Niemal cały świat zgadza się, że chciwość jest zła. Że nie warto przedkładać chwilowej przyjemności nad długotrwałą korzyść. Ani dołączać do spanikowanego tłumu, który domaga się od banku wypłacenia wszystkich swoich oszczędności. Ale mieć właściwe przekonania to jedno, a postępować zgodnie z nimi to coś zupełnie innego. Wcale nie chodzi o to, że jesteśmy niedojrzali, egoistyczni i głupi. Po prostu nasze świadome siły rozumu i woli nie wystarczają, by pokonać nasze nieświadome pragnienia.

Dlaczego podejmujemy decyzje, które wydają się śmieszne i nielogiczne? Jak to się dzieje, że mimo najlepszych chęci często działamy na swoją zgubę? Odpowiedź przynoszą odkrycia ekonomii behawioralnej. Ta stosunkowo nowa dziedzina próbuje wyjaśnić, czym kierują się ludzie, wydając, oszczędzając, inwestując i – co najważniejsze – marnując swoje pieniądze. Nade wszystko jednak pokazuje, jak uodpornić się na różne subtelne wpływy psychologiczne, które trudno nawet zidentyfikować. Spróbujmy poznać mechanizmy skłaniające nas do popełnienia finansowych głupstw. Ta wiedza nie sprawi, że od razu zaczniemy myśleć inaczej, ale może staniemy się nieco bardziej czujni. Zawsze to jakiś początek.

 

Łatwo przyszło, łatwo poszło

Czy 100 zł z pensji, 100 zł premii i 100 zł znalezione na chodniku traktujemy jednakowo? I tak, i nie. Tak, ponieważ za każdy stuzłotowy banknot dostaniemy dokładnie tyle samo filiżanek cappuccino w ulubionej kawiarni za rogiem. Zarazem jednak nie, bo nasz mózg ma dziwny zwyczaj odmiennego klasyfikowania pieniędzy pochodzących z różnych źródeł. Tworzy sobie „przegródki”, w których osobno zapisuje np. wygraną w pokera i wynagrodzenie z pracy. Pierwsze konto opatruje etykietką „na drobne przyjemności”, drugie uważa za nienaruszalne. Sięgnięcie po oszczędności może być okupione dotkliwym dyskomfortem psychicznym. Taką buchalterię ekonomiści behawioralni nazywają księgowaniem mentalnym.

Kto choć raz w życiu nie powiedział sobie: „łatwo przyszło, łatwo poszło”, myśląc o jakiejś „nadliczbowej” kwocie przepuszczonej na głupstwa? Badania nie pozostawiają wątpliwości: z większym namysłem wydajemy pieniądze będące owocem naszego trudu (np. zwroty ze skarbówki) niż te, które dostaliśmy w prezencie. Jak to ujmuje psycholog Nick Epley: „Zwroty skłaniają ludzi do wizyty w banku, premie – do wyjazdu na Bahamy”.

  • Rada: Jeśli jesteś podobny do większości konsumentów, dość racjonalnie podchodzisz do poważnych decyzji finansowych. Diabeł tkwi jednak w szczegółach, czyli w drobnych wydatkach. Chipsy, lody, czekolada nie kosztują więcej niż kilka złotych. Dlatego w twoim umyśle nie włącza się alarm, gdy zapełniasz nimi kosz w hipermarkecie. A to z nieznacznych kwot biorą się duże oszczędności.

 

Zaraźliwe nawyki

Dlaczego oszczędzasz energię? – z tym pytaniem zwrócono się do 8 tys. mieszkańców Kalifornii. Za najważniejszą motywację badani uznali troskę o środowisko i przyszłe pokolenia. Rzadziej wskazywali na niższe rachunki za prąd. Argument „inni też tak postępują” padał na końcu. Następnie zapytano ankietowanych, ilu sąsiadów – ich zdaniem – podobnie jak oni wyłącza światło, gdy wychodzi z pokoju, lub bierze krótsze prysznice, by ograniczyć zużycie wody. Większość odpowiedziała, że wszyscy tak robią.

Respondenci pozowali na altruistów, a kim się okazali naprawdę? Konformistami, którzy dla uzyskania akceptacji otoczenia bezkrytycznie przyjmują jego reguły, przekonania i wartości. Takie naśladownictwo psycholodzy nazywają dowodem słuszności, a trenerka Kelly McGonigal – zarażeniem społecznym. W książce „Siła woli” opowiada o jednej ze swoich kursantek, która przed 150-osobową grupą ogłosiła, że za cel postawiła sobie zapłacenie zaległych podatków. Na następnych zajęciach dwie inne kobiety podniosły ręce, aby powiedzieć, że także one chcą się rozliczyć z fiskusem.

Inspiracja, konformizm, koleżeńska presja… Jakkolwiek określimy to zjawisko, może ono odgrywać pozytywną rolę, co potwierdza chociażby sukces Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy (jak nie wrzucić paru groszy do puszki, skoro tylu ludzi obok sięga po portfel?). Sęk w tym, że również negatywne zachowania przechodzą z człowieka na człowieka. Gdy czyjś znajomy niezdrowo nabiera wagi, ryzyko otyłości u tej osoby zwiększa się o 171 proc. – dowiedli socjolog Nicholas Christakis i psycholog James Fowler. Z pieniędzmi jest podobnie – jeśli nasz małżonek, brat i przyjaciel szastają pieniędzmi, dużo trudniej będzie nam utrzymać finansowy reżim.

  • Rada: Przekonanie o tym, że podejmujesz autonomiczne decyzje, może być iluzją. A skoro tak, zwracaj większą uwagę na to, czyim wpływom ulegasz. Jeśli wśród twoich znajomych przeważają utracjusze, stwórz sobie nowe plemię, jak mawiają psycholodzy. Otaczaj się osobami, które wykazują się większą samokontrolą i lepiej od ciebie zarządzają finansami.