Na szczęście nasz zmysł estetyczny wcale nie musi tu cierpieć, bo są też niezależni artyści, którzy biorą sprawy w swoje ręce. Świetnym przykładem jest Love Hultén, który na prywatne zamówienie klienta o pseudonimie Melted Veldt stworzył prawdziwe ścienne dzieło sztuki przeznaczone na kasety. Konstrukcja łączy w sobie unikalny regał na 54 kasety z funkcjonalnym odtwarzaczem zbudowanym na bazie kultowego, rzadkiego odtwarzacza Sony Walkman WM-EX655 z końca lat 90.
Koniec z plastikowymi stojakami z lat 90
Hultén, pracujący na co dzień w Göteborgu, przez lata zasłużył na miano mistrza w przekształcaniu starej elektroniki w unikalne, drewniane obiekty użytkowe. Jego najnowsza praca zachwyca niezwykłą dbałością o detal. W górnej części mebla umieszczono panel ze szczotkowanego aluminium, na którym osadzono miniaturowy ekran oscyloskopu, maskownicę głośnika oraz przyciski nawigacyjne do obsługi taśmy.
Niezwykły klimat tworzą starannie przemyślane akcenty wykończeniowe, bo wszystko jest tu na swoim miejscu, a elementy sterowania czy sama kaseta nie są ukrywane. Zacznijmy od przełączników i pokręteł. Te połączyły grawerowane na obudowie linie, układające się w schemat obwodu drukowanego. Dwa małe aluminiowe pokrętła nawiązują do kontrolerów strojenia ze starych odbiorników TV. Umieszczono je zresztą bezpośrednio pod oscyloskopem.


Mały ekranik pulsuje i faluje w rytm odtwarzanej właśnie muzyki, stanowiąc fantastyczny, choć całkowicie bezużyteczny gadżet wizualny. Sam mechanizm Walkmana zamontowano za zaokrąglonym okienkiem, co pozwala bez przeszkód obserwować kręcące się szpule taśmy podczas odtwarzania. Tuż pod ekranem wyżłobiono jeszcze specjalną szczelinę na papierową wkładkę J-card z pudełka kasetowego, dzięki czemu goście od razu wiedzą, czyjego albumu właśnie słuchają.
Przyciski sterujące taśmą ukształtowano na wzór nakładek z klawiatur mechanicznych. Trzy szare klawisze uzupełniono jednym, wyrazistym przyciskiem odtwarzania w jaskrawym kolorze, a tuż nad nimi osadzono klasyczne przełączniki hebelkowe z czerwoną diodą LED. Całość ma świetny retro klimat, ale ze smakiem.

Wymiary całego ściennego mebla szacowane są na około 65 na 38 centymetrów, co czyni go kompaktową, ale niezwykle efektowną ozdobą każdego salonu. Poniżej panelu odtwarzacza usytuowano trzy pionowe kolumny na 54 kasety, układane na płasko grzbietami do przodu, co pozwala przeglądać zasoby niczym domową biblioteczkę.
Złota era sprzętu audio
Najważniejszy w tej całej konstrukcji jest jednak Sony Walkman WM-EX655, produkowany w latach 1997–1999. Urządzenie słynęło z trwałej, aluminiowej obudowy ze wzorem w romby, która zdaniem producenta była blisko trzykrotnie wytrzymalsza od swoich poprzedników. Walkman oferował też funkcję auto-reverse oraz system redukcji szumów Dolby B, który skutecznie poskramiał charakterystyczny szum taśmy magnetycznej.
Jeśli zachwyciliście się tym projektem i chcielibyście coś takiego we własnym salonie, to nie mam dobrych wieści. Hultén przyznał, że to prawdopodobnie jego ostatni projekt tego typu. Rynkowe zasoby doskonale zachowanych Walkmanów klasy A dramatycznie się kurczą, a zdobycie sprawnego egzemplarza graniczy z cudem. Można mieć jedynie nadzieję, że pojawi się nowy pomysł na wykorzystanie innych modeli Walkmanów.


Kolejną przeszkodą w zdobyciu tego cacka jest też jego unikalność. Opisana konstrukcja jest bezcennym egzemplarzem wyprodukowanym w tylko w pojedynczym egzemplarzu i nie trafi do seryjnej sprzedaży. Osoby szukające po prostu sprawnego odtwarzacza kasetowego na biurko mogą sięgnąć po komercyjny model FiiO CP13 kosztujący około 90 dolarów, którego aluminiowa obudowa stanowi hołd dla pierwszego Walkmana Sony TPS-L2 z 1979 roku. Co prawda nie jest on aż tak stylowy, ale spełnia swoje zadanie i ma też kilka nowoczesnych bajerów, choć wciąż zamknięty jest w bardzo klasycznej obudowie.
Mimo niedostępności, to nadal możemy zachwycać się projektem, a zwłaszcza tym, jak Hultén w idealny sposób rozwiązuje problem estetycznego przechowywania nośników i odtwarzania muzyki w jednym obiekcie. Jeśli moda na retro-taśmy utrzyma swoją wzrostową dynamikę, pozostaje mieć nadzieję, że któryś z masowych producentów zainspiruje się tym projektem i stworzy seryjny, ścienny kasetowiec o równie gustownym wzornictwie, bo mimo popularności analogowych nośników, większość skupia się jedynie na odtwarzaniu, a nie na przechowywaniu.
