Aplikacja zamiast telewizora na drzwiach
Niemiecka marka Miele postanowiła pokazać, że nowinki technologiczne w kuchni wcale nie muszą krzyczeć o swoją uwagę. Na rynku zadebiutowała najnowsza generacja do zabudowy z luksusowej serii MasterCool, która udowadnia, że inteligentne funkcje można wprowadzić w sposób przemyślany, elegancki i przede wszystkim dyskretny.
Głównym asem w rękawie nowej linii MasterCool jest system FoodView. Zamiast wielkiego ekranu na zewnątrz, Miele zainstalowało wewnątrz chłodziarki aż cztery precyzyjne kamery. Za każdym razem, gdy zamykasz drzwi, system robi dokładne zdjęcie zawartości i przesyła je bezpośrednio do aplikacji na smartfonie. Nowoczesna technologia więc jest, ale taka, że nie widać jej na pierwszy rzut oka.


Po co jednak kamery w lodówce? Ma być to ułatwienie podczas zakupów. Czasem idziemy do sklepu i nie pamiętamy, czy mamy w domu dane produkty. Dzięki temu rozwiązaniu wystarczy wyciągnąć telefon i po prostu zdalnie przejrzeć lodówkowe zapasy w czasie rzeczywistym. A przy tym nie ma żadnego świecenia ekranem po kuchni, tylko smartfon, a więc coś, co wszyscy nosimy przy sobie każdego dnia.

Żeby jednak nie było, że producent całkowicie zrezygnował z paneli. Jakiś na pokładzie jest, ale – o dziwo, umieszczony wewnątrz. To dotykowy panel M Touch Pro, który służy wyłącznie do wygodnej i precyzyjnej regulacji temperatury w poszczególnych strefach. Nie zajmuje jednak całej powierzchni drzwi, pozostając niemal niezauważalnym, a przy tym naprawdę funkcjonalnym.
Na tych funkcjach Miele nie poprzestało
Poza inteligentnymi kamerami nowa seria to przede wszystkim wyśrubowana technologia chłodnicza, z której słynie marka. Mamy tutaj zaawansowany system MasterFresh Pro utrzymujący idealny mikroklimat i wilgotność w szufladach, dzięki czemu warzywa, owoce czy świeże zioła zachowują swoją chrupkość nawet pięć razy dłużej. Do dyspozycji jest też specjalnie wydzielona, mocniej schłodzona strefa przeznaczona na mięso, świeże ryby oraz nabiał.

Z kolei systemu DynaCool i DuplexCool Pro odpowiadają za idealnie równomierną cyrkulację powietrza w całej komorze oraz całkowite odseparowanie obiegów chłodniczych. W połączeniu z filtrem węglowym Longlife AirClean zapobiega to przenikaniu zapachów między chłodziarką a zamrażalnikiem – aromat dojrzałego sera czy ryby nie przejdzie więc na mrożone owoce czy ciasto bez przykrywki.
Odświeżono również sam design zewnętrzny i wewnętrzny. Mamy tu szklane półki z ciemnymi, eleganckimi wykończeniami ram, pasy świetlne LED idealnie oświetlające każdy zakamarek oraz system Push2open – pozwalający na otwieranie i zamykanie bezdotykowo (poprzez delikatne dociśnięcie drzwi), co umożliwia idealne wtopienie lodówki w minimalistyczną zabudowę meblową bez klamek.
Pięć modeli i… kosmiczna cena
Seria Miele MasterCool obejmuje pięć modeli do zabudowy o szerokościach od 75 cm do 90 cm – w wersjach z drzwiami otwieranymi na lewo, prawo lub wariancie dwudrzwiowym. Jest więc z czego wybierać, ale… No właśnie. Każdy, kto zna markę Miele wie, że za te sprzęty trzeba płacić krocie. Nie inaczej jest oczywiście w tym przypadku.
Nowy model kosztuje bowiem tyle, ile wkład własny na mieszkanie – między 49 999 a 54 999 zł. Nie, nie ma tu pomyłki z brakiem przecinka. Te urządzenia po prostu zawsze są drogie, ale jednocześnie niezawodne, co potwierdza fakt, że marka od lat utrzymuje się na rynku i na brak klientów nie narzeka. Czy ponad 50 tys. za lodówkę to przesada? Oczywiście. Jednak dla niektórych to po prostu cena odzwierciedlająca najwyższej jakości produkt. Cóż, co kto woli, prawda?
Źródło:Miele
