Kto się łapie na prymitywną reklamę typu: „tego proszku używa 90 proc. kobiet w Polsce”? Albo na ofertę „kup dziś, zapłać jutro”? Jesteśmy przecież inteligentni, nie z nami takie numery!

Badania pokazują coś przeciwnego: nasza podatność na manipulację jest ogromna. Podczas niemal każdej wizyty w galerii handlowej tracimy na parę chwil kontrolę nad naszymi portfelami. Poznając wyrafinowane metody marketingowców, autorów reklam i sprzedawców, nie staniemy się na nie całkowicie odporni, ale uda się nam wychwycić niektóre triki. Oto niektóre z nich:

 

1. Reguła konsekwencji

Wizyta w salonie pogrzebowym przypomina pójście na zakupy i jest okazją do wstydu i zażenowania- trafnie zauważa słoweńska socjolożka Renata Salecl w książce „Tyrania wyboru". W polskich warunkach wygląda to tak: ceny trumien sosnowych i olchowych zaczynają się od 500 zł. Ale pracownik zakładu poleca tę najdroższą, dębową - za 2000 zł. Katalog usług zawiera też wiele wariantów ułożenia kwiatów, liczby muzyków, którzy zagrają na ceremonii, czy wielkości ogłoszenia w prasie. Możesz zdecydować się na najtańszą opcję, ale wtedy w spojrzeniu sprzedawcy zobaczysz wyrzut: skoro naprawdę kochałeś zmarłego, czy nie powinieneś urządzić mu okazalszego pochówku?

Redakcja Focus.pl wybierze dla Ciebie najlepsze artykuły tygodnia. Zapisz się na nasz newsletter

RADA: „Najlepszą obroną jest zastosowanie tej samej metody, którą wykorzystuje ów funeralny doradca, czyli reguły konsekwencji" - podpowiada Bartłomiej Stolarczyk, trener asertywności. „Można powiedzieć mu tak: zmarły cenił prostotę i skromność, więc na pewno nie życzyłby sobie przepychu i ekstrawagancji. Właśnie dlatego, że go kochałem, muszę uszanować jego poczucie estetyki i zasady, którymi kierował się w życiu".