„Ważne jest, by nigdy nie zaniechać zadawania pytań. Ciekawość charakteryzuje się swoją własną pierwotnością bytową. Nie można postąpić inaczej, jak tylko uniżenie podziwiać tajemnice wieczności i życia albo wspaniałą strukturę rzeczywistości. Wystarczy, jeśli spróbujemy każdego dnia uchwycić choć ułamek tej tajemnicy. Tej świętej ciekawości nie wolno nigdy utracić”.

Albert Einstein

 

Co kryje się pod pojęciami: zakrzywiony wszechświat, kwanty czy symultaniczność? Na czym polega względność czasu? I co właściwie oznacza E=mc2? Na te i wiele innych pytań odpowiada  najnowsza książka Rüdigera Vaasa, pt. „Po prostu Einstein. Genialne idee w prostych słowach”.

Vaas - dziennikarz naukowy, redaktor artykułów z zakresu astronomii  i fizyki w miesięczniku „Bild der Wissenschaft” oraz doświadczony znawca nowoczesnej kosmologii, na której temat publikuje własne filozoficzne artykuły oraz wygłasza wykłady na całym świecie – podjął się trudnego zadania:  wyjaśnił idee fizyka wszech czasów tak łatwo i przystępnie, jak to tylko możliwe.

Rzetelna wiedza, przykłady z życia, ilustracje i poczucie humor to to, co wyróżnia książkę „Po prostu Einstein”.  Autor omawia najważniejsze tezy z uwzględnieniem tła historycznego i osobowości Ein­steina.

„Po prostu Einstein” to kolejny tytuł po „Po prostu Hawking” Rüdigera Vaasa, który ukazuje się nakładem Wydawnictwa Bellona.  Atmosferę książki najlepiej oddaje krótki spot:

 

PRZECZYTAJ FRAGMENT KSIĄŻKI:

Trudny start

Wiosną 1902 roku widoki Alberta Einsteina na świetlaną przyszłość wyglądały raczej mizernie: był bezrobotny, bez środków do życia i stracił dziecko. W dodatku nie udało mu się zrobić kariery naukowej.

Nie spełniły się jego nadzieje na uzyskanie posady asystenta na politechnice w Zurychu, gdzie wcześniej studiował fizykę i matematykę. Bez odpowiedzi pozostały także jego podania o przyjęcie do pracy, wysłane do Niemiec, Holandii i Włoch. Wydawało się więc, że Albert nie ma już szans na zrobienie kariery naukowej. Musiał zarabiać na utrzymanie jako guwerner i korepetytor. Ojciec, po kilku bankructwach, nie mógł mu pomóc, zresztą wkrótce (jesienią tego roku) zmarł. Sfrustrowany Einstein już jako student skarżył się sio­strze, że „jest jedynie ciężarem dla rodziny. Byłoby znacznie lepiej, gdyby nie żył”.

Do tego doszła tragedia ludzka. Koleżanka ze studiów i przyjaciółka Einsteina Mileva Marić po raz drugi nie zdała egzaminów końcowych na uczelni i w dodatku spodziewała się dziecka. Jednakże młodzi nie mogli się pobrać z powo­du krytycznej sytuacji zawodowej i finansowej Alberta oraz gwałtownego sprzeciwu jego rodziców.

Mileva urodziła w domu swoich rodziców niedaleko No­wego Sadu w Serbii córkę, której Einstein nigdy nie zobaczył. Dziecko prawdopodobnie wcześnie zmarło albo zostało od­dane do adopcji.

 

Rewolucja w urzędzie patentowym

Potem jednak karta się odwróciła. W czerwcu 1902 roku Einstein otrzymał posadę w Szwajcarskim Urzędzie Patento­wym w Bernie jako „czcigodny związkowy urzędas” (jak sam mówił). Mógł wynająć lepsze mieszkanie, ożenić się z Milevą (w styczniu 1903 roku) i znowu poświęcić się fizyce. Bar­dzo korzystna była dla niego w tym czasie wymiana myśliz przyjaciółmi takimi jak: Maurice Solovine, Conrad Habicht i Michele Besso.

Do roku 1904, choć nie rozpoczął jeszcze kariery nauko­wej, opublikował już pięć fachowych artykułów w cenionym i poważanym w świecie nauki czasopiśmie „Annalen der Physik”. W roku 1905 – przez historyków nauki nazwanym jego „cudownym rokiem” – dwudziestosześcioletni Einstein napisał pięć kolejnych artykułów w ciągu sześciu miesięcy. Z perspektywy czasu można określić je jako gromy z jasnego nieba, które na zawsze zmieniły od razu trzy obszary fizyki.

Einstein udowodnił, że materia jest zbudowana z maleń­kich atomów i cząsteczek, co wtedy było jeszcze teorią kon­trowersyjną. Zauważył, że promieniowanie i energia nie wy­stępują w sposób ciągły, tylko w „porcjach”; to jedyna teza, którą sam uznawał za „radykalną”. Jego szczególna teoria względności stworzyła nowe ramy dla wszystkich teorii w fi­zyce. Tym samym zrewolucjonizował on potoczne i fizyczne pojmowanie przestrzeni i czasu oraz odkrył, że masa i ener­gia nie są z gruntu różne, lecz w pewnym sensie tożsame (jak dwie strony tego samego medalu). Nikt inny wcześniej nie poszerzył granic fizyki tak szybko i tak obszernie, opierając je na nowych – i do dzisiaj nośnych – podstawach. (...)