Sala Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego wypełniona jest po brzegi. Uczestnicy konferencji „Oblicza neuronauki” z zapartym tchem czekają na pojawienie się Hugo Caffarattiego. Jest. Niektórzy wzdychają. Dlaczego sądziliśmy, że pojawi się ubrany w szatę i kapelusz czarodzieja? Bo ten młody naukowiec jest nie tylko doktorantem Uniwersytetu w Leicester, ale też profesjonalnym iluzjonistą, który jako jeden z niewielu na świecie próbuje łączyć magię z nauką.

Caffaratti wie, że oczekujemy, by jak profesor Severus Snape w sadze o Harrym Potterze nauczył nas, jak „oczarować umysł i usidlić zmysły”. Rozpoczyna więc wykład od popularnej sztuczki karcianej. Prosi wybraną osobę, by pomyślała o dowolnej karcie, a następnie wyciąga ją z talii. Tak, to właśnie król trefl. Sprawiając, że moneta znika w jego ręce, przytacza słowa słynnego magika Fu Manchu - Davida Bamberga: „Oczy są szybsze niż ręce, mózg jest szybszy niż oczy, więc musicie atakować mózg”. „Czym jest magia? Niespodzianką, ale taką, w której udaje się zerwać połączenie między przyczyną i skutkiem. Coś się stało, ale nie jesteś w stanie ustalić, jak to się dokładnie stało” - tłumaczy Caffaratti.

Dynamo

Steven Frayne Dynamo, pochodzący z Bradford iluzjonista, sławę zawdzięcza serii programów „Dynamo. Więcej niż magia”, w których zadziwia trikami przechodniów na ulicy, w kawiarni, w salonie fryzjerskim. W jednej ze swoich najsłynniejszych sztuczek Dynamo chodzi po wodzie.

Jak to robi? Wykorzystuje długie, wąskie platformy z przezroczystego tworzywa, w wodzie (na basenie pod idącym po powierzchni wody mogą nawet przepływać inne osoby).

Od kasyn Las Vegas po barcelońską ulicę Pokątną

Jak iluzjonista trafił do laboratorium? „Już jako nastolatek fascynowałem się magią. Dwanaście lat temu zacząłem terminować pod okiem znanego hiszpańskiego magika” - opowiada. „To trochę jak pójście do Hogwartu” - żartuję. „Właśnie” - z entuzjazmem potakuje Caffaratti. „Szybko odkryłem, że o wiele bardziej niż techniczna strona trików fascynuje mnie psychologiczna siła magii: to, jak manipulujemy widzami, jak na nich wpływamy, jak odwracamy ich uwagę. To jest to, co naprawdę tworzy show, zaczarowuje publiczność” - opowiada. Ale rodzina młodego Hiszpana coraz bardziej martwiła się, że chłopak zajmuje się swoim hobby kosztem nauki. Zdecydował się więc na studiowanie inżynierii biomedycznej, ze względu na bliskość tej dziedziny do nauk o mózgu.

„I pewnego dnia, dwa lata temu, gdy jako świeżo upieczony inżynier szedłem sobie uliczkami Barcelony niedaleko ulicy Pokątnej (Diagonal to naprawdę jedna z głównych ulic tego miasta!), wstąpiłem do księgarni, szukając nowych książek o magii. Sprzedawca zaoferował mi nowość o związkach magii z psychologią. Przeczytałem »Sleights of Mind« (Kuglarstwo mózgu) w jeden wieczór i już wiedziałem, czym dalej chcę się w życiu zajmować. Tak wylądowałem u prof. Quian Quirogi, dyrektora Centre for Systems Neuroscience w Leicester”.

Neuromagia jako nauka narodziła się w Las Vegas, które słynie nie tylko z kasyn, ale też z największych show magicznych. To tam pracują wszystkie sławy, od Davida Copperfielda poczynając. Na jeden z takich pokazów trafili Susana Martinez-Conde i Stephen Macknik, małżeństwo psychologów z Barrow Neurological Institute w Arizonie, które zajmowało się iluzjami optycznymi. W trakcie show, widząc jak magik wykorzystuje optyczne iluzje i zmienia sukienkę asystentki z białej na czerwoną, uświadomili sobie, jak bardzo magia czerpie z tego, czym sami się zawodowo zajmują. Zaczęli się zastanawiać, czy znajomość magicznych trików pomoże im zrozumieć funkcjonowanie mózgu.