Święty Patryk to postać, którą znamy bardzo dobrze i o której wiemy bardzo mało - ta wypowiedź prof. Ludwiga Bielera, jednego z biografów słynnego patrona Irlandii, trafnie oddaje stan wiedzy na temat półlegendarnego misjonarza.

Nie jesteśmy pewni, czy był biskupem, choć w ikonografii przedstawiano go zazwyczaj z biskupim pastorałem. Jego typowy wizerunek wzbogacają symbole wyspy: celtycki krzyż, zielony kolor płaszcza, trzylistna