1. Sufit i podłoga? Zapomnij o nich

Międzynarodowa Stacja Kosmiczna waży 450 tys. kg, ma wielkość boiska do futbolu amerykańskiego (110×50 m). W środku jest więcej miejsca niż w sześciopokojowym domu. ISS jest tak duża i ma tyle modułów, że można przez cały dzień nie spotkać nikogo z załogi. Główną część tworzy szereg połączonych cylindrów i kul, tyle że wewnątrz są one kwadratowe. Z tego korpusu wyrastają moduły jak gałęzie z pnia: trzy rosyjskie, trzy amerykańskie, jeden europejski i jeden japoński.

Kiedy astronauta zbliża się do jednego z nich i przeciska przez właz, następuje moment jak z „Alicji w krainie czarów”. Musi zdecydować, gdzie będzie góra, gdzie dół – bo jest to rozróżnienie całkowicie subiektywne, zależne już nie od prawa ciążenia, ale od naszych planów. W Węźle numer 3 na przykład ze ściany wystaje bieżnia, toaleta i maszyna do ćwiczeń znajdują się na podłodze, żeby zaś dostać się do modułu obserwacyjnego, trzeba obrócić się do góry nogami. Cały moduł ma wielkość autobusu, więc może się zdarzyć, że przebywają w nim cztery osoby, każda robi co innego i inną stronę przyjęła za górę. 

 

2. Uczymy się latać

Wyobraź sobie, że pływasz w basenie bez wody, możesz przesuwać przedmioty jednym ruchem nadgarstka, zwisać z sufitu do góry nogami, wykonywać w powietrzu akrobacje. Możesz latać. A wszystko to bez wysiłku. Do tej łatwości trzeba jednak przywyknąć. Moje ciało tak się przyzwyczaiło do stawiania oporu grawitacji, że kiedy nie było już się czemu opierać, niezdarnie wykonywałem różne czynności z pewną przesadą. Po dwóch tygodniach zacząłem nabierać gracji. Ale dopiero po sześciu poczułem się jak prawdziwy kosmita i zacząłem poruszać się niemal instynktownie. Nagle zdawałem sobie sprawę, że pogrążeni w rozmowie, przelecieliśmy z kolegą z załogi przez cały moduł, tak jak można przepłynąć basen, unosząc się na wodzie – i w ogóle tego nie zauważając. 

 

3. Co z wolnym czasem? 

Codziennie NASA przysyłała nam na ISS plan zadań podzielony na pięciominutowe odcinki. Prawie zawsze powtarzała się podstawowa konserwacja stacji – sprawdzanie systemów, sprzątanie, kontrola sprzętu pod kątem zużycia i tym podobne. Co się robi na ISS, kiedy skończyło się czynności przed czasem? Można wyglądać przez okno – każdą wolną minutę na pokładzie stacji wykorzystywałem, by upajać się widokiem. Lubimy też korzystać z nieważkości. Nierzadko zdarza się natknąć na kolegę kręcącego piruety czy robiącego fikołki. Podobają nam się też zabawy z wodą. Ktoś wyciska z torebki do picia wirującą kulę wody, po czym toczymy ją, odbijamy i na nią dmuchamy. Czasami, żeby uniknąć katastrofy, trzeba ją było szybko wysiorbać. Kiedy mieliśmy ochotę na ryzykanctwo, bawiliśmy się w ten sposób kulą kawy albo soku, co groziło większym pobojowiskiem, ale kolory dobrze wychodziły na zdjęciach.