Słowacki zbójnik grasujący na początku XVIII wieku na pograniczu węgiersko-polskim naprawdę nazywał się Juraj Jánošík. W jego przypadku „Jánošík” było to bez wątpienia nazwisko odziedziczone po ojcu Martinie Jánošíku. Zbójca, według dokumentów historycznych, rabował wprawdzie bogatych (kupców i plebanów), ale z biednymi się nie dzielił; co najwyżej dziewczętom ofiarowywał ukradzione błyskotki. Janosik dzielił się za to z bogatymi – a mianowicie z lokalnymi urzędnikami, z którymi starał się zachować dobre stosunki. Opłacało mu się to, raz nawet jeden z nich udzielił mu fałszywego alibii.

Mimo dobrych układów Jánošík skończył źle. Na początku 1713 roku został pojmany, osądzony i powieszony na haku za żebro. W sumie jego kariera zbójecka trwała tylko dwa i pół roku. Legenda okazała się znacznie bardziej długowieczna. W drugiej połowie XVIII wieku Jánošík był już słowackim bohaterem narodowym. W XIX wieku jego pośmiertna sława dotarła również na Śląsk, na Węgry i na Ukrainę oraz na polskie Podhale. W 1912 r. Kazimierz Tetmajer wydał powieść „Legenda Tatr”. Bohater drugiego jej tomu nazywa się Janosik Nędza Litmanowski. Janosik jest więc w tym wypadku prawdopodobnie imieniem (może przekręconym Janem) lub ewentualnie przezwiskiem.

CZYTAJ TEŻ: Janosik wiecznie żywy