Naukowcy muszą przyznać rację greckim i rzymskim historykom, którzy zwracali uwagę na okrutne obyczaje Kartagińczyków. Diodor Sycylijski w I w. p.n.e. opisywał, że dziecko umieszczano w dłoniach brązowego posągu, przez które staczało się do wypełnionej płomieniami jamy w ziemi. Do tej pory te relacje odrzucano jako rzymską propagandę polityczną. Potwierdzają je jednak opublikowane w „Antiquity” badania zespołu Patricii Smith z Hebrajskiego Uniwersytetu w Jerozolimie i Paolo Xelli z L'Istituto di Studi sulle civilta Italiche e del Mediterraneo Antico w Rzymie, którzy ponownie przebadali szczątki na położonym niedaleko Kartaginy cmentarzu Tofet. W latach dwudziestych XX wieku odkopano tam zespół niemowlęcych grobów. Gdy nekropolia funkcjonowała (ok. 750 r. p.n.e.-146 r. p.n.e.), składano w pojedynczym grobie jedną, dwie lub maksymalnie trzy urny ze szczątkami dzieci. Badacze przypuszczają, że w okresie najintensywniejszego rozwoju Kartaginy pomiędzy 400 a 200 rokiem p.n.e. spoczęło tam ok. 20 tys. dzieci!

Niektóre z niemowląt pochowano razem ze złożonymi w ofierze zwierzętami. Przy wielu znaleziono inskrypcje z podziękowaniami za łaskę bogów. Teksty inskrypcji sugerują, że ofiara stanowiła spełnienie „umowy” z bogiem: dowód wdzięczności za wyrządzone człowiekowi łaski. Składanie dzieci w ofierze potwierdza pojawianie się w niektórych nagrobnych inskrypcjach sformułowań: zrm ś(t) (osoba, która nie osiągnęła jeszcze dojrzałości), mlk bcl (ofiara z obywatela) lub mlk dm (ofiara z człowieka). Podobne cmentarzyska ze szczątkami maleńkich dzieci odkryto też w innych należących do kartagińskiego imperium miastach na terenie Sycylii i Sardynii.

Choć dowody wydawały się jednoznaczne, do niedawna większość historyków odrzucała hipotezę o kartagińskich ofiarach z dzieci. Uważali, że na Tofet znajdują się pochówki niemowląt zmarłych tuż przed, w czasie lub tuż po porodzie. Aby ostatecznie rozstrzygnąć tę kwestię, antropolodzy i archeolodzy przebadali 1496 znalezionych w grobach zębów oraz 350 fragmentów kości skroniowej (te części szkieletu są szczególnie użyteczne do precyzyjnego określania wieku w chwili śmierci niemowląt i małych dzieci). Ustalenie dokładnego wieku ofiar było bardzo trudne, ponieważ zmarłe niemowlęta skremowano, co spowodowało nierównomierne skurczenie się tkanki kostnej. Kiedy jednak badacze ustalili stopień skurczenia, zorientowali się, że prawie 60 proc. pochowanych na Tofet dzieci w chwili śmierci miało 1-2-miesiące. Niemal nie odnotowano noworodków, a ilość zmarłych dzieci w kolejnych grupach wiekowych szybko się zmniejszała (szczątki półrocznych dzieci stanowiły 5 proc. przebadanych ofiar). Taki rozkład śmiertelności wśród dzieci nie pokrywa się z tym, co zaobserwowano w innych grupach ludzkich sprzed czasów rewolucji przemysłowej, a także w dzisiejszych społeczeństwach pozbawionych opieki lekarskiej. Badacze uważają, że tę anomalię można tłumaczyć jedynie składaniem ofiar z 1-2 miesięcznych niemowląt.

Archeolodzy przypuszczają, że to głównie elita ofiarowała swoje dzieci bogom - kremacja uchodziła w Kartaginie za bardzo drogi obrządek pogrzebowy Grecki historyk Diodor Sycylijski twierdził, że niektórzy bogaci obywatele miasta kupowali dzieci od ubogich, aby oszczędzić własne. Mieli w ten sposób ściągać na społeczeństwo gniew bogów.

W PANORAMICZNYM SKRÓCIE:

  • WINO LUDZI PÓŁNOCY Skandynawowie poznali wino o wiele wcześniej niż dotychczas przypuszczano. Badania chemiczne osadu na dnie cedzaka z ok. 1100 r. p.n.e. znalezionego w Kostraede w południowej Zelandii w Danii wykazały, że w naczyniu przechowywano i pito alkohol sporządzony z winogron, a nie grog. Wino prawdopodobnie dotarło do Skandynawii za pośrednictwem ludów z cieplejszych regionów Europy.
  • NEOLITYCZNE ZIARNO Polscy archeolodzy z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu w tureckim ęatalhoyuk, jednym z najstarszych centrów urbanistycznych świata, znaleźli pochodzące sprzed ok. 8,2 tys. lat pojemniki z jęczmieniem o łącznej wadze prawie 5 kg. Jest to największa ilość ziarna odkryta dotychczas z epoki neolitu. Jęczmień spłonął w temperaturze kilkuset stopni, ogień zakonserwował jednak doskonale kształt ziaren.
  • POTWÓR W LUSTRZE Japońskie lustra z polerowanego brązu, wytwarzane w III w., służyły nie tylko do podziwiania urody, ale też do magicznych obrzędów. Badacze spostrzegli, że pozornie nieregularne wypukłości i wklęsłości na wypolerowanej stronie zwierciadła odbijają światło, które układa się w wizerunek bestii powiązanych z kultem Słońca. Taki sam wizerunek znajduje się na tylnej części lustra. Dotychczas odkryto ponad 500 cennych obiektów; aby je zbadać, naukowcy wykonali kopie dwóch z nich na drukarce 3D.