powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Gdy chatbot staje się terapeutą. Problem nie zaczyna się od sztucznej inteligencji

Chyba każdy miał tak przynajmniej raz – jest druga w nocy, a sen nie przychodzi. Zamiast tego w głowie kłębi się wiele przytłaczających myśli, których chcemy się pozbyć. Nawet jeśli chodzimy do terapeuty, to raczej ciężko o rozmowę z nim w środku nocy. Przyjaciele śpią (lub ich nie mamy), a na telefonie zaufania są za długie kolejki. Tutaj właśnie pojawia się jeszcze jedna opcja: otworzyć okno czatu i napisać do sztucznej inteligencji. Kiedyś ten scenariusz brzmiałby dla mnie jak fragment filmu, dziś dla wielu osób staje się normalnością.

J
Joanna Marteklas
2h temu·6 minut·
Gdy chatbot staje się terapeutą. Problem nie zaczyna się od sztucznej inteligencji

Fot.: Unsplash

Chcesz czytać więcej treści jak „Gdy chatbot staje się terapeutą. Problem nie zaczyna się od sztucznej inteligencji"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Chatboty oparte na dużych modelach językowych stały się bowiem czymś więcej niż tylko narzędziami do pisania maili czy wyszukiwania informacji. Coraz częściej pełnią funkcję powierników, doradców, a czasem wręcz nieformalnych terapeutów. Problem w tym, że choć sztuczna inteligencja potrafi bardzo przekonująco sprawiać wrażenie „osoby”, która nas rozumie, nie oznacza to jeszcze, że rzeczywiście jest w stanie nam pomóc.

Pokolenie, które zaczęło wpisywać swoje problemy do okna czatu

Nie są to pojedyncze przypadki, jak na początku boomu na AI. Dziś skala zjawiska jest naprawdę ogromna. Badanie opublikowane pod koniec 2025 roku w czasopiśmie JAMA Network Open pokazało, że ponad co dziesiąta osoba w wieku od 12 do 21 lat korzystała z chatbotów AI w poszukiwaniu wsparcia psychicznego. W grupie młodych dorosłych odsetek ten przekraczał już 20 procent. To temat, o który często zahaczam w swoich tekstach i nadal nie dziwię się temu podejściu. Przynajmniej pod pewnymi względami.

Sztuczna inteligencja jest dostępna przez całą dobę, nie pobiera opłat za każdą rozmowę i nie sprawia wrażenia osoby oceniającej. Nie przewraca oczami, nie patrzy na zegarek i nie kończy sesji po pięćdziesięciu minutach. Dla wielu młodych ludzi, którzy dorastają w rzeczywistości chronicznego przeciążenia psychicznego, brzmi to jak idealny rozmówca. Jego największą zaletą jest bycie blisko.

Google Gemini zastąpi Asystenta Google

Co bardzo istotne, nie można tutaj nawet powiedzieć, że chatboty w tej roli spisują się źle, bo faktycznie mogą pomagać w niektórych sytuacjach, najczęściej tych mniej poważnych. AI może zachęcać do autorefleksji, pomagać uporządkować myśli czy obniżać poziom codziennego stresu. Idealnie też sprawdza się, by po prostu wyrzucić z siebie to, co leży nam na sercu, a czego nie mamy komu powierzyć. Problem pojawia się wtedy, gdy użytkownik zaczyna oczekiwać od nich czegoś więcej. Narzędzie, które sprawdza się podczas gorszego dnia, niekoniecznie poradzi sobie z kryzysem psychicznym, myślami samobójczymi czy poważną depresją. A przecież to właśnie wtedy ludzie najczęściej szukają kogoś, kto odpowie natychmiast.

Największa siła chatbotów jest jednocześnie ich największą wadą

Psychologowie od dawna zwracają uwagę na coś bardzo charakterystycznego dla relacji człowieka z technologią. Jesteśmy gatunkiem społecznym i niezwykle łatwo przypisujemy ludzkie cechy rzeczom, które zachowują się jak ludzie. Nadajemy imiona samochodom, rozmawiamy z psami, przepraszamy roboty sprzątające, gdy je kopniemy. Gdy więc system odpowiada pełnymi zdaniami, zapamiętuje wcześniejsze rozmowy i reaguje na emocje, nasz mózg bardzo szybko zaczyna traktować go jak prawdziwego rozmówcę.

To właśnie dlatego kontakt z chatbotem bywa tak przekonujący. Odpowiedzi są spokojne, uporządkowane i pewne siebie. Nie ma w nich zawahania, niepewności ani sygnałów, które zwykle wysyłają ludzie. Kiedy rozmawiamy z drugim człowiekiem, potrafimy wyczuć moment, w którym czegoś nie wie albo nie jest pewny odpowiedzi. Sztuczna inteligencja nie daje takich sygnałów. Mówi z taką samą pewnością o przepisie na naleśniki, historii starożytnego Rzymu i kryzysie psychicznym.

