Jak zmierzyć hałas?

Nie jest to takie proste, bo większość z nas nie potrafi ocenić głośności dźwięków „na ucho”. Zakup elektronicznego decybelomierza to wydatek rzędu co najmniej kilkuset złotych. Są jednak tańsze rozwiązania – aplikacje na smartfony. Ostatecznie każdy telefon komórkowy jest wyposażony w mikrofon. Jak się jednak okazuje, zmierzenie poziomu hałasu w ten sposób wcale nie jest łatwe.

Na rynku jest wiele programów, które robią to mało dokładnie. Eksperci polecają tylko niektóre z nich. W przypadku systemu iOS są to SPLnFFT Noise Meter, SoundMeter, SPL Meter, NoiseHunter i NoiSee. W przypadku systemu An-droid testy wykazały, że bardzo wiele zależy od tego, na jakim urządzeniu są zainstalowane aplikacje. Dlatego nie do końca można mieć zaufanie do odczytów z programów takich jak SPL Meter, deci-Bel Pro, dB Sound Meter czy Noise Meter.

Większość z nich jest dostępna w wersji płatnej – kosztują z reguły kilka dolarów.

Na razie więc musimy sami zadbać o swój komfort akustyczny. Pomogą nam w tym tłumiące hałas zatyczki do uszu czy nauszniki. Te ostatnie są dziś dostępne nawet w wersjach dla maluchów, od szóstego miesiąca (!) życia poczynając. I choć widok dzieci na koncercie w kolorowych ochronnikach słuchu może nam się wydawać szokujący, lepiej się z nim oswoić. Osobiste środki chroniące przed hałasem powinny stać się czymś równie oczywistym jak odblaskowe elementy ubrania, które nosimy po zmroku. Inaczej może się okazać, że za jakiś czas dorośli Polacy będą kupować aparaty słuchowe równie często jak okulary.


Tłumienie albo redukcja

Nowoczesne słuchawki audio pozwalają nam na wyeliminowanie przynajmniej części hałasu, który dociera do nas z otoczenia. Dzięki temu możemy skupić się na słuchaniu ulubionej muzyki czy audycji radiowej. Trzeba jednak pamiętać, że na rynku są dostępne dwa podstawowe typy rozwiązań. Pierwszy z nich to słuchawki tłumiące, które wyciszają dźwięki w sposób mechaniczny. Dobrze radzą sobie z hałasem o wysokiej częstotliwości (np. pokrzykiwaniem dzieci), gorzej natomiast z tym bardziej basowym (np. odgłosem pracującego silnika).

Odwrotnie wygląda to w przypadku słuchawek z redukcją hałasu. Znajduje się w nich układ elektroniczny, odbierający dźwięki otoczenia przez mikrofon. Są one następnie przetwarzane tak, aby powstał ich fizyczny „negatyw”: fala dźwiękowa o przeciwnej fazie. Jest ona odtwarzana z miniaturowego głośnika w słuchawkach. W rezultacie obie fale dźwiękowe – hałasu i „antyhałasu” – znoszą się wzajemnie. Ten system dobrze radzi sobie np. z szumem klimatyzacji czy silników samolotowych, natomiast głos ludzki się przez niego „przebija”. Podobne rozwiązania stosuje się już w niektórych modelach samochodów, które dzięki „antyhałasowi” wyciszają kabinę pasażerską.

Typ słuchawek należy zatem wybrać zależnie od warunków, w jakich chcemy ich używać. Izolacyjne lepiej sprawdzają się w warunkach stacjonarnych (np. w pracy czy w domu), te z redukcją hałasu są lepsze w podróży, ale też droższe – kosztują z reguły kilkaset złotych. Dla specjalistów przeznaczone są jeszcze bardziej wyrafinowane rozwiązania. Można np. wyciszyć hałas impulsowy (taki jak ten towarzyszący wystrzałowi z broni palnej), nie odcinając zarazem cichych dźwięków z otoczenia. Tego typu słuchawki, przeznaczone dla myśliwych, mogą kosztować ponad 1000 zł.

 

DLA GŁODNYCH WIEDZY:

  • Serwis Światowej Organizacji Zdrowia poświęcony uszkodzeniom słuchu – www.who.int/topics/deafness
  • Prosty test do wykonania przez internet, pozwalający z grubsza ocenić, czy mamy problem ze słyszeniem dźwięków mowy – www.bit.ly/testsluch
  • Strona kampanii „Usłyszeć świat” – www.slyszymy.pl
  • Dane Generalnej Inspekcji Ochrony Środowiska – www.bit.ly/danegios