Ile czasu spędzasz ze swoim smartfonem? Istnieje spore ryzyko, że odpowiedź brzmi: „więcej, niż bym chciał”. I nic dziwnego, bo elektroniczne gadżety są idealnym narzędziem do budowania uzależnienia. Zawsze pod ręką, zawsze serwujące nieograniczony potok wrażeń, w dodatku przypominające o sobie wyskakującymi co chwilę powiadomieniami. Co więcej, ich nadużywanie łatwo usprawiedliwić obowiązkami.

Z badań prowadzonych przez naukowców Uniwersytetu Maryland w ramach programu „The World Unplugged” wynika, że prawie połowa użytkowników takich urządzeń deklaruje, że nie mogłaby bez nich żyć. Naukowcy zmierzyli, że większość z nas odblokowuje ekran telefonu… 150 razy dziennie, czyli – odliczając sen – co kilka minut. Łatwo napisać, że to czas, który moglibyśmy poświęcić na efektywniejszą pracę lub naukę, dbanie o formę, czytanie książek czy rozmowę z bliskimi. Ale co tak naprawdę tracimy?

POST NA PIASKU

Kiedy Kate Unsworth, szefowa Kovert Designs (obecnie Vinaya), zapraszała influencerów na firmową prezentację, nikt nie spodziewał się podstępu. Konferencja miała odbyć się w Maroku, a miało wziąć w niej udział 35 szefów firm, blogerów i celebrytów. W grupie znalazło się również – incognito – pięciu psychologów bacznie przyglądających się zachowaniu zaproszonych. Pierwszego dnia wszystko wyglądało jak zwykle – elegancki hotel, wystawna kolacja, drinki na tarasie i rozmowy przerywane zerknięciami na ekrany smartfonów. Ale drugi dzień przyniósł zaskoczenie – grupę VIP-ów wywieziono na pustynię i… kazano im oddać elektroniczny sprzęt.
 

Choć wycieczka i detoks trwały tylko kilka dni, naukowcy znaleźli różnice w zachowaniu ludzi z – i bez – telefonów w ręku. Po pierwsze – i to chyba najbardziej zaskakujące
– zmieniła się fizyczna postawa uczestników. Patrzyli innym w oczy, zamiast zerkać co parę minut na smartfony. Zniknęły zgarbione plecy, opuszczone ramiona i łopatki. Psycholodzy stwierdzili, że obserwowani ludzie stali się bardziej empatyczni, a także poprawiła się ich pamięć – lepiej zapamiętywali na przykład imiona członków najbliższej rodziny swoich rozmówców. Może to mieć związek z faktem, że bez rozpraszających ich uwagę smartfonów bardziej angażowali się w rozmowę.

W ciągu kilku dni poprawiła się również jakość ich snu. Pojawiły się także zmiany, które znacznie trudniej zmierzyć. Zdaniem badaczy rozmowy mimowolnych uczestników eksperymentu stały się bardziej znaczące i ciekawsze. Uznali to za efekt braku dostępu do wyszukiwarki Google’a, dzięki której pierwszego dnia testu (jeszcze w hotelu) niemal natychmiast rozstrzygana była każda wątpliwość.

Cyfrowy post u niektórych uczestników wywołał zupełnie zaskakujące efekty – podjęli istotne życiowe decyzję, z którymi dotąd zwlekali – dotyczące kariery, życia osobistego czy zdrowia. – To być może zabrzmi nieco górnolotnie, ale dla niektórych moich gości to było doświadczenie odmieniające życie – mówiła Kate Unsworth. – Mówili mi, że chcieli zmienić swoje nawyki, odcinając się od technologii na przykład na weekend, że już wcześniej chcieli spróbować wprowadzić do swojego życia trochę cyfrowego detoksu.

E-OBROŻA

To niemiarodajne wyniki na małej grupie, bez zachowania rygorów naukowych – powie ktoś. Ale problem narasta, a badań przyczyn i skutków cyfrowego uzależnienia przybywa. Tylko w ciągu ostatnich trzech miesięcy ukazało się kilka analiz wpływu smartfonów na to, jak szybko i skutecznie wykonujemy zadania wymagające zaangażowania intelektualnego. Wynika z nich, że smartfony to już nawet nie e-smycz, ale wręcz e-obroża, blokująca nasze możliwości. W jednym z badań naukowcy z Uniwersytetu Rutgersa poprosili 414 ochotników o rozwiązanie 20 zagadek słownych. W połowie wykonywania tego zadania mieli dokonać zakupów w ramach określonego budżetu. Część miała to zrobić z pomocą smartfona, część komputera, a część – wypełniając papierowy formularz. Jako grupa kontrolna służyli ochotnicy, którym nie pozwolono robić żadnej przerwy – musieli rozwiązywać wymagające ćwiczenia non stop.