Rozdzielczość ludzkiego wzroku zależy od budowy siatkówki – naturalnej matrycy światłoczułej naszego oka – a także od kilku ciekawych zjawisk fizycznych, które występują również np. w obiektywach fotograficznych.

Cyfrowa technika fotograficzna przyzwyczaiła nas do wyrażania rozdzielczości w megapikselach (MPx). Jest to błędne podejście, ponieważ parametr ten określa jedynie wielkość uzyskiwanego obrazu. Rozdzielczość uzyskamy dopiero, jeśli podzielimy megapiksele przez wielkość matrycy.

Na całej siatkówce o wielkości porównywalnej z pełną klatką standardowego filmu fotograficznego 35 mm znajduje się ok. 6 mln czopków (w trzech rodzajach) do widzenia barwnego w dzień i ok. 120 mln pręcików (jednego rodzaju) odpowiedzialnych za widzenie nocne.

Nie oznacza to jednak, że w dzień mamy dosyć słabą rozdzielczość widzenia równą 6 MPx, a w nocy imponujące 120 MPx – wartość, która notabene dopiero w tym roku pojawiła się w najlepszych aparatach cyfrowych dostępnych na rynku (wyposażonych w tzw. matrycę APS-H).

Rozdzielczość naszego wzroku zależy w dużym stopniu od obszaru pola widzenia. Na środku tego pola, a więc wokół punktu, na którym skupiamy wzrok, na milimetrze kwadratowym znajduje się 150 tys. czopków (piksel ma wówczas wielkość ok. 3 mikrometrów, czyli tysięcznych części milimetra).

Odpowiada to „dziennej” rozdzielczości 70 MPx we wspomnianym aparacie z matrycą APS-H (28 mm x 16 mm) lub 4,3 MPx na popularnej w dobrych smartfonach matrycy 1/2,3’’. Nie są to kiepskie parametry, ale też nie imponujące, jeśli weźmiemy pod uwagę dzisiejsze możliwości technologii. 

Więcej na ten temat przeczytasz w styczniowym wydaniu "Focusa"!