Nowa generacja nie widzi już różnicy między rzeczywistością a internetem – to wstrząsający wynik badań prof. Mikołaja J. Piskorskiego z Harvard Business School przeprowadzonych na 300 tys. użytkowników Facebooka. Po siedmiu latach od powstania z tego serwisu społecznościowego korzysta ponad pół miliarda ludzi, z czego osiem milionów w Polsce. Ze względu na gigantyczną skalę zjawiska twórca Facebooka Mark Zuckerberg został wybrany przez redakcję tygodnika „Time” Człowiekiem Roku 2010. Redaktor naczelny, ogłaszając werdykt, powiedział: „Fenomen Facebooka nie polega tylko na nowej technologii, lecz na nowej inżynierii społecznej”.

Do tej pory termin „inżynieria społeczna” kojarzył się z dyktatorskimi zapędami manipulowania, kontrolowania wszystkich i wszystkiego. Tymczasem Facebook wygląda niewinnie – przypomina interaktywną gazetkę, redagowaną przez grono znajomych, którzy założyli tam swój profil by się komunikować i dzielić informacjami. Jeden szuka hydraulika, drugi poleca film, trzeci wrzuca zdjęcia z wakacji. Facebook przypadł do gustu głównie młodym ludziom, którzy nie pamiętają już świata bez internetu. Zuckerberg, rocznik 1984, jest członkiem tego pokolenia, a zarazem jego architektem. A to już generacja o  innej mentalności, zmienionej przez nowe technologie.

Dzieci sieci

Z badań wynika, że mózg obcujący niemal stale z internetem zaczyna pracować na innych obrotach. Przede wszystkim nie nadąża z przetwarzaniem informacji (dziennie wchłaniamy ich nawet 34 gigabajty, co odpowiada 100 tys. słów) i przechodzi w tryb awaryjny. Odłącza korę przedczołową, część odpowiedzialną za empatię, altruizm, tolerancję. W efekcie człowiek obojętnieje na to, co nie dotyczy go osobiście. Aby zareagować na widok potrzebującego, sam potrzebuje już nie dwóch, ale aż ośmiu sekund – wykazali naukowcy z University of Southern California.

Tyle czasu zajmuje przetworzenie tego, co widzimy, na to, co czujemy. Ci, którym internet towarzyszy stale od dzieciństwa, coraz bardziej przypominają ludzi chorych na autyzm. Mają problemy z komunikowaniem uczuć, rozumieniem cudzego punktu widzenia i utrzymywaniem relacji społecznych: unikają kontaktu wzrokowego, słabo radzą sobie z odczytywaniem mowy ciała – uważa prof. Gary Small, psychiatra z University of California w Los Angeles, nazywający to młode pokolenie Cyfrowymi Tubylcami. Zapamiętują oni mnóstwo informacji, ale nie potrafią ich interpretować ani zrobić z nich użytku – kreatywność bardzo się dziś ceni, ale coraz mniej ludzi jest do niej zdolnych.

To naturalna konsekwencja zmian społecznych, które zaszły dużo wcześniej, o czym już w 2003 roku David Manasian pisał na łamach tygodnika „The Economist”: „Internet i związane z nim technologie zmienią niemal każdy aspekt naszego życia – prywatny, społeczny, kulturalny i polityczny, ponieważ dotykają podstawy społeczeństwa: komunikacji między ludźmi. Wcześniejsze technologie, od druku do telegrafu, wprowadzały duże zmiany na przestrzeni czasu. Teraz zmiany społeczne będą rozleglejsze i nadejdą zdecydowanie szybciej, ponieważ wprowadzające je technologie nadal rozwijają się w zawrotnym tempie”.