Toksyczne miasta

Zmiany pogody bardziej szkodzą mieszkańcom miast niż wsi – głównie z powodu wysokiej zabudowy, która ogranicza ruch mas powietrza i zwiększa subiektywne odczucie gorąca. „W »kanionach« ulic temperatura odczuwana przez mieszkańców sięga 65 stopni – to tak, jakbyśmy nagle weszli do sauny” – porównuje prof. Krzysztof Błażejczyk z Instytutu Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania Polskiej Akademii Nauk. Z prowadzonych przez niego badań wynika, że warunki pogodowe mogą znacznie różnić się między poszczególnymi miastami. Warszawę najlepiej odwiedzać wiosną (między 25 kwietnia a 10 maja) lub jesienią (od 4 września do 26 października). Zimą stolica – podobnie jak inne metropolie – staje się wyjątkowo „niezdrowa” z powodu temperatury i złej jakości powietrza. W rejonach miejskich zanieczyszczenia atmosferyczne mogą być równie ważne dla stanu zdrowia mieszkańców jak temperatura czy ciśnienie.

Toksyczne gazy prowadzą do niedotlenienia organizmu i podwyższenia ciśnienia tętniczego, a drobne pyły wnikają do płuc i krwiobiegu, gdzie mogą uszkadzać naczynia wieńcowe. W metropolii takiej jak Ateny wzrost stężenia tlenku węgla w powietrzu o jeden miligram na metr sześcienny oznacza dwa śmiertelne zawały więcej w ciągu dnia. Badania we Francji wykazały, że gdy poziom pyłów zawartych w spalinach samochodowych przekracza 25 mg/m sześc., do szpitali trafia o 91 proc. więcej ofiar ataku serca. Według szacunków Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), zanieczyszczonym powietrzem oddycha 5 mld mieszkańców świata, a rocznie wskutek tego umierają trzy miliony ludzi.

 

Pogoda na receptę

Specjaliści radzą, aby osoby mające problemy z układem krążenia unikały miejsc o dużym stężeniu toksycznych substancji: zakorkowanych dróg, gęstej zabudowy miejskiej, okolic zakładów przemysłowych. Kiedy poziom zanieczyszczeń wzrasta, najlepiej byłoby w ogóle nie wychodzić z domu. Dopiero od niedawna w Internecie można sprawdzić, jaka jest jakość powietrza w miastach, które monitoruje ponad sto stacji pomiarowych w całej Polsce. Biometeorolodzy koncentrują się na danych dotyczących pogody. „Cały czas bierzemy udział w międzynarodowych projektach i doskonalimy nasz komputerowy model Menex, który pozwala przewidywać statystyczny wzrost zachorowań na różne jednostki chorobowe związany ze zmianami atmosferycznymi. Niestety polska służba zdrowia nie jest zainteresowana korzystaniem z takich analiz” – mówi prof. Błażejczyk.

Tymczasem systemy biometeorologiczne zaczynają już działać w Australii i Wielkiej Brytanii, a w USA za rok w prognozach pogody mają pojawić się ostrzeżenia dla osób chorych na serce. Lekarze twierdzą, że w większości wypadków wystarczą proste środki zapobiegawcze, takie jak cieplejsze ubranie czy zadbanie o ogrzanie domu podczas mrozów. „W przyszłości prognozy zdrowotne będą przepisywane przez lekarza tak jak leki, a do pacjentów trafią za pośrednictwem Internetu lub SMS-ów” – przewiduje prof. William Bird. Z badań klimatologów wynika, że zapotrzebowanie na takie usługi będzie coraz większe, ponieważ globalne ocieplenie sprzyja gwałtownym zmianom pogody – silnym mrozom czy letnim falom gorąca.