Zmiana pogody i pojawienie się szarych chmur na niebie bywa powszechnie postrzegane jako sprawdzian dla cierpliwości użytkownika oraz jakości jego garderoby. Opady deszczu z reguły skłaniają do sięgania po pragmatyczne, syntetyczne okrycia i bezduszne akcesoria wykonane z poliestru. Istnieją jednak podejścia do codzienności, w których nawet najbardziej kapryśna aura staje się jedynie tłem dla subtelnego celebrowania piękna.
Takiego kaszmiru się nie spodziewaliście, ani tak pięknie wykonanego, eleganckiego parasola
W świecie, w którym wyrafinowany luksus coraz częściej odrzuca krzykliwość na rzecz powściągliwości, włoski dom mody Loro Piana postanowił połączyć dwa pojęcia stojące dotąd na przeciwległych biegunach, a są to uwielbiany za pieszczotliwą delikatność kaszmir oraz szarówkę z wielką ulewą lub irytującą mżawką. Pomysł brzmi może szalenie, lecz jego korzenie sięgają kilka dekad wstecz.

Kaszmir od zawsze stanowił ucieleśnienie przytulności, miękkości i ciepła, rezerwowanego dla suchych, chłodnych wieczorów bądź klasycznych płaszczy noszonych z rozwagą. Koncepcja wystawienia tak szlachetnego włókna na działanie opadu mogłaby wywołać lekkie ukłucie niepokoju u każdego miłośnika tego materiału. Loro Piana ma co do tego inne zdanie.
Czytaj też: Spanie pod parasolem i woda na ścianach. Oto życie w Hongkongu przy 100 proc. wilgotności
Wykorzystanie autorskiej membrany tworzącej powłokę chroniącą przed wodą – nazwaną przez producenta Storm System – pozwoliło przekształcić naturalne tkaniny w barierę odporną na działanie wilgoci i wiatru. Ochronna struktura pozostaje przy tym niewidoczna dla oka, nie odbierając materiałowi jego naturalnej miękkości, faktury oraz wizualnej głębi.
Elegancja w każdym centymetrze. To nie jest po prostu parasol z kaszmiru, to obiekt dający radość używania
W ten sposób powstał obiekt wykraczający poza ramy zwykłego narzędzia chroniącego przed deszczem, oto kaszmirowy parasol. Jego konstrukcja bazuje na harmonijnym połączeniu tradycji tekstylnej i nowoczesnej inżynierii.

Czasza stworzona z trójwarstwowej tkaniny wykorzystuje między innymi tweedowe sploty typu Cheviot, czerpiące z archiwalnych wzorów marki, a także połączenie szlachetnej wełny z przędzą kaszmirową. Tych splotów nie ukrywano, a wręcz przeciwnie, wykorzystano to jako silną stronę. Bowiem bogactwo faktury sprawia, że krople deszczu, zamiast wnikać we włókna, spływają po powierzchni materiału, zachowując przy tym doskonałe właściwości ochronne, a przede wszystkim wyglądają organicznie i szalenie elegancko.
W projektowaniu tego typu przedmiotów kluczową rolę odgrywa umiar. Parasol marki Loro Piana nie manifestuje swojego pochodzenia wielkimi logotypami czy wyrazistymi, krzykliwymi wzorami. Prawdziwa wartość przedmiotu ujawnia się dopiero w bezpośrednim kontakcie, poprzez dotyk, który pozwoli odkrywać we własnym tempie jakość wykonania.

Rękojeść wykonana z gładkiego, polerowanego drewna klonowego zapewnia dłoni przyjemny chłód i naturalny ciężar, a mosiężne wykończenia o subtelnym odcieniu “Sun Gold” wprowadzają świetlny akcent bez zbędnej ostentacji. To obcowanie z przedmiotem przybiera wręcz rytualny charakter i przemyślano je nawet w projekcie mechanizmu otwierającego parasol. Nie ma tutaj mowy o przycisku zwalniającym automatyczne otwieranie, trzeba tę czynność wykonać samodzielnie, tradycyjnie.
Przemyślana funkcjonalność harmonizuje z dopracowanymi gabarytami. Promień o długości 65 centymetrów zapewnia swobodną ochronę przed ulewą, zaś dopasowany pokrowiec uszyty z tej samej tkaniny pozwala na estetyczne i wygodne przenoszenie w podróży. Szlachetne palety kolorystyczne, obejmujące odcienie kasztanowe czy granatowe z charakterystycznymi wykończeniami, sprawiają, że nawet obfity opad deszczu zyskuje odrobinę stonowanej malarskości.

Ciekawą jest też historia zastosowanego materiału. Jak wspomniałem na początku, sięga ona kilku dekad wstecz. To wtedy, niedługo po narodzeniu się technologii Storm System z kaszmiru, Pier Luigi Loro Piana przetestował materiał na własnej skórze. W alpejskich szczytach zrezygnował z nylonowej kurtki narciarskiej na rzecz odzieży z nową membraną.
Jak się można domyślać po premierze parasola, test zakończył się śpiewająco.
