Implant podskórny bywa określany jako "antykoncepcja dla zapominalskich". W odróżnieniu od chętnie stosowanych przez Polki tabletek antykoncepcyjnych, nie trzeba o nim pamiętać każdego dnia, ponieważ zapobiega on niechcianej ciąży nawet przez kilka lat. 

Implant wygląda jak zapałka, ma 4 cm długości i 2 mm szerokości. Składa się z silikonowych kapsułek zawierających hormony. Umieszczony pod skórą, po wewnętrznej stronie ramienia, powoli uwalnia do krwi niskie dawki progestagenu, przez co dochodzi do zagęszczenie śluzu (uniemożliwia plemnikom dotarcie do komórki jajowej) i zahamowania owulacji na ok. 2,5 roku. Wszczepienie implantu odbywa się w znieczuleniu miejscowym i trwa niecałą minutę. Co istotne, w każdej chwili można go usunąć i w ten sposób zrezygnować z zabezpieczenia przed ciążą.

Metoda jest adresowana głównie dla aktywnych seksualnie kobiet, którym zależy na stałej i długotrwałej antykoncepcji oraz do tych, które nie mogą stosować tabletek antykoncepcyjnych. Lekarze podkreślają, że implanty podskórne są bezpieczne zarówno dla młodych kobiet, które jeszcze nie rodziły, a także dla tych, które niedawno wydały potomka na świat i jeszcze karmią piersią.

Skutki uboczne, z jakimi należy się liczyć w przypadku decyzji o wszczepieniu implantu to przede wszystkim bardzo nieregularne miesiączki lub ich całkowite zatrzymanie. Ponadto uważa się, że jest to jednak z najbezpieczniejszych dostępnych metod antykoncepcji, która ma najmniejsze ryzyko wystąpienia objawów niepożądanych.


Czytaj także: POLOWANIE NA PLEMNIKI