Kiedy 7 grudnia 1941 roku pilot Fusata Iida startował do ataku na Pearl Harbor, zapowiedział swoim kolegom: „Kiedy coś mi się stanie, rozbiję swój samolot o wroga”. Kilka godzin później, atakując amerykański port, został ostrzelany. Jego samolot zaczął tracić paliwo. Iida nie miał żadnych szans na powrót do bazy. Postanowił więc zrealizować to, co zapowiedział jeszcze przed startem. Skierował swoją maszynę nad morską bazę lotniczą Kaneohe Bay i tam ją rozbił, niszcząc urządzenia lotniska.

ZWYCIĘSTWO I ŚMIERĆ

Samurajski kodeks Bushidō za piękne umieranie uznawał śmierć poniesioną w bitwie. W Hagakure, przewodniku dla wojownika napisanym przez samuraja Jōchō Yamamoto, można przeczytać taką oto przypowieść: „W prowincji Hizen żył pewien człowiek pochodzący z rodu Taku. Mimo że był chory na ospę wietrzną, chciał wyruszyć z innymi atakować zamek w Shimabara. Krewni ze wszystkich sił próbowali go powstrzymać, mówiąc: »Nawet jeśli dotrzesz tam mimo takiej choroby, nie przydasz się do niczego«. A on mówił: »Jeśli umrę po drodze, to spełni się moje marzenie. Skoro mój pan obdarzył mnie dobrodziejstwami, jakże można mówić, że się nie przydam?« […]. Nie dbał w ogóle o siebie, i nie wzdragał się przed brudem. W rezultacie szybko powrócił do zdrowia i w wojnie wypełnił powinność wasala. [...] Mistrz, gdy o tym usłyszał, powiedział: »Czyż jest coś równie czystego i wzniosłego, jak odrzucenie swego życia dla pana? Jeśli ktoś w imię obowiązku odrzuca własne życie, to nie tylko bóg ospy, ale wszyscy bogowie niebios z pewnością go ochronią«”.

Getty Images

Hagakure powstało na początku XIX wieku. Mimo przemian ekonomicznych i społecznych, jakie zachodziły w Japonii pod koniec tego okresu, państwo wciąż starało się tak wychowywać młodzież, by ta za swój największy obowiązek uważała śmierć za cesarza. Młodzi ludzie, mówiąc „ojczyzna”, mieli myśleć: cesarz. I odwrotnie. Żeby im to jeszcze dokładniej wbić do głowy, poczyniono odpowiednie zapisy w regulaminach armii i floty (Kairikugun Keiritsu) z 1872 roku. Nie uwzględniano poddania się, ucieczki ani żadnego sposobu pozwalającego ocalić życie. Uchylenie się karano śmiercią. W 1941 roku i później nic się nie zmieniło. Wręcz przeciwnie, kult ducha samounicestwienia jeszcze wzrósł. Gdyby w skrócie porównać szkolenie i indoktrynację w czterech najważniejszych armiach biorących udział w II wojnie światowej: Niemcy szkoleni byli – by zabijać i zwyciężyć, Rosjanie – by zwyciężyć za wszelką cenę, Amerykanie – by za wszelką cenę przeżyć i zwyciężyć; a Japończycy – by umrzeć i zwyciężyć.

MŁODZI NA RZEŹ

Teishintai – tak po japońsku określano ochotników, dla których już na samym początku wojny tworzono specjalne oddziały. Saperów, żywych torped (ningen-gyōrai) czy ludzkich pocisków (ningen-bakudan). Jednak najbardziej znaną formacją były oddziały kamikaze – tokkōtai – lotnicze jednostki przeznaczone do bezpośredniego atakowania celów przeciwnika. 25 października 1944 roku kamikaze zaatakowali po raz pierwszy podczas bitwy o Leyte. Tak wygladały początki formacji kamikaze.