Ten medal to najwyższe odznaczenie, jakie może otrzymać obcokrajowiec od władz Izraela. Od ro-
ku 1963 Instytut Yad Vashem zgromadził biogramy ok. 25 tys. Sprawiedliwych. Lecz wiele informacji w nich zawartych kłóci się z relacjami, składanymi przez uratowanych tuż po wojnie...

Milczenie Izraela

Przybywający do Palestyny ocaleni z Holokaustu Żydzi nie mogli liczyć na  zrozumienie ze strony pobratymców, którzy wyemigrowali tam jeszcze przed wojną. Ci drudzy nie pojmowali, jak
6 mln ludzi pozwoliło się wymordować nazistom. Nawet po powstaniu państwa Izrael i utworzeniu w 1953 r. Instytutu Yad Vashem, pierwsza zorganizowana w nim ekspozycja pokazywała jedynie powstanie w warszawskim getcie, ucieczkę z Sobiboru i walkę o niepodległość w Palestynie. O eksterminacji mówiono niewiele, podobnie jak o ludziach, którzy ratowali Żydów. Wprawdzie do ustawy o Yad Vashem dopisano – w ostatniej chwili – akapit o uhonorowaniu Sprawiedliwych, ale przez następne 10 lat był to martwy zapis.

Przyczyną była nie tylko narodowa duma, ale też względy polityczne, a przede wszystkim postawa pierwszego premiera Izraela Davida Ben Guriona, który wyemigrował do Palestyny jeszcze w 1906 r. Wiele żydowskich środowisk zarzucało mu, że bardziej dbał o budowanie izraelskiego państwa niż o pomoc dla eksterminowanej przez nazistów diaspory. Nie istniały tu jednak łatwe decyzje: powstały w 1949 r. Izrael pilnie potrzebował pomocy finansowej. Jako jeden z pierwszych udzielił jej rząd… RFN, którego przedstawiciele 10 września 1952 r. podpisali w Luksemburgu umowę z władzami Izraela o wypłacie 3 mld marek odszkodowania dla państwa żydowskiego i dożywotnich rent dla ocalałych z Holokaustu. Był to potężny zastrzyk finansowy i premier Ben Gurion, „ojciec państwa”, był gotów na wiele kompromisów dla utrzymania dobrych relacji z kanclerzem Adenauerem.

Krytycy Ben Guriona zarzucają mu wręcz, że przez pierwsze 10 lat istnienia Izraela między nim a władzami Niemiec istniała „zmowa milczenia”, dotycząca nazistowskich zbrodni dokonanych na Żydach. Jednak nacisk ocalonych z Holokaustu, którzy zdobywali coraz większe wpływy w państwie, doprowadził w końcu do spektakularnych zdarzeń. W 1960 r. agenci Mossadu uprowadzili z Argentyny Adolfa Eichmanna, głównego realizatora „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”.

Zbrodniarze i sprawiedliwi

Relacjonowany przez wszystkie światowe media proces zbrodniarza rozpoczął się w Jerozolimie w kwietniu 1961 r. i miał decydujące znaczenie dla ożywienia idei Sprawiedliwych. Z jednej strony, pokazał opinii publicznej Izraela mechanizmy i skalę Zagłady. Z drugiej Ben Gurion, obawiając się pogorszenia stosunków z Bonn (Eichmann dysponował dużą wiedzą na temat eksnazistów we władzach RFN, m.in. Hansa Globkego, dyrektora gabinetu kanclerza Adenauera, a wcześniej ważnej postaci w Biurze Żydowskim MSW III Rzeszy), osobiście zadbał, by w akcie oskarżenia znalazły się wzmianki także o ludziach i krajach pomagających Żydom w czasie Zagłady.

Dla idei Sprawiedliwych oznaczało to przełom. Jednak kwestia uhonorowania ludzi ratujących Żydów nie była prosta. Gdy w kwietniu 1962 r. Instytut Yad Vashem zorganizował uroczystość sadzenia „drzewek Sprawiedliwych” na Górze Pamięci w Jerozolimie, jednym z pierwszych zaproszonych był Oskar Schindler. Wzbudziło to protesty ludzi, którzy zapamiętali go jako cynicznego nazistę, który przede wszystkim chciał zarobić na niewolniczej pracy Żydów (ostatecznie został uznany za Sprawiedliwego dopiero pośmiertnie, po filmie Spielberga).

W efekcie postanowiono powołać niezależną komisję, której zadaniem byłaby szczegółowa weryfikacja kandydatur ludzi, zgłaszanych do tytułu. Rozpoczęła pracę w lutym 1963 r., już po egzekucji Eichmanna, a na jej czele stanął Mosze Landau, były przewodniczący trybunału sądzącego zbrodniarza.
W ocenie kandydatur komisja przyjęła kilka podstawowych kryteriów: nominować do tytułu mogą tylko Żydzi, zgłoszony nie może być Żydem, pomoc musiała mieć charakter trwały nie jednorazowy, nie mogła być świadczona w zamian za korzyści finansowe (z wyjątkiem pokrycia kosztów mieszkania i wyżywienia) oraz musiała wiązać się z ryzykiem dla ratującego. Zaakceptowane osoby miały zostać uhonorowane medalem i dyplomem, przysługiwało im też prawo zasadzenia drzewka w Alei Sprawiedliwych, z umieszczoną pod nim tabliczką z imieniem i nazwiskiem. Mogły się również ubiegać o izraelskie obywatelstwo i związaną z nim stałą rentę w wysokości średniej płacy.

Wkrótce komisja ogłosiła nazwisko pierwszego człowieka, uhonorowanego tytułem Sprawiedliwego. Był to… austriacki przedsiębiorca Johann Pscheidt, który w 1941 r. otworzył na terenie Zagłębia Dąbrowskiego fabrykę butów „Rekord”, zatrudniając w niej 80 Żydów z Sosnowca, Będzina i Zawiercia. Wyrobił im następnie „aryjskie” dokumenty – wielu z nich przeżyło. Drugim był… Niemiec Ludwig Woerl – w czasie wojny więzień funkcyjny w barakach szpitalnych obozów koncentracyjnych w Dachau i Auschwitz. Dzięki swojej pozycji mógł tam ocalić życie 600 żydowskim więźniom. Czy był to ukłon w stronę Niemiec, czy relacje uratowanych przez Pscheidta i Woerla rzeczywiście pierwsze trafiły do Yad Vashem? Tego się już zapewne nie dowiemy.

Trzecim i czwartym uhonorowanym byli Tadeusz Czeżowski i Władysław Kowalski z Polski (patrz ramka). Do stycznia 2013 r. Instytut przyznał tytuły Sprawiedliwych 24.811 osobom, z których 6.394 (26 proc.) to Polacy. Czy jednak wszyscy spośród nich spełniali ustanowione przez Yad Vashem kryteria?