Na całym świecie co 35 sekund ktoś zapada na białaczkę – w Polsce co godzina. Na oddziałach hematologicznych przebywają zarówno dzieci, młodzież, jak i ludzie starsi. Około 35 proc. z nich umiera. Szczególnie dramatycznie wygląda to u dzieci – część z nich odchodzi zaledwie kilka godzin po rozpoznaniu ostrej białaczki szpikowej. „Od 40 lat mniej więcej raz w tygodniu przyjeżdża do naszej kliniki chory z tą chorobą. My mamy takie wewnętrzne powiedzenie, że jeśli w ciągu tygodnia jest zgłoszenie tylko jednego chorego, to w następnym będzie ich na pewno dwóch. I to się od lat sprawdza” – opowiada prof. Aleksander Skotnicki, kierownik Katedry Hematologii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego i ordynator Kliniki Hematologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.

 

Zbuntowane białe krwinki

Ostra białaczka szpikowa to nowotwór tkanki wypełniającej nasze kości, czyli szpiku kostnego. Jego zadaniem jest m.in. produkcja białych krwinek. Białaczka polega na tym, że komórki te zaczynają się namnażać w sposób niekontrolowany. Białe krwinki trafiają do krwiobiegu, zanim dojrzeją na tyle, by móc spełniać swoją funkcję. Nie potrafią bronić naszego organizmu przed infekcjami, a z czasem zaczynają kumulować się i wypierać zdrowe komórki. Choroba postępuje bardzo szybko.

Na doprowadzenie pacjenta do śmierci niekiedy wystarczy kilka tygodni. Ostra białaczka szpikowa początkowo przypomina zwykłe przeziębienie. Chorzy uskarżają się na osłabienie, bóle kończyn, gorączkę, powiększone węzły chłonne. Niestety, na ogół zgłaszają się do lekarza dopiero wtedy, kiedy choroba jest już zaawansowana.

„Zdarzają się przypadki, że chorzy umierają jadąc do nas albo po paru dniach spędzonych na oddziale. Jeszcze inni odchodzą po paru godzinach w klinice. Jest to najcięższa ze wszystkich chorób onkologicznych i to od chwili rozpoznania. Gdy niewydolny staje się bardzo ważny organ, jakim jest szpik kostny, stanowi to wielki problem dla organizmu. Nie można żyć bez czerwonych krwinek, bo następuje niedotlenienie; nie można żyć bez płytek krwi, bo zaczną się krwawienia; nie można też żyć bez białych krwinek, bo pojawią się  infekcje i wstrząs septyczny. To wszystko sprawia, że kiedy przyjmujemy tych chorych, są oni »na ostatnich nogach« lub wręcz na noszach, gorączkujący, z dusznością i bardzo osłabieni” – tłumaczy prof. Skotnicki.

Kto nie może zostać dawcą komórek?

Zanim zarejestrujemy się w bazie, warto sprawdzić wymagania, jakie musimy spełnić. Dawcami nie mogą zostać osoby ważące mniej niż  50 kg, cierpiące na cukrzycę, sarkoidozę i inne schorzenia autoimmunologiczne, chorobę Creutzfeldta-Jakoba, epilepsję i schorzenia neurologiczne, depresję wymagającą leczenia farmakologicznego, chorobę Hashimoto i inne zaburzenia czynności tarczycy oraz ci, którzy cierpią na choroby o nieznanej etiologii. Dyskwalifikowani są także pacjenci po przebytym zawale serca lub chorobie nowotworowej, leczeni hormonami z ludzkiej przysadki (np. hormonem wzrostu) oraz osoby uzależnione od leków, alkoholu lub narkotyków.

 

Leczenie skuteczne, ale groźne

Pierwsze dane na temat białaczki pochodzą z XIX wieku. Jej przewlekłą postać opisał niemiecki patolog Rudolf Virchow. Nie znaczy to jednak, że białaczka jest produktem naszej cywilizacji. Ludzie chorowali na nią znacznie wcześniej, uważając ją po prostu za „gorączkę”. Virchow także początkowo sądził, że ma do czynienia z ostrym zakażeniem bakteryjnym. Dotychczas nie udało się znaleźć pierwotnej przyczyny tej choroby.