Wizerunki kobiet pochodzące z paleolitu górnego, często określane mianem figurek Wenus, luźno nawiązując do rzymskiej bogini piękna, odnajdywano w różnych miejscach kontynentu euroazjatyckiego. Do dziś znaleziono 200 z nich. Najstarsze sprzed 38 tys. lat, najmłodsze sprzed 14. (przy czym większość miała od 21 do 26 tys. lat).

Choć to od dawna temat debaty pomiędzy ekspertami, przyjmuje się powszechnie, że mające od 6 do 16 cm rzeźby z kamienia, rogu czy kłów mamuta reprezentowały kształty jakie ówcześni uważali za pożądane, pod względem seksualnym, urody czy macierzyństwa.

Proporcje uwiecznione w kamieniu pokazują kobiety otyłe, nieraz skrajnie. Według współczesnych standardów medycznych spełniałyby wskazania do leczenia. Tymczasem 30 tys. lat temu taki właśnie wygląd figurek mógł, proponuje Richard Johnson z uniwersytetu w Colorado, ”wskazywać drogę" dla kolejnych pokoleń zmuszonych do życia w niesprzyjających warunkach.

- Te jedne z najwcześniejszych dzieł sztuki przedstawiając otyłe kobiety pochodzą z czasów społeczeństw zbieracko-łowieckich epoki lodowcowej w Europie. Czyli miejsca i okresu, gdzie otyłych nie należałoby się spodziewać. Moim zdaniem te figurki korelują z czasami ekstremalnych problemów z pozyskiwaniem pożywienia – tłumaczy Johnson.

Johnson zaczął mierzyć i opisywać proporcje rzeźb (biodra do talii, talia do ramion) z dwoma współautorami badania, dr. Miguelem Lanaspa-Garcia także z uniwersytetu w Colorado oraz antropologiem Johnem Foxem z American University w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Para lekarzy i antropolog dostrzegli, co potem opisali w czasopiśmie ”Obesity”, dotyczy widocznej (dla niego) zależności proporcji figurek od odległości od lodowców. Im bliżej miejsc zasłoniętych pokrywą lodową (w domyśle, trudniejszych do przeżycia), tym wizerunki przedstawiały bardziej otyłe kobiety. Im dalej od lodowców znajdywano te figurki, czy w czasach, gdy się cofały, tym rzeźbiono chudsze ciała.

Fot: Wikimedia/CC BY-SA 3.0

 

- Otyłość była stanem pożądanym, a figurki otyłych kobiet mogły być przynoszącymi szczęście totemami, magicznymi fetyszami które mogły np. mieć przy sobie ciężarne czy karmiące. Fakt, że wiele z figurek ma wytarte kształty, zapewne dlatego, że były przekazywane między kobietami z pokolenia na pokolenie – przekonują autorzy badania.

Nie wszyscy przyjmują wyjaśnienia Johnsona i jego kolegów. Julien Riel-Salvatore, archeolog z uczelni w Montrealu, w serii wpisów na Twitterze nie pozostawił na analizie opisanej w ”Obesity” suchej nitki. – Kolejne fatalne spojrzenie na ‘Wenus’ w wykonaniu nie-specjalistów. Nie sposób wyrazić jak złe jest to badanie w zakresie terminologii, wyboru próbek, metodologii, prezentacji danych i opisu dostępnych źródeł – wylicza.

 

 

Archeolog z Kanady wytyka lekarzom z Colorado, że arbitralnie do opisu wycinka czasu długości 24 tys. lat dla wybrali 41 figurek z kilkuset dostępnych tak, by ich wygląd pasował do założonej tezy. Riel-Salvatore zauważa też, że badanie nie zawiera właściwych danych na temat pozyskanych z internetu zdjęć figurek czy nawet informacji o faktycznym wieku rzeźb. Zdaniem kanadyjskiego naukowca zabrakło też pomiarów odległości między terenami, na których figurki znaleziono a zasięgiem lodowców w danym okresie.

Archeolog kpi też, że w jednym przypadku Johnson i koledzy opisują ”nagą” figurkę posługując się zdjęciami z opracowania archeologicznego stworzonego w celu analizy ubioru społeczeństw paleolitu górnego.

Czy krytyka odbiera znaczenie badaniu z Colorado? Niekoniecznie o tyle, że interdyscyplinarne spojrzenia mogą prowadzić do zaskakujących odkryć. Johnson, Lanaspa-Garcia i Fox prezentują tu dość fascynujący argument, z którym, i to trzeba podkreślić, nie wszyscy się zgadzają.

Jeżeli jednak mają rację, to figurki ”grubych Wenus” z epoki lodowcowej mogły odegrać dużo większą symboliczną rolę w przeprowadzeniu ludzkości przez trudne czasy, niż ktokolwiek przypuszczał.