Rakieta nośna Falcon 9 skonstruowana przez firmę SpaceX po raz pierwszy w historii wystartowała z kosmodromu na przylądku Canaveral na Florydzie i w stanie nienaruszonym wylądowała niemal w tym samym miejscu, tj. 10 km od miejsca startu.

- Ciągle jeszcze nie mogę w to uwierzyć. To rewolucyjny moment. Jeszcze nigdy nikomu nie udało się dokonać czegoś podobnego - mówił po historycznym lądowaniu szef SpaceX, Elon Musk.

Wcześniejsze próby lądowania Falcona kończyły się niepowodzeniem. 

Sukces lądowania rakiety Falcon 9 oznacza, że już wkrótce możliwe stanie aż stukrotne obniżenie kosztów misji orbitalnych. Do tej pory najwięcej nakładów pochłaniała produkcja, przygotowanie do lotu i wystrzelenie rakiety. Każda rakieta mogła być wykorzystana tylko jeden raz. Po wykonanym zadaniu nie wracała na Ziemię, tylko ulegała spaleniu w atmosferze naszej planety lub tonęła w oceanie. Firma Elona Muska od lat próbowała to zmienić.

Firma SpaceX powstała w 2002 roku, by oferować tanie loty kosmiczne. Od kilku lat za pomocą rakiety Falcon 9 i bezzałogowej kapsuły Dragon transportuje zaopatrzenie do ISS na zlecenie NASA. 

Od 2017 roku astronauci z USA, by dostać się na pokład Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, będą korzystać z lotów komercyjnych zapewnianych także przez firmę SpaceX.

Od 2011 roku, czyli od zakończenia programu promów kosmicznych Amerykanie nie dysponują własną flotą kosmiczną. By dostarczyc astronautów w odpowiednie miejsce korzystają z bardzo drogich i nieefektywnych przelotów rosyjskimi statkami Sojuz (na rosyjskim statku mieszczą się zaledwie 3 osoby jednocześnie). Lot każdego astronauty kosztuje w ten sposób 70 milionów dolarów. Właśnie dlatego tak ważne jest posiadanie własnych statków kosmicznych.