
Frog wraca nie jako technologiczny fajerwerk, tylko jako sprzętowy pewniak do codziennych dojazdów i spokojniejszych treningów po zmroku. Owszem, to nadal lampka przede wszystkim do bycia widocznym, ale w tej roli potrafi być zaskakująco dopracowana.
Dlaczego ta konstrukcja wciąż ma sens?
Największy trik Froga jest banalny, a przez to genialny: elastyczna, gumowa forma działa jednocześnie jak obudowa i uchwyt. Nie bawisz się w obejmy, dystanse i klucze, tylko przekładasz pasek i gotowe. A ponieważ lampka potrafi objąć nie tylko kierownicę czy sztycę, łatwo przenieść ją na ramę, widelec albo przypiąć do plecaka, kiedy chcesz doświetlić się jako pieszy.
Do tego dochodzi detal, który w miejskiej jeździe potrafi robić większą różnicę niż dodatkowe 200 lumenów: zakrzywiona soczewka i widoczność boczna. W praktyce lampka świeci nie tylko w osi jazdy, ale też na boki, więc jesteś bardziej czytelny na skrzyżowaniach i w miejscach, gdzie kierowcy patrzą pod kątem.

Co zmieniło się w nowszej wersji?
Ważna zmiana, która dla wielu osób jest game changerem, to przejście na ładowanie i akumulatory. Aktualna generacja ma zasilanie ładowane przez USB-C, a do tego wskaźnik poziomu baterii, który komunikuje się bez filozofii, diody pokazują, ile energii zostało.
Druga rzecz to tryby. Jest ich dziewięć, od stałego świecenia po różne warianty migania, więc da się dobrać ustawienie pod miasto, szosę czy jazdę w grupie, gdzie zbyt agresywne strobowanie bywa po prostu irytujące. Producent podaje też klasę odporności IP65, czyli lampka ma wytrzymać deszcz i zachlapania w normalnym użyciu.

Jasność, która ma jeden konkretny cel
W liczbach wygląda to skromnie i to celowo: maksymalnie 40 lm z przodu i 20 lm z tyłu.To nie jest sprzęt, który zamieni nocną szosę w dzień, tylko lampka, która robi z ciebie obiekt widoczny z daleka i właśnie do tego została zaprojektowana.
Co ciekawe, przy mocniejszym stałym trybie przednia lampka potrafi lekko podświetlić fragment asfaltu przed kołem, ale nadal nie zastąpi klasycznej lampy z wiązką do jazdy w kompletnej ciemności. W praktyce Frog świetnie działa jako codzienna warstwa bezpieczeństwa, a jeśli jeździsz po nieoświetlonych drogach, traktuj go jako dodatek do prawdziwego reflektora, nie zamiennik.

Bateria, ładowanie i codzienna wygoda
Najbardziej niewidzialna zaleta Froga to deklarowany czas pracy: do 80 godzin z przodu i do 60 godzin z tyłu, zależnie od trybu. W realnym życiu to zwykle oznacza tygodnie spokoju, a nie codzienne nerwowe podpinanie kabla. I to jest dokładnie ten typ wygody, który docenia się dopiero wtedy, gdy przestaje się o lampce w ogóle myśleć.
Dołóż do tego wagę: okolice 20 g na sztukę i robi się z tego idealny zestaw dla osób, które nie chcą czuć na rowerze dodatkowych gratów. Jedyny haczyk jest przewidywalny: skoro montaż jest szybki, to równie szybkie jest zdjęcie lampki przez kogoś obcego. W mieście lepiej traktować ją jak akcesorium kieszonkowe i zdejmować po przypięciu roweru.

Cena i to, co naprawdę kupujesz
Na papierze trudno się spierać: zestaw przód + tył ma sugerowaną cenę 55 dolarów, czyli około 199 zł, a czasem pojawia się promocja schodząca z ceną nawet niżej. Dla części osób to będzie więcej niż budżetowe lampki z marketplace’ów, ale tu płacisz za coś, co ma działać po latach, a nie do pierwszej zimy. W komplecie jest też dwuletnia gwarancja, co w tej klasie ma znaczenie.
I właśnie w tym miejscu Frog jest ciekawą odpowiedzią na rynek: nie próbuje wygrać specyfikacją, tylko doświadczeniem. Jeśli Twoje lampki regularnie giną, pękają, łapią luzy albo nagle przestają się ładować, to paradoksalnie taki prosty, dopracowany projekt bywa najbardziej opłacalny.
Frog nie udaje niczego, czym nie jest. Ma być mały, łatwy, odporny na codzienność i na tyle widoczny, żeby zwiększać bezpieczeństwo w mieście oraz na dojazdach. I kiedy producenci coraz częściej próbują sprzedać rowerzystom lampkę jak smartfon, taki powrót do zdrowego minimalizmu działa wręcz odświeżająco. Na koniec zostaje drobna, przewrotna lekcja: czasem najbardziej nowoczesny produkt to ten, który po prostu znika w tle i pozwala Ci robić swoje.