powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Zdrowie

Jeden raz wystarczy. Nawet pojedyncze ostre poparzenie słoneczne trwale zmienia skórę

Większość z nas przynajmniej raz w życiu trochę za długo posiedziała na słońcu bez kremu z filtrem. Kończyło się to oczywiście w ten sam sposób – piekące ramiona, smarowanie się zsiadłym mlekiem lub aloesem, a po kilku dniach płaty schodzącego naskórka. Chociaż wszyscy wiemy, że nie jest to zdrowe, to jednocześnie jednorazowe przypadki raz na jaki czas traktujemy raczej z przymrużeniem oka, a gdy skutki znikają, zapominamy o tej słonecznej wpadce. Problem w tym, że nasz organizm nie ma tak krótkiej pamięci.

J
Joanna Marteklas
1h temu·3 minuty·
Jeden raz wystarczy. Nawet pojedyncze ostre poparzenie słoneczne trwale zmienia skórę
Chcesz czytać więcej treści jak „Jeden raz wystarczy. Nawet pojedyncze ostre poparzenie słoneczne trwale zmienia skórę"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Prawda jest taka, że to, co bierzemy za chwilową niedogodność, na poziomie komórkowym przypomina potężną katastrofę. Agresywne promieniowanie ultrafioletowe niszczy strukturę DNA w komórkach skóry znacznie szybciej niż wewnętrzne systemy naprawcze są w stanie ją odbudować. Znikające zaczerwienienie wcale nie oznacza wyzdrowienia. To jedynie powierzchowny znak, że ostra faza zapalna minęła, podczas gdy uszkodzone kodowanie genetyczne pozostaje w nas na długie dekady.

Komórkowa katastrofa pod mikroskopem

Skalę tego problemu doskonale naświetla obszerna metaanaliza opublikowana w czasopiśmie naukowym JAMA Dermatology. Zespół badaczy pod kierunkiem dr. Isaaca Webera przeanalizował dane pochodzące z 17 niezależnych badań, obejmujących łącznie ponad 321 tysięcy osób. Wyniki nie pozostawiają złudzeń, doświadczenie w swoim życiu ostrych, bolesnych poparzeń słonecznych – zwłaszcza takich, którym towarzyszyło powstawanie pęcherzy – znacząco podnosi ryzyko zachorowania na raka kolczystokomórkowego skóry (cSCC).

Osoby, które w przeszłości umiarkowanie często zmagały się z dotkliwym poparzeniem, wykazywały o 51% wyższe prawdopodobieństwo rozwoju tego nowotworu w porównaniu do osób wolnych od takich epizodów. Przy wysokiej częstotliwości ciężkich oparzeń ryzyko to wzrastało aż o 69%. Naukowcy z University of Rochester Medical Center nazywają takie zdarzenia punktami zwrotnymi dla zdrowia skóry.

Mechanizm jest niestety bardzo bezlitosny: podczas gdy organizm próbuje po omacku naprawiać poszarpane promieniowaniem DNA, regularnie dochodzi do mikroskopijnych błędów. Z biegiem lat te niewidoczne mutacje kumulują się, aż w końcu przekraczają granicę bezpieczeństwa i dają początek zmianom nowotworowym.

Szczególnie wrażliwym okresem okazuje się dzieciństwo oraz wiek nastoletni, czyli najbardziej beztroski czas naszego życia. Młoda skóra posiada biologicznie delikatniejsze komórki barwnikowe, a dzieci spędzają na świeżym powietrzu znacznie więcej czasu, rzadko pamiętając o regularnej reaplikacji kremów z filtrem. Badania wykazały, że wielokrotne, ostre poparzenia w młodości potrafią nawet potroić ryzyko wystąpienia nowotworów skóry w późniejszym, dojrzałym życiu.

Teraz właśnie przypominam sobie te wszystkie razy, kiedy w dzieciństwie za długo siedziałam na słońcu, bo w tamtych czasach kremy z filtrem raczej nie były powszechnie stosowane…

Lekcja z przeszłości, która ratuje przyszłość

Tutaj naukowcy trochę uspokajają, ponieważ sprawa nie jest aż taka prosta i nie sprowadza się do równania „spalona na słońcu skóra = rak”. Warto więc wiedzieć, że na ryzyko zachorowania wpływa też nasza genetyka, odcień karnacji czy styl życia – w tym palenie tytoniu oraz korzystanie z łóżek opalających, które dostarczają sztuczne promieniowanie UV o niszczycielskiej sile.

Zamiast wpadać w panikę i zamartwiać się dawno minionymi wakacjami sprzed dziesięciu czy dwudziestu lat, warto wyciągnąć z tego lekcję i skupić się na tym, na co mamy realny wpływ tu i teraz. Dawnych rozdziałów w historii naszej skóry nie wymażemy, ale możemy dopilnować, by nie powtórzyć tych błędów.

Ochrona przeciwsłoneczna przestała być dziś jedynie domeną dermatologów – stała się świadomym, codziennym wyborem estetycznym i zdrowotnym. Świetnie sprawdza się tu klasyczna, australijska zasada Slip, Slop, Slap, czyli prościej mówiąc: załóż przewiewną koszulkę, nałóż krem z wysokim filtrem UV i włóż na głowę kapelusz. Dodajmy do tego unikanie przebywania na pełnym słońcu w godzinach jego najwyższego szczytu oraz szukanie cienia pod parasolem lub drzewami.

Dbając o skórę w słoneczne dni, nie robimy tego wyłącznie po to, by uniknąć chwilowego pieczenia. Inwestujemy w zdrowie i młody wygląd na długie lata. Skóra pamięta każdy lekceważący gest, ale równie dobrze pamięta troskę – a rezygnacja z agresywnego opalania na rzecz mądrej ochrony to najprostszy prezent, jaki możemy sprawić naszemu organizmowi. Pamiętajcie też, że jeśli macie tatuaże, kremy z wysokim SPF powinny na stałe zagościć w rutynie, zwłaszcza w lecie.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Jeden raz wystarczy. Nawet pojedyncze ostre poparzenie słoneczne trwale zmienia skórę"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX