Śmierć w XXI wieku wygląda inaczej niż jeszcze kilkanaście lat temu
Przez dekady porządkowanie spraw po śmierci bliskiej osoby wyglądało podobnie. Rodzina szukała dokumentów, sprawdzała segregatory z umowami, odwiedzała banki i kancelarie notarialne. Dziś coraz większa część naszego majątku istnieje wyłącznie w formie cyfrowej. Konta bankowe, polisy, inwestycje, kryptowaluty, dokumenty zapisane w chmurze czy abonamenty internetowe często nie mają już papierowych odpowiedników, a nasi bliscy mogą nawet nie wiedzieć, że takowe istnieją.
W ten sposób nasi spadkobiercy mogą odziedziczyć majątek, który będzie niczym piracki skarb. Mapa do niego gdzieś jest, ale ukryta za telefonem z kodem PIN, zaszyfrowaną skrzynką mailową czy portfelem kryptowalutowym bez zapisanej fazy odzyskiwania. Co prawda niektórzy mogą powiedzieć, że skoro będą martwi to już nie ich problem, ale większość z nas chciałaby, by owoce ich pracy nie przepadły, a niedokończone sprawy zostały załatwione.
Tutaj właśnie wkracza LegacyApp, aplikacja służąca do porządkowania informacji dla bliskich na wypadek naszej śmierci. Możemy tam bezpiecznie przechowywać informacje o kontach bankowych, polisach ubezpieczeniowych, kryptowalutach, kredytach czy dokumentacji medycznej. W dodatku apka w wyznaczonych odstępach czasu pyta, czy wszystko u nas w porządku, a kiedy przez określony czas nie dostanie odpowiedzi, uruchamia procedurę przekazywania przygotowanych przez nas notatek wskazanym osobom.
Telefon od obcej osoby może okazać się ważniejszy niż myślisz
Plan Gold, który właśnie wkracza do LegacyApp, wprowadza do tego zautomatyzowanego procesu też ludzki akcent. Bo dobrze wiemy, jak to jest – automatyczne powiadomienia wysyłane mailem lub SMS-em mogą zostać nieodczytane, zniknąć w gąszczu innych wiadomości i w ten sposób zostać pominięte. Dlatego, gdy spadkobierca nie zareaguje na nie, wkracza człowiek.
To on próbuje się kontaktować ze wskazanymi przez nas osobami i robi to na różne sposoby – telefonicznie, listem poleconym czy nawet przez media społecznościowe. Kanał komunikacji też wskazujemy my. Co więcej, system pozwala stworzyć sekwencję kolejnych beneficjentów. Jeśli pierwsza osoba nie odbierze informacji lub nie uruchomi procedury, wiadomość może zostać skierowana do następnej osoby z listy.

Oczywiście każdemu zapewne odpala się teraz czerwona lampka, co o ile zaszyfrowany system może brzmieć bezpiecznie, o tyle obcy człowiek w tym procesie brzmi jak zagrożenie. Na szczęście nie ma się co martwić. Operator LegacyApp nie otrzymuje dostępu do notatek ani dokumentów pozostawionych przez nas. Jego zadaniem jest tylko upewnienie się, że wskazana osoba dowie się o istnieniu przygotowanych materiałów. Pamiętajcie tylko, że nie jest to darmowe, a dostęp do wersji Gold kosztuje 360 złotych na rok.
Cyfrowe dziedzictwo staje się nowym wyzwaniem
Jesteśmy pierwszym pokoleniem pozostawiającym po sobie „zahasłowany majątek”. I trudno się z tym nie zgodzić. Choć sam temat śmierci nadal pozostaje czymś, o czym większość z nas woli nie myśleć, problem cyfrowego dziedzictwa będzie pojawiał się coraz częściej i lepiej poświęcić mu chwilę. Przez lata nauczyliśmy się zabezpieczać konta, stosować silne hasła i uwierzytelnianie dwuskładnikowe. Paradoksalnie te same mechanizmy mogą później utrudnić życie naszym bliskim.
Oczywiście, LegacyApp Gold magicznie nie rozwiązuje wszystkich problemów związanych z sukcesją majątku, ale może stanowić naprawdę dużą pomoc. Bo w świecie, w którym coraz więcej naszego życia istnieje wyłącznie online, czasem równie ważne jak samo zabezpieczenie danych staje się zadbanie o to, by ktoś po nas wiedział, gdzie ich szukać.
Źródło:LegacyApp
