Co gorsza, organizm trochę nas oszukuje. Nawet jeśli głośne dźwięki na jakiś czas nas ogłuszą, potem nasze słyszenie pozornie wraca do normy. Pozornie, bo w rzeczywistości taki hałas przyśpiesza proces degeneracji włókien nerwu słuchowego. To dzięki nim informacje o dźwięku trafiają z naszych uszu do mózgu. Degeneracja postępuje powoli – to tzw. ukryte uszkodzenie słuchu. Ujawnia się dopiero po wielu latach, gdy nagle okazuje się, że gorzej słyszymy lub uskarżamy się na uporczywe szumy i dzwonienie w uszach.

 

Szansa na regenerację

Czy można zmniejszyć uszkodzenia wywołane przez silny hałas? Badania kliniczne sugerują, że szansę na to daje N-acetylocysteina (NAC). Jest stosowana u chorych na zapalenie oskrzeli i astmę jako środek zmniejszający gęstość śluzu w drogach oddechowych, dostępny bez recepty. Najczęściej przyjmowana jest w formie musujących tabletek lub proszku, które rozpuszczamy w wodzie. NAC to przeciwutleniacz. Potrafi usuwać wolne rodniki, czyli agresywne związki chemiczne szkodzące naszemu organizmowi. Pojawiają się one m.in. w uchu wewnętrznym, wystawionym na działanie silnego hałasu. Komórki słuchowe nie nadążają wówczas z usuwaniem wolnych rodników. Jeśli utracą pokrywające je rzęski – mikroskopijne włoski, które wibrują pod wpływem dźwięku – może dojść do trwałego uszkodzenia słuchu.

Jeśli komórka nie została poważnie uszkodzona, rzęski regenerują się w ciągu 48 godzin. N-acetylocysteina pomaga przetrwać ten krytyczny moment. „NAC ma działanie ochronne, gdy zostanie podana przed, w trakcie albo tuż po ekspozycji na hałas. Badania przeprowadzone w krajach skandynawskich wykazały, że lek ten może chronić słuch u młodzieży chodzącej np. na dyskoteki” – mówi prof. Śliwińska-Kowalska. Jeśli przewidujemy, że będziemy przez dłuższy czas przebywać w bardzo hałaśliwym środowisku, możemy zażyć NAC, a także suplementy z witaminami C i E oraz magnezem. Inna substancja, która może chronić nas przed ostrym urazem akustycznym, to aminokwas o nazwie D-metionina. Nie można go kupić w czystej postaci, ale występuje w naturalnych jogurtach i serach. Taka dieta jest zalecana osobom narażonym na hałas.

Nadwrażliwość na dźwięki

Dla części z nas nie tylko głośny hałas jest nieprzyjemny. „O nadwrażliwości na dźwięki mówimy, gdy ktoś odbiera szczękanie sztućcami czy odgłos samochodowego silnika jako przykre. Dla takich osób zwykłe odgłosy dobiegające z otoczenia mogą być problemem” – wyjaśnia dr Dan Hasson ze szwedzkiego Karolinska Institutet. Specyficzną odmianą nadwrażliwości dźwiękowej jest mizofonia. Ludzie cierpiący na nią nie mogą znieść np. dźwięków towarzyszących jedzeniu czegoś przez inną osobę, chrapania czy chrząkania.

Jednak żadne leki czy suplementy nie pomogą w przypadku mniej natężonego hałasu występującego w tle. „Nie ma dowodów na to, by uszkadzał on słuch. Wpływa jednak negatywnie na wiele narządów ludzkiego organizmu” – mówi  prof. Śliwińska-Kowalska.