powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Gdy mechanizm staje się sztuką. Nowy Cartier Tank Américaine znów łamie utarte schematy

Wysokie zegarmistrzostwo rządzi się swoimi prawami. Na rynku pojawiają się modele, których ceny przyprawiają normalnego człowieka o zawrót głowy, zwłaszcza że często na pierwszy rzut oka nie widać, za co płacimy. Klasyka, czerpanie garściami z przeszłości i luksusowe materiały zdają się wystarczyć. Cóż, na pewno nie Cartierowi.

J
Joanna Marteklas
2h temu·4 minuty·
Gdy mechanizm staje się sztuką. Nowy Cartier Tank Américaine znów łamie utarte schematy
Chcesz czytać więcej treści jak „Gdy mechanizm staje się sztuką. Nowy Cartier Tank Américaine znów łamie utarte schematy"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Luksusowy dom mody i biżuterii od ponad wieku udowadnia, że prawdziwa elegancja to również przesuwanie granic wizualnych. Wśród licznych projektów jednym z bardziej urzekających jest linia Tank, zaprojektowana przez Louisa Cartiera ponad sto lat temu. Na przestrzeni lat doczekała się ona setek odmian, ale jej najbardziej smukła, wydłużona i lekko wygięta wersja – Tank Américaine – od zawsze miała w sobie coś wyjątkowego.

Klasyka nie musi być nudna

Na rynek trafiają najnowsze odsłony modelu Tank Américaine, w których zrezygnowano z tradycyjnej tarczy na rzecz odsłoniętego, misternie uformowanego mechanizmu. W tych zegarkach serce czasomierza dosłownie tworzy jego typografię, a dla miłośników głębokich nasyconych barw przygotowano również wariant ze spektakularną, burgundową tarczą.

Mechanizm, który stał się tarczą – kaliber 1988 MC

Model Tank Américaine zadebiutował w portfolio marki w 1988 roku, natychmiast zyskując status ikony stylu ze względu na wydłużoną, anatomicznie dopasowaną do nadgarstka kopertę. To właśnie do tej historycznej daty nawiązuje nazwa całkowicie nowego, autorskiego mechanizmu – 1988 MC. Cartier po raz pierwszy w historii zastosował ten kaliber właśnie w linii Américaine i trzeba przyznać, że efekt naprawdę robi wrażenie.

Wystarczy spojrzeć za szafirowe szkło, gdzie zamiast klasycznej, jednolitej tarczy z nadrukowanymi indeksami, widzimy odsłonięty mechanizm szkieletowy. Jego stalowe mostki zostały wycięte i uformowane w taki sposób, by układać się w rzymskie cyfry stanowiące znak rozpoznawczy marki Cartier. Nawet linie wyciętych cyfr zakrzywiają się zgodnie z łukiem i profilem całej koperty, co sprawia, że całość prezentuje się wręcz przepięknie i spójnie.

Od strony stricte technicznej kaliber 1988 MC składa się z 24 kamieni łożyskowych, cyka z czystą częstotliwością 28 800 wahnięć na godzinę (4 Hz), a przy tym zachowuje kompaktowe wymiary – 33,9 × 20,8 mm przy zaledwie 4,2 mm grubości. To właśnie ta miniaturyzacja pozwoliła na zachowanie niezwykle smukłej sylwetki całego zegarka.

Szlachetna platyna z rubinem czy różowe złoto z szafirem?

Szkieletowa odsłona modelu Cartier Tank Américaine zadebiutowała w dwóch wariantach materiałowych, które różnią się nie tylko kruszcem, z którego wykonano kopertę, ale również dopracowanymi detalami kolorystycznymi. Z jednej strony mamy platynę, zimną, cięższą, w której centralne punkty mechanizmu zaznaczone są rubinami. Wskazówki w kształcie tradycyjnych mieczy wyprodukowano ze stali oksydowanej na głęboki błękit. W zestawie z zegarkiem otrzymujemy dwa paski ze skóry aligatora, jeden w kolorze burgundowym, a drugi ciemnoszary. Oba wyposażono w składaną klamrę z platyny z systemem szybkiej wymiany bez użycia narzędzi.

Obok pojawił się też wariant z 18-karatowego różowego złota. Tu już mamy znacznie cieplejszą, przyjemniejszą tonację, która trafi w gust miłośników stylu vintage. W koronkę wprawiono klasyczny, fasetowany niebieski szafir. Zegarek pojawia się w zestawieniu z eleganckim, granatowym paskiem z aligatora oraz dodatkowym paskiem w odcieniu ciemnoszarym.

Oba modele szkieletowe dzielą dokładnie te same wymiary koperty, wynoszące 44,4 × 24,4 mm przy grubości wynoszącej zaledwie 8,24 mm. Mechanizm oferuje około 50 godzin rezerwy chodu, a wodoszczelność całej konstrukcji ustalono na poziomie 30 metrów (3 barów), co w pełni chroni go przed przypadkowym zachlapaniem, na przykład przy myciu rąk, choć ze względu na skórzane paski lepiej jednak uważać.

Tracza w kolorze głębokiego burgundu

Chociaż trzecia nowość jest na pierwszy rzut oka mniej spektakularna, to nadal robi duże wrażenie. Zamiast odkrytego mechanizmu szkieletowego mamy gładką tarczę w odcieniach burgundu. Niby wygląda to prosto, ale nie dajcie się zwieść, bo nie jest to jedynie proste lakierowanie. Projektanci uzyskali ten hipnotyzujący efekt poprzez połączenie opalowego wykończenia ze szlifen słonecznym. W ten sposób, gdy promienie światła padają na tarczę, ta mieni się różnymi odcieniami, od prawie czarnej wiśni po soczysty rubin. Sam wzór bardzo przypomina mi dekoracje art. deco, często widoczne w filmach z epoki – wiecie, elegancki bar, piękne stroje i hipnotyzujące, geometryczne linie.

Na tarczy zaznaczono wyraźnie oznaczono godzinę 12 i 6, podczas gdy pozostałe są subtelnie podkreślone cienkimi liniami. Są tam również dwie wskazówki, bardzo proste i bez ozdobników, by nie przytłaczać tła.

Ten model napędza automatyczny kaliber 1899 MC, nieco masywniejszy od tego w wersji szkieletowej. Dlatego, choć długość i szerokość nie zmieniła się, to ten model jest już nieco grubszy, bo ma tu 8,6 mm. W zestawie mamy oczywiście pasek, też burgundowy i ze skóry aligatora, zwieńczony zapięciem składanym wykonanym z 18-karatowego białego złota.

Luksus na nadgarstku

Wszystkie trzy opisane wyżej modele trafiły już do oficjalnej sprzedaży i są dostępne w wybranych, flagowych butikach marki Cartier na całym świecie. Nie jest to kolekcja limitowana, ale raczej nie zobaczymy wielu takich na ulicy. Ceny bowiem porażają (przynajmniej na normalne standardy, u Cartiera to niezbyt zaskoczenie. Za kolekcjonerskie wersje szkieletowe – zarówno w platynie, jak i w różowym złocie – trzeba zapłacić 55 000 euro. Z kolei wariant z klasyczną, burgundową tarczą i automatycznym sercem stanowi wydatek rzędu 27 900 euro. Oczywiście, że to dużo, ale nie od dziś wiadomo, iż za luksus trzeba płacić.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Gdy mechanizm staje się sztuką. Nowy Cartier Tank Américaine znów łamie utarte schematy"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX