W pierwszym takim badaniu w historii naukowcy z Uniwersytetu Południowej Australii posługując się danymi o 390 tys. osób odnaleźli genetyczny związek między stanem zdrowia wyrażanym wartościami mierzonego regularnie ciśnienia krwi i tętna a konsumpcją kawy. Prowadzone wspólnie z krajowym ośrodkiem badań SAHMR (South Australian Health and Medical Research Institute) analizy stanu zdrowia osób cierpiących na nadciśnienie, chorobę wieńcową lub arytmię pokazały, że w porównaniu do zdrowych „sercowcy” piją mniej kawy, częściej wybierają kawę bez kofeiny lub unikają jej kompletnie.

Z odkrycia dowodu na obecność w naszych genach swoistego zaworu bezpieczeństwa aktywnie regulującego ilość wypijanej kawy cieszy się prof. Elina Hyppönen - główna autorka badania, pracująca w działającym w ramach uczelni ośrodka medycyny precyzyjnej (ACPH). - Ludzie piją kawę z różnych powodów. Bo potrzebują zastrzyku energii, bo lubią jej smak lub po prostu jest to część ich stylu życia. Nikt nie myślał dotąd o tym, że podświadomie regulujemy aktualny bezpieczny poziom kofeiny. A jest to najpewniej wynik działania zapisanego w genach mechanizmu ochronnego – stwierdziła uczona.

Epidemia nadciśnienia nawet u dzieci

Prof. Hyppönen wyjaśnia, że ktoś pijący duże ilości kawy jest prawdopodobnie genetycznie przystosowany do przyswajania większych dawek kofeiny niż osoba, która pije kawy mało. – Z kolei osoba nie pijąca kawy lub preferująca bezkofeinową, najpewniej ma większe ryzyko wystąpienia negatywnych efektów kofeiny i jest bardziej podatna na skoki ciśnienia – dodaje badaczka.

W przypadku Australii problem nadciśnienia dotyka 1 na 4 mężczyzn i 1 na 5 kobiet. W Polsce nie jest lepiej. Według danych z NFZ z 2018 roku, w naszym kraju żyło 9,9 mln dorosłych osób z nadciśnieniem tętniczym. Choruje więc co trzeci dorosły Polak, a problem ten dotyka już nawet dzieci.  

Osoby takie obarczone są większym ryzykiem dodatkowych problemów ze zdrowiem, takich jak udary, zawały czy niewydolność nerek. Udowodniono też, że ryzyko zgonu z powodu COVID-19 jest u nich dwukrotnie wyższe niż u pacjentów z ciśnieniem w granicach normy.

Słuchaj swojego organizmu

Według prof. Hyppönen to, ile kawy pijemy może być wskaźnikiem stanu naszego układu krążenia. – To badanie pokazuje, że geny wpływają na nasze decyzje tak, by chronić nasze zdrowie. Jeżeli twoje ciało mówi ci, żebyś zrezygnował z dodatkowej filiżanki kawy, ma swój powód. Słuchajcie własnego ciała, jest bardziej dostrojone do waszego zdrowia niż myślicie – przekonuje badaczka.

W analizie związku między genami a upodobaniem do kawy wykorzystano informacje pochodzące z UK Biobank - wieloletniego projektu badań populacyjnych śledzących genetyczne i środowiskowe przyczyny różnych chorób. Analiza badania została opublikowana w czasopiśmie „The American Journal of Clinical Nutrition”.

Kawa jest zdrowa, o ile właściwie ją parzymy

Wbrew obiegowej opinii kawa nie jest niezdrowym napojem. Zawiera korzystne dla zdrowia przeciwutleniacze, jak kwas kawowy. Uaktywniają one mechanizmy obronne organizmu i eliminują z niego szkodliwe wolne rodniki. Badania wykazały, że umiarkowane spożycie kawy – od 2 do 3 filiżanek, czyli 300–450 ml dziennie – może chronić przed chorobą wieńcową i cukrzycą typu 2.

Trzeba jednak pamiętać, że niektóre tradycyjne sposoby przygotowywania kawy – takie jak zalewanie jej gorącą wodą w szklance lub parzenie po turecku – dają w efekcie niezbyt zdrowy napój. Najmniej zdrowy jest ten zawierający fusy. Znajdują się w nich tłuszcze, niekorzystnie wpływające m.in. na układ krążenia. Fusy mogą też podrażniać śluzówkę żołądka.

Źródła: The American Journal of Clinical Nutrition, University of South Australia.