To daje bardzo niebezpieczną iluzję, pozwalającą łatwo zapomnieć, że AI halucynuje i robi to dość często. Jednak ta pewność siebie skutecznie odgania wszelkie wątpliwości. W efekcie użytkownik zaczyna mieć poczucie, że został zrozumiany, podczas gdy po drugiej stronie nie ma nikogo, kto naprawdę rozumie jego sytuację. Jest jedynie system przewidujący kolejne słowa na podstawie wzorców znalezionych w ogromnych zbiorach danych. Niestety, poczucie bycia wysłuchanym pojawia się znacznie szybciej niż pytanie o to, czy ktokolwiek rzeczywiście słucha.

To nie jest tak niewinne, jak może się wydawać

Przez długi czas dyskusja o AI i zdrowiu psychicznym miała głównie charakter teoretyczny. Zmieniło się to, gdy zaczęły pojawiać się pierwsze głośne sprawy sądowe. Chyba najbardziej znana dotyczy 14-letniego Sewella Setzera III z Florydy. Nastolatek nawiązał bardzo silną więź emocjonalną z chatbotem Character.AI, wielokrotnie rozmawiał z nim o swoich problemach psychicznych i myślach samobójczych. Po jego śmierci matka chłopca pozwała firmę, zarzucając jej między innymi brak odpowiednich zabezpieczeń. Na szczęście te zostały później wprowadzone, co mogło zapobiec podobnym przypadkom, ale problemu nie rozwiązało.

social media pogłębiają depresję u dzieci
Źródło: Omar Ramadan / Unsplash

W kolejnych miesiącach pojawiały się następne pozwy dotyczące rzekomych zaniedbań, szkód psychicznych oraz sytuacji, w których chatboty zaczynały pełnić rolę psychologów lub terapeutów bez jakichkolwiek mechanizmów bezpieczeństwa wymaganych od prawdziwych specjalistów. Oczywiście nie oznacza to automatycznie, że sztuczna inteligencja odpowiada za każdą tragedię. Te sprawy wciąż są przedmiotem postępowań, a odpowiedzialność prawna pozostaje kwestią otwartą. Trudno jednak ignorować fakt, że problem urósł do skali, która zainteresowała organy regulacyjne.

To bardzo złożony problem, zwłaszcza że ciężko tutaj całkowicie demonizować AI. Na przestrzeni ostatnich lat powstało wiele projektów wykorzystujących sztuczną inteligencję w kontekście zdrowia psychicznego. Niektóre służyły jako swego rodzaju „zachęcacz” do podejmowania terapii, inne miały być doraźną pomocą dla leczących się już pacjentów. Jednak mowa tu o narzędziach, które zostały do tego celu wytrenowane. ChatGPT, Gemini, Perplexity i inne popularne chatboty nie przeszły takiego treningu. Jednak ich siła polega na tym, że są dostępne.

Być może rozmawiamy o złym problemie

Im bardziej zagłębiam się w ten temat, tym większe odnoszę wrażenie, że dyskusja niekoniecznie kręci się wokół prawdziwego problemu. Tak, szukanie wsparcia w AI i nawiązywanie relacji z chatbotami to zły kierunek, któremu musimy przeciwdziałać. Jednak to nie jest sedno sprawy, bo sięganie po takie narzędzia, będąc w kryzysie psychicznym, z czegoś się bierze.

Prawda jest taka, że system opieki psychologicznej od lat nie nadąża za potrzebami społeczeństwa. Kolejki do terapeutów liczone są w tygodniach lub miesiącach, koszty leczenia bywają zaporowe, a wiele osób nadal obawia się szukania profesjonalnej pomocy. W takiej sytuacji sztuczna inteligencja wypełniła pustkę, której nikt wcześniej nie potrafił zagospodarować.

Obraz Tyli Jura z Pixabay

Zbudowaliśmy sobie systemy uczące się na miliardach ludzkich rozmów o emocjach, relacjach, cierpieniu i zdrowieniu, a następnie dziwimy się, że zaczęliśmy wykorzystywać je jako zastępstwo dla prawdziwych ludzi. Otrzymaliśmy narzędzie, które brzmi jak zrozumienie, ale nie jest zdolne do prawdziwej odpowiedzialności. Potrafi naśladować troskę, choć nie może jej realnie zapewnić. Jednak dla wielu osób ta iluzja jest tym, co pozwala im iść dalej. Dostęp do niej jest łatwiejszy niż rozmowa z drugim człowiekiem, tańszy niż specjalista i nie wymaga wyjścia z domu.

Jednak wszystko sprowadza się do bardzo ważnego i jednocześnie niewygodnego pytania: dlaczego dla tak wielu ludzi algorytm okazał się łatwiej dostępny niż drugi człowiek? Być może, gdy znajdziemy na nie odpowiedź, ta dyskusja w końcu nabierze więcej sensu i będziemy w stanie zacząć podejmować realne kroki. Na razie wciąż jedynym doraźnym rozwiązaniem pozostaje edukacja. Nas, bo każdy musi wiedzieć, jak działa AI i czym naprawdę jest. Również sztuczna inteligencja musi być nadal trenowana właśnie pod kątem tych nowych problemów, ale nie do przejmowania roli terapeuty, a raczej do bycia drogowskazem, który wskaże danej osobie drogę do specjalisty.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Gdy chatbot staje się terapeutą. Problem nie zaczyna się od sztucznej inteligencji"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX