Niosą one w sobie dwa niewypowiedziane założenia, do których weryfikacji chcemy Was dzisiaj zaprosić. Pierwsze z nich brzmi: to jak świat będzie wyglądać po pandemii jest niezależne ode mnie czy od Ciebie, pozostaje nam więc słuchać „ekspertów” i „rządzących” oraz śledzić trendy, które mają i będą mieć miejsce. Drugie: „normalność”, którą znamy sprzed koronawirusa jest czymś, do czego powinniśmy chcieć wracać. Nie wiem jak Ty, ale ja nie zgadzam się ani z jednym, ani z drugim, dlatego nieustannie stawiam sobie inne pytania: Jak chcę, żeby wyglądał świat po koronawirusie? Jakiej „normalności” dla siebie, innych i reszty świata przyrody pragnę? Czy i gdzie widzę przebłyski tego, o czym marzę oraz jak mogę je wspierać?    


    
Mam wiele przemyśleń na temat bieżącej sytuacji oraz charakteru i skali naszych systemowych nań reakcji. Kwestionuję ich wartość i zasadność, dostrzegając długoterminowe skutki, z którymi przyjdzie nam się jeszcze mierzyć. Równocześnie od kiedy ogłoszono pandemię mam ogromne poczucie możliwości, które się przed nami jawią; czuję otwarcie na trwałe i dogłębne zmiany. Jeszcze kilka miesięcy temu odejście od latania samolotem, zamknięcie centrów handlowych czy rozmowy o bezwarunkowym dochodzie podstawowym w mediach masowych zdawały się niemożliwe. Podobnie zresztą jak daleko idące ograniczenia swobód obywatelskich, mandaty za wychodzenie z domu czy niedawny zakaz wstępu do lasu - a jednak. Jesteśmy w niespotykanej sytuacji, w której możemy z boku przyjrzeć się naszemu dotychczasowemu działaniu, doświadczyć rozpadania się systemów, które braliśmy za pewnik i posmakować nowych jakości, które - być może - będziemy chcieli zaprosić do naszego kolektywnego życia na stałe.
    
Od ponad dwóch miesięcy praktycznie codziennie trafiam na wiadomości i obrazy, które wzruszają mnie do łez: ludzie grający koncerty na balkonach i sąsiedzi śpiewający sobie „Sto lat” z okien swoich domów; darmowe zakwasy na chleb wystawiane przed drzwiami lokalnej piekarni i grupy samopomocowe organizujące wsparcie dla osób wykluczonych społecznie; rękodzielnicy szyjący i rozdający maseczki, studenci drukujący i dystrybuujący przyłbice, zrzutki na posiłki dla pracowników i pracownic służby zdrowia… Mam głębokie poczucie, że od momentu gdy zaczęły sypać się współczesne systemy - w które wpisane są rywalizacja, pośpiech i nieustające poczucie braku - ludzie zaczęli wracać do swoich korzeni: współpracy, solidarności i kreatywności. 
    
Zmianę obserwuję nie tylko na poziomie indywidualnym, ale i biznesowym. Wypożyczalnie samochodów bezpłatnie udostępniają auta do przewozu chorych, muzea wrzucają do sieci swoje zbiory, a korporacje rozdają środki ochrony dla szpitali czy organizują internetowe akademie sportowe dla najmłodszych (jak partner tego cyklu, Fundacja Veolia Polska). Niektórzy rezygnują z części swojego wynagrodzenia, innym pracodawcy pozwalają odbywać wolontariaty w godzinach pracy. Rozkwita sprzedaż bezpośrednia, na sile przybiera wsparcie dla małych lokalnych biznesów, powracają handel wymienny i gospodarka daru. Okazuje się, że „business wcale nie musi być business”, a zysk jedyną motywacją do firmowego działania.

https://www.fundacja.veolia.pl/
    
Równocześnie mierzymy się oczywiście z szeregiem mentalnie, emocjonalnie, fizycznie i duchowo obciążających doświadczeń: utraty pracy, zdrowia i poczucia bezpieczeństwa na niespotykaną w ostatnich dekadach skalę. Skutki traumy wszechobecnego strachu, poczucia wyobcowania i walki o przetrwanie, której doświadcza tak wiele osób, będziemy odczuwać przez wiele lat. Jestem jednak przekonana, że jeśli w bieżącym momencie będziemy w stanie pomieścić w sobie zarówno empatię dla tych, których pandemia koronawirusa dotyka najbardziej, jak i świadomość tego, że stwarza nam ona okazję do kompleksowych zmian, o jakich skrycie marzyliśmy od dawna, wyjdziemy z tego doświadczenia mądrzejsi i silniejsi. Jeśli zamiast biernie słuchać sądów na temat tego, jak będzie wyglądać przyszłość, zaczniemy się zastanawiać, jak chcemy, żeby wyglądała - a następnie działać w tym kierunku - wprawimy w ruch procesy, dzięki którym stworzymy zdrowszy, bardziej sprawiedliwy i harmonijny świat. Niezależnie od tego, co Cię pasjonuje, jakie masz talenty i dotychczasowe doświadczenia, planeta wzywa Cię do tego, byś rozejrzał(a) się dookoła i dostrzegł(a) obszary, którymi chcesz się troskliwie zaopiekować. Kto wie, może już to powoli robisz?
    
Czas, który normalnie spędzał(a)byś w korkach, przeznaczasz na niespieszne posiłki czy rozmowy z bliskimi. Przebywając w swoim mieszkaniu, dostrzegasz, jak wiele w nim nagromadziłeś(-aś), a jak niewiele tak naprawdę potrzebujesz. Uważniej przyglądasz się temu, ile produkujesz śmieci oraz czy i ile wyrzucasz jedzenia, zastanawiając się, co z tym wszystkim zrobić. Może zaczynasz własny permakulturowy warzywniak, uprawę pomidorów na balkonie lub ziół na kuchennym stole?
    
Być może brak możliwości przytulenia przyjaciół przypomina Ci, jak bardzo potrzebujesz dotyku i towarzystwa innych, i obiecujesz sobie częstsze spotkania, a mniej czatu w telefonie. Być może asystując dzieciom w nauce online bardziej doceniasz pracę nauczycieli, równocześnie budując w sobie przekonanie, że edukacja mogłaby wyglądać zupełnie inaczej niż teraz? Być może siedząc tygodniami w domu odczuwasz dogłębnie, że człowiek nie jest stworzony do bycia zamkniętym w czterech ścianach i wyrabiasz w sobie nawyk codziennych wieczornych spacerów? Czy stosowanie się do tymczasowego zakazu kontaktu z naturą uświadomiło Ci, jak bardzo go tak naprawdę potrzebujesz?
 

fot. Piotr Horzela / piotrhorzela.com

Jeśli tak jak ja z przerażeniem i rozdartym sercem patrzyłeś(-aś) jak płonie Biebrzański Park Narodowy, być może zrozumiałeś(-aś), że to dopiero początek wyzwań ekologicznych, przed którymi stoimy Być może płacząc nad losem wędrownych ptaków i wiekowych drzew, które strawił podlaski ogień, po raz pierwszy w pełni uświadomiłeś(-aś) sobie panującą w całym kraju suszę i z trwogą zastanawiasz się nad tym, czy w kolejnych miesiącach wystarczy nam wody? Może w swoim poruszeniu i akcie solidarności wystawiasz na zewnątrz poidła dla zapylaczy…? Przez myśl mogą Ci przemykać pytania: jak oszczędzać wodę, jak wykorzystywać ją w obiegu zamkniętym, jak ją regenerować? Bo to, że musimy zregenerować cykl hydrologiczny Ziemi nie ulega wątpliwości. Podobnie jak to, że najwyższa pora korzystać ze zdrowszych i mądrzejszych rozwiązań energetycznych, odchodząc od tego, co tak bardzo szkodzi.
    
W naszym współczesnym poczuciu winy członków zachodniej, industrialnej machiny, zbyt często powtarzamy, że jako ludzie sami jesteśmy wirusem Ziemi. Odbieramy sobie tym samym poczucie sprawczości i własnej wartości, nie dostrzegając, jak wielki mamy potencjał do tego, by działać z korzyścią dla siebie, swoich społeczności i świata przyrody. Wedle praktycznie wszystkich rdzennych kultur i wierzeń na świecie, rolą ludzi jest opieka nad resztą stworzenia i życie z nią w korzystnej dla wszystkich symbiozie. W każdej chwili możemy do tego wrócić, również tutaj, również teraz - tak długo jak uwierzymy, że jest to możliwe i zaczniemy snuć wizje innego sposobu bycia, pracy i życia. W końcu dopóki czegoś sobie nie wyobrazimy, nie wyśnimy, dopóty niemożliwa będzie tego realizacja. Dlatego zapraszamy Cię dzisiaj do tego, byś odpowiedział(a) sobie na pytanie: jak chcę, żeby wyglądał świat po koronawirusie? O jakiej “normalności” marzę? Jakich jakości pragnę? A gdy to zrobisz, rozejrzyj się dookoła i, tam gdzie jesteś, zacznij podróż do działania na rzecz świata swoich marzeń.

Magda Bębenek - podróżniczka, inicjatorka projektów społecznych i ekologicznych, autorka i wydawczyni książek z serii „Polka potrafi”. Promuje ideę szeroko rozumianego powrotu do natury oraz autentycznego i zaangażowanego życia. Współprowadzi projekt przyrodniczo-edukacyjny „Las w Nas”, nominowany przez National Geographic Polska do nagrody Travelerów 2019 w kategorii „Społeczna inicjatywa roku”. Ambasadorka Przedsiębiorczości Kobiet 2014, laureatka plebiscytu Dziewczyny Roku Glamour 2018. W marcu ukazała się jej trzecia książka, zatytułowana "Świat naszych marzeń" (magdabebenek.pl).