Na wyspie Flakstad w północnej Norwegii antropolodzy i genetycy przebadali ponownie 10 szkieletów wydobytych w latach 80. z cmentarzyska datowanego na późną epokę żelaza, pomiędzy 550 a 1030 r. Trzy z wikińskich grobów mieściły szczątki jednej osoby, dwa – dwóch, a jeden aż trzech. Co więcej, w każdej zbiorowej mogile tylko jeden szkielet był kompletny – pozostałe nie miały czaszek. Groby były źle zachowane; zawartość płytko wykopanych jam naruszyły prace rolne, badacze uznali jednak, że brak głów w aż czterech szkieletach to nie przypadek.

Na podstawie analizy mitochondrialnego DNA ustalono, że osoby pochowane w jednej mogile nie były ze sobą spokrewnione, przynajmniej w linii matki. Nie były to więc zapewne grobowce rodzinne. Do kolejnego etapu badań zastosowano analizę izotopów stabilnych węgla i azotu – pierwiastków, które w ciągu życia odkładają się w kościach. Za pomocą tej metody można ustalić przybliżoną dietę człowieka w trakcie ostatnich 5–20 lat jego życia, zaś badania izotopowe zębów pozwalają na odtworzenie jadłospisu w wieku, kiedy zęby formują się i wyrastają.

Wartości izotopów w kościach i zębinie zmieniają się w zależności od miejsca spożywanych organizmów w łańcuchu pokarmowym. Na tej podstawie badacze są w stanie zidentyfikować dietę mięsną i bezmięsną, ustalić, kto spożywał mięso roślinożerców, a kto mięsożerców, a także odróżnić dietę opartą na białku organizmów morskich od diety wykorzystującej głównie białko zwierząt lądowych.

Odczytane wartości izotopów stabilnych pozwoliły zauważyć istotne różnice między osobami pochowanymi na cmentarzysku Flakstad. Dieta siedmiorga z nich opierała się na organizmach morskiego pochodzenia. Dwie osoby, których szkielety archeolodzy oznaczyli numerami 5863A i 5864A, spożywały głównie proteiny pochodzące od zwierząt lądowych. Z kolei badania zębów osobnika 5865A pokazały, że w dzieciństwie jadł głównie zwierzęta lądowe, jednak na podstawie analizy kości ustalono, że w ostatnich latach życia żywił się głównie zwierzętami morskimi. Podobną zmianę, chociaż w znacznie mniejszym zakresie, zaobserwowano jeszcze w 3 innych przypadkach.

W grobach zbiorowych wysoki poziom protein pochodzenia morskiego wykazywały szkielety bez głów; osoby, których szczątki odnaleziono w całości, żywiły się mięsem i mlekiem zwierząt lądowych. Ponieważ dieta oparta na rybach była w czasach wikińskich mniej prestiżowa, badacze z uniwersytetu w Oslo kierowani przez Elise Naumann, doszli do wniosku, że bezgłowe szkielety należały do niewolników – zabitych, zdekapitowanych i rytualnie pochowanych ze swoimi właścicielami.

Naukowców zastanowił jednak fakt, że osoby o kompletnych szkieletach pochowane w pojedynczych grobach odżywiały się podobnie jak pozbawieni głów niewolnicy z grobów zbiorowych. Być może różnice polegały na ilości dostępnego pożywienia, których nie można stwierdzić na podstawie badań izotopowych. Nie wiemy, kim byli właściciele niewolników. Nie znaleziono przy nich żadnych cennych obiektów, naukowcy nie wykluczają jednak, że groby zostały obrabowane w przeszłości. Natomiast dieta ich właścicieli sugeruje, że byli to reprezentanci klasy społecznej cieszącej się specjalnymi przywilejami.

Sprawę komentuje dla nas Elise Naumann, kierowniczka projektu badań szkieletów na Flakstad z Uniwersytetu w Oslo!

 

Dlaczego w wikińskim społeczeństwie żywność pochodzenia morskiego uchodziła za gorszą? Czy miało to związek ze smakiem, wartością kaloryczną, a może z dostępnością tego rodzaju pożywienia? 

Elise Naumann, kierowniczka projektu badań szkieletów na Flakstad z Uniwersytetu w Oslo: Sprawa nie jest taka prosta – analizowałam już w przeszłości szkielety osób z wyższych klas wikińskiego społeczeństwa, które jadły dużo owoców morza. Na podstawie badań we Flakstad, a także innych materiałów, możemy stwierdzić, że niektóre rodzaje żywności pochodzenia morskiego rzeczywiście uchodziły za gorsze; nie dowiemy się jednak jakie, bo analiza izotopowa nie pozwala dokonać rozróżnień między np. gatunkami ryb. Trzeba też pamiętać, że w północnej Norwegii ryby były znacznie łatwiej dostępne niż wieprzowina, więc ta ostatnia stanowiła rarytas dla bogaczy. Myślę, że bardzo znaczący jest również fakt, że rybami żywiono znalezionego na cmentarzysku psa.

Jak możemy wytłumaczyć, że osoba, której szkielet oznaczono numerem 5865A, zmieniła w ciągu swojego życia dietę z mięsnej na rybną?

Tutaj też muszę się odwołać do innych badań z tego regionu. Wiele osób zmieniało dietę i w większości przypadków było dokładnie tak jak na Flakstad: w późniejszym okresie życia jedli więcej ryb. Mogło się zdarzyć, że osoba ta zmieniła miejsce zamieszkania i ze śródlądzia przeniosła się na wybrzeże, gdzie ryby były bardziej dostępne. W mojej pracy doktorskiej opisałam też przypadki, kiedy dzieci karmiono inaczej niż dorosłych, dawano im więcej mięsa. W przypadku szkieletu 5865A oba wytłumaczenia są możliwe.

Kim mogły być za życia trzy osoby pochowane w zbiorowych grobach z głowami, te, które jadły dużo mięsa? W artykule opublikowanym w „Journal of Archaeological Science” wspomina pani, że miały prawdopodobnie specjalny status w społeczeństwie.

Niewiele możemy powiedzieć na ten temat, głównie dlatego, że groby zostały mocno zniszczone i nie mamy do dyspozycji ich pełnego wyposażenia, które zawsze mówi wiele o zmarłym. Jeśli jednak na większych farmach powszechne było posiadanie niewolników, ich właściciele nie musieli pochodzić z samych szczytów wikińskiego społeczeństwa.

Czy z czasów wikińskich znane są inne przypadki, kiedy niewolnicy – z głowami lub bez – byli chowani ze swoimi właścicielami?

Istnieją inne, dobrze udokumentowane przykłady takiego rytuału z Danii i Szwecji. Znamy pochówki, w których jeden zmarły złożony został do grobu z szacunkiem i w otoczeniu darów grobowych, zaś towarzysząca mu osoba lub osoby nie tylko nie miały darów, ale nierzadko zostały skrępowane, a czasem też zdekapitowane. Daje nam to podstawy do przypuszczeń, że w niektórych wikińskich grobach rzeczywiście spoczywają niewolnicy i ich właściciele.