Mojżesz, gdy ujrzał krzak gorejący, Mahomet, gdy otrzymywał Koran, uczniowie Jezusa, gdy ten ukazał im się w obłoku chwały – wszyscy znajdowali sie w górach, a ich objawienia to nic innego jak wizje wyprodukowane przez mózg. Podobne zjawiska obserwują alpiniści, zdobywający samotnie – nawet nie najwyższe – szczyty. Roger Dobson, dziennikarz, na co dzień zajmujący się tematyką medyczną, w książce „Śmierć można uleczyć i 99 innych medycznych hipotez” lubi wyciągać śmiałe wnioski. Zawsze jednak są podbudowane solidnymi badaniami naukowców. Analizowane hipotezy nie dotyczą jedynie wydarzeń historycznych (a nawet można powiedzieć, że historia jest tu pewnym – choć ważnym – dodatkiem). I tak z lektury tej książki możemy się m.in. dowiedzieć, że prysznic szkodzi na mózg, od nowoczesnych sanitariatów bolą nogi i – uwaga! – „mężczyźni wolą blondynki, ponieważ przy jasnej cerze i jasnych włosach łatwiej jest wykryć pasożyty i choroby”. Fragment, który publikujemy poniżej, dotyczy dwójki angielskich władców – Elzbiety I i Henryka VI – którzy zmienili losy nie tylko swojej ojczyzny. A na ich decyzje duży wpływ miały uwarunkowania medyczne.

"Pomimo urody, inteligencji i wielkiego rozumu Elżbieta I zmarła w wieku siedemdziesięciu lat, nie pozostawiając męża ani dziedzica – następcy tronu. Tak skończyło się panowanie Tudorów, dynastii zasiadającej na angielskim tronie przez z górą stulecie. Decyzję trwania w stanie panieńskim tej wielkiej królowej historycy tłumaczyli różnie, zwykle przywołując uzasadnienia natury psychologicznej bądź emocjonalnej, choćby trudne dzieciństwo przy ojcu (był nim, nie zaszkodzi przypomnieć, Henryk VIII – ten od sześciu żon), czego konsekwencją była głęboka niechęć do seksu. Tej historycznej zagadce postanowili przyjrzeć się badacze z Simon Fraser University i zdecydowanie zakwestionowali taki prymitywny psychologizm. Zdaniem kanadyjskich naukowców proponowane dotychczas wyjaśnienia nie mają podstaw empirycznych, natomiast wiele wskazuje, iż Elżbieta była po prostu fizycznie niezdolna do posiadania dziecka, cierpiała bowiem na tzw. zespół feminizujących jąder, bardzo rzadką przypadłość, występującą u mniej niż jednej na pięćdziesiąt tysięcy kobiet. Obecnie zaburzenie to częściej określa się mianem zespołu niewrażliwości na androgeny (bądź zespołu Morrisa), a dotyka ono osoby, które genetycznie są mężczyznami – występuje u nich jeden chromosom X i jeden Y – natomiast anatomicznie mają budowę w pewnym stopniu kobiecą, zwykle na przykład rozwijają się im normalne piersi i czasem nawet częściowo ukształtowana pochwa (ale również jądra, tyle że ukryte), ale ich macica i jajniki są w najlepszym razie szczątkowe, co sprawia, że kobieta z zespołem Morrisa jest bezpłodna. Kanadyjscy badacze odrzucają jednak twierdzenie, że lekarze Elżbiety musieli wiedzieć o jej bezpłodności – jeśli ktoś mówi coś takiego, świadczy to o jego kompletnej historycznej ignorancji.

Medycy w czasach Tudorów w zasadzie nigdy nie przeprowadzali szczegółowych fizycznych badań, praktycznie można uznać zatem za pewne, że królowa nigdy nie została przebadana ginekologicznie. „Ówczesna diagnoza, iż Elżbieta może zajść w ciążę, wydana została najprawdopodobniej na podstawie wyglądu, zachowań i astrologicznego horoskopu władczyni. Może jeszcze medycy sprawdzili jej puls i obejrzeli mocz. Nie ma na przykład żadnych świadectw wskazujących, iż kiedykolwiek pytano ją o przebieg cyklu menstruacyjnego” – twierdzą badacze z Simon Fraser University i dodają również, iż historycy odrzucali dotychczas jako niewiarygodne i oparte jedynie na plotkach informacje, jakoby Elżbieta nie mogła mieć dzieci z powodu fizycznych defektów i że dlatego właśnie już jej współcześni zwali ją »Królową-dziewicą«. Tymczasem rosnąca wiedza o przebiegu i przyczynach zespołu feminizujących jąder pozwalają w nowym świetle spojrzeć na odrzucane wcześniej świadectwa o »fizycznych defektach« monarchini. O tym, że istotnie największa władczyni Anglii mogła cierpieć na owo dziedziczne (przekazywane prawdopodobnie w linii żeńskiej) schorzenie, ma świadczyć polidaktylia, na którą cierpiała jej matka Anna Boleyn. Zaburzenie to, polegające na posiadaniu większej niż normalna liczbie palców, jest często powiązane z innymi wadami rozwojowymi. »W okresie dojrzewania – czytamy w raporcie kanadyjskich naukowców – zespół Morrisa nie powoduje żadnych zewnętrznych zmian, na przykład piersi rozwijają się zupełnie normalnie. Co więcej, chore z tym zespołem są zwykle dość atrakcyjne, wysokie i przystojne, mają długie nogi, ale również dłuższe niż przeciętnie ręce, większe stopy i dłonie. Ten opis dość dobrze pokrywa się z tym, co współcześni pisali o Elżbiecie. Zresztą nie tylko sam wygląd królowej, ale również jej osobowość i zachowanie wskazują, że diagnoza zespołu niewrażliwości na androgeny jest więcej niż prawdopodobna«.

JAK SCHIZOFRENIA ZMIENIŁA HISTORIĘ ANGLII

 


Za młodu Henryk VI (1421–1471) mógł zdawać się wybrańcem niebios. Koronę Anglii odziedziczył w wieku zaledwie dziesięciu lat i – jak zgodnie twierdzą współcześni – był wówczas dzieckiem nad wiek rozwiniętym, a przy tym silnej budowy i ładnym. Jako szesnastolatek realnie władał swoim królestwem, a zaledwie dwa lata później ze sporym talentem wynegocjował pokój z Francją; w tym samym roku zdążył jeszcze ufundować Eton College i King’s College w Cambridge. Później, w ciągu zaledwie kilku lat, wszystko się posypało – w Wojnie Dwóch Róż Henryk stracił koronę, jego żona zmarła w nędzy na wygnaniu, potem jedyny syn zginął w bitwie, a on sam został zamordowany. Do historii Henryk VI przeszedł jako władca słaby, ograniczony i absolutnie niezdolny do realizacji swego posłannictwa. Cóż się stało? Jak doszło do tego, że tak świetnie zapowiadający się młodzieniec wyrósł na osobnika niezdecydowanego, w sumie niezbyt rozgarniętego, a przy tym mściwego i małodusznego, i stracił wszystko, czym obdarzył go los? Według dr. Nigela Barka z Zespołu Badań nad Schizofrenią Bronx Psychiatric Center odpowiedź na tak postawione pytania jest oczywista – to schizofrenia. Dr Bark zgromadził dość liczne świadectwa z epoki i odnalazł wiele przesłanek wskazujących, iż pewne objawy schizofrenii występowały u Henryka już między dwudziestym a trzydziestym rokiem życia – na przykład dość szybko po dwudziestce młody władca jakby stracił zainteresowanie rządzeniem, miał też spore problemy z podejmowaniem decyzji. W roku 1447 Henryk uwierzył, że jego wuj książę Gloucester, knuje przeciw niemu spisek i kazał go aresztować. Mniej więcej w tym okresie zaczął też snuć różne plany mogące wskazywać na początki manii wielkości – jak obwieścił, pragnie, by King’s College i Eton stały się największymi spośród wszystkich angielskich kolegiów i katedr. Takie zmiany osobowości, obejmujące nasilającą się manię prześladowczą, przejawy manii wielkości oraz mściwość połączoną z krańcowym niezdecydowaniem, dość często występują przy rozwijającej się schizofrenii, przypomina doktor Bark.

To jednak nie wszystkie argumenty, jakie przytacza. Otóż, jak wiadomo, w roku 1453, czyli w wieku zaledwie 31 lat, Henryk, jak podają źródła, »stracił zmysły« i przez niemal półtora roku nie był zdolny do pełnienia monarszych obowiązków, między innymi z powodu mutyzmu (niemoty) i »krańcowego negatywizmu «. Takie zachowanie stanowi dość mocną przesłankę schizofrenii, zwłaszcza że, zgodnie przynajmniej z częścią relacji, Henryk miewał też w tym okresie halucynacje. Po kilkunastu miesiącach król doszedł trochę do siebie, ale stał się bierny i apatyczny. To nie on, na przykład, bronił swojego prawa do tronu, lecz jego żona Małgorzata. »Zmiany, jakie nastąpiły u Henryka VI, są typowe dla schizofrenii – od bardzo obiecującego młodzieńca (otoczonego przyjaciółmi i z pasją do życia), angażującego się w tak ambitne projekty jak Eton i King’s College, ze wspaniałą (i kochaną) żoną, poprzez paranoję, manię wielkości i mściwość pod koniec drugiej dekady życia, aż po kryzys i ciężką chorobę psychiczną tuż po trzydziestce, chorobę, z której nigdy nie wyszedł, a której symptomami były między innymi głęboka apatia i utrata zainteresowania światem« – stwierdza dr Bark. »Dzieje Henryka VI ukazują, jak schizofrenia, niszcząc jednostki i rodziny, może też zmienić historię. Gdyby nie choroba władcy, Edward, książę Jorku, a tym bardziej nieco później Henryk VII, nigdy nie zgłosiliby roszczeń do angielskiego tronu. A wówczas nie byłoby ani Henryka VIII, ani Elżbiety I« – pisze Bark. Dodać można tylko, iż nie byłoby też reformacji w Anglii, Kościoła anglikańskiego i Imperium Brytyjskiego."

Śmierć można leczyć i 99 innych medycznych hipotez Roger Dobson, wyd. CiS, Warszawa 2009.