Wszystko przez internet

Idea „odwróconej klasy” jest dość stara – sięga XIX wieku. Jej zalążki można odnaleźć w pismach klasyka pedagogiki Johna Deweya, później pomysł rozwijali kolejni myśliciele: Gregory Bateson i Jacques Rancière.

Ale dopiero szybki internet pozwolił stosować odwróconą klasę na masową skalę. Nad udoskonaleniem systemu pracują w USA między innymi Stanford University, Duke University oraz Georgia Tech. Ta ostatnia uczelnia uzyskuje na tyle pozytywne wyniki, że zdecydowała się wprowadzić tanie studia informatyczne oparte wyłącznie na internetowych filmikach.

Studia te prowadzone będą tylko przez internet – tym samym stanowią okrojoną wersję odwróconej klasy. Eksperci z Georgii podkreślają największą zaletę nowej propozycji: studia w sieci będą tanie, a więc dostępne dla szerokiego grona chętnych. Cena nie przekroczy 7 tys. dolarów (ok. 21 tys. zł) za dwuletnie studia. To ok. 5–6 razy mniej niż koszt czesnego za taki sam tytuł zdobyty w trybie stacjonarnym.

Uczelnia Georgia Tech nie zdradza, czy w przypadku sukcesu program online zupełnie zastąpi informatyczne studia stacjonarne. Wiadomo na razie, że ma być masowy – w ciągu kilku lat liczba przyjętych studentów może przekroczyć nawet 10 tys. osób. W pierwszym roku działalności będzie ich kilkuset. Tak czy owak przełom w modelu edukacji na stopniu wyższym został dokonany: studiowanie przez internet, które kojarzyło się głównie z kursami zawodowymi czy nauką języków obcych, zaczyna wchodzić na poziom zarezerwowany wcześniej tylko dla mieszkających na uniwersyteckim kampusie studentów elitarnych uczelni.

Taki sam dyplom

Tym samym dzięki sieci spełni się marze- nie specjalistów od edukacji – wyrównanie edukacyjnych szans. To właśnie tej idei miały służyć kiedyś kursy na odległość, do których wykorzystywano przesyłki pocztowe, później zaś radio i telewizję.

Pojawienie się w latach 90. XX wieku powszechnego dostępu do internetu sprawiło, że powstały pierwsze kursy dostępne online (po ang. Massive Open Online Courses, znane też jako MOOCs). Najbardziej zaawansowanym MOOCs-em mają być wspomniane studia informatyczne na Georgia Tech.

Warto wspomnieć, że pierwszy MOOC na renomowanej uczelni i na wysokim poziomie nieprzypadkowo pojawił się w USA. „W Stanach Zjednoczonych znacznie bardziej niż w Europie wykształcenie jest towarem, który się sprzedaje” – mówi „Focusowi” dr Dominik Antonowicz, socjolog z UMK w Toruniu, który specjalizuje się w problematyce dotyczącej szkolnictwa wyższego. „MOOCs-y, choć teoretycznie mają formułę otwartą i darmową, stały się niczym innym jak nowymi kanałami sprzedaży do masowej liczby potencjalnych studentów, przy kosztach nieporównywalnie niższych od kształcenia stacjonarnego” – podkreśla Antonowicz.

Czy w ślad za Georgia Tech pójdą także inne renomowane uczelnie? Z jednej strony koszt (i potencjalny zarobek) jest w tym przypadku niski, z drugiej potrafią one przyciągnąć wielokrotnie więcej studentów niż stacjonarne studia. Potencjalnie mogą być więc bardzo do- chodowe. Mark Lester, ekspert od kursów on- line pracujący w należącej do Open University firmie FutureLearn, uważa, że inne uczelnie będą uważnie przyglądać się wynikom eksperymentu Georgia Tech. Na absolwentów nowego kierunku mogą bowiem czyhać nie- bezpieczeństwa, np. kłopoty z uznawaniem dyplomów zdobytych online. W pierwszej kolejności do wersji online zostaną zaadapto- wane studia informatyczne i techniczne, czyli takie, w czasie których i tak spędza się dużo czasu przed komputerem. Dużo wolniej może iść informatyzacja studiów humanistycznych, gdzie dużą rolę ogrywa nabywanie kompetencji społecznych i kulturowych wymagające interakcji w grupie.

Z tego powodu niektórzy eksperci sądzą, że w przyszłości oba rodzaje studiów będą istnieć obok siebie. „Uniwersytety umożliwiają studentom rozwój poprzez nieformalną edukację dzięki przebywaniu z rówieśnikami. Dzięki temu studenci budują swój kapitał społeczny oraz kulturowy, które na rynku pracy okazują się równie ważne jak solidna wiedza i umiejętności” – mówi Antonowicz. Podobnego zdania jest Mark Lester. „Uniwersytety nie stracą studentów krajowych czy zagranicznych, którzy zdecydują się wybrać studia on- line zamiast tradycyjnego modelu” – twierdzi Lester. „Oba typy studiów są przeznaczone dla nieco innych grup”.

Zmiana, jaka dokonuje się na naszych oczach, ma jeszcze jedną ciekawą cechę. Obie nowe rewolucyjne formy kształcenia potrzebują szerokopasmowego internetu. Dziś, przynajmniej jeśli chodzi o kierunki techniczne, powszechny dostęp do szybkiego internetu jest w edukacji ważniejszy niż nawet podręczniki. Powinniśmy o tym pamiętać.