Małe kłamstwa, wielkie kłamstwa i...

Na razie jednak to odkrycia badaczy prekognicji są poddawane testom – przez innych, bardziej sceptycznych badaczy. W nauce bowiem jedną z naczelnych zasad jest powtarzalność danego zjawiska. Jeśli inny zespół wykona to samo doświadczenie w takich samych warunkach i nie uzyska choćby zbliżonego wyniku, to znaczy, że mógł on być dziełem przypadku albo zwykłym błędem. „Zrobiliśmy to i nie wykryliśmy żadnych dowodów na istnienie prekognicji. Moim zdaniem to kolejny przypadek nieudanej próby nadania parapsychologii rangi prawdziwej nauki” – mówi prof. Richard Wiseman, psycholog z brytyjskiego University of Hertfordshire, znany z tropienia i demaskowania różnych pseudonaukowych teorii.

Pod adresem badań prof. Bema i dr. Franklina są formułowane także poważniejsze zarzuty. Chodzi o bardzo ważne narzędzie, jakim się posługuje nauka – statystykę. Otóż przy analizie danych z doświadczeń takich jak te związane z prekognicją badacze muszą zrobić pewne założenia, które potem rzutują na wynik. Część uczonych twierdzi, że w tym przypadku założenia te były błędne, a gdy się je zmieni, cały efekt – ta magiczna kilkuprocentowa przewaga – znika bez śladu. „Dopuszczam taką możliwość, że popełniliśmy gdzieś błąd, i biorę pod uwagę komentarze sceptyków. Dlatego cały czas pracujemy nad tym, prowadzimy badania i  planujemy kolejne. Im więcej danych zgromadzimy, tym łatwiej będzie ustalić, jak jest naprawdę” – mówi dr Franklin.

„Nie powinniśmy rezygnować z szukania nowych tropów i porzucać eksperymentów tylko dlatego, że jakieś zjawisko wydaje się komuś »nie-naukowe«. Każdą kwestię można rzetelnie przebadać. A szukanie innych, alternatywnych wyjaśnień jest przecież niezbędne, by nauka mogła się rozwijać” – dodaje prof. Bem. 

Chyba już to kiedyś widziałem...

Wielu badaczom z początku nie dawano wiary, gdy ogłaszali swe odkrycia – od Mikołaja Kopernika po lekarzy, którzy twierdzili, że chorobę wrzodową żołądka wywołują bakterie. Ale też nieraz już okazywało się, że to, co z początku wyglądało na rewelację, odkrywcy musieli potem odszczekać. Tak było chociażby ze słynną zimną fuzją, czyli reakcją termojądrową przebiegającą w temperaturze pokojowej. Cała ta historia wydaje się więc dziwnie znajoma...

Zaraz, czyżbym znów miał déja vu? Bardzo możliwe. Z badań wynika jednak, że akurat to zjawisko nie ma nic wspólnego z prekognicją. Nasz mózg po prostu czasem dostrzega podobieństwo miejsc czy sytuacji do tego, co spotkało nas w przeszłości, ale nie zawsze robi to świadomie. Wówczas to, co nieznajome, wydaje nam się znajome, czemu towarzyszy zrozumiały niepokój. Dowiedziono zresztą, że déja vu bardzo często pojawia się u osób dotkniętych demencją. Może więc nie będę przywiązywał do tego na razie większej wagi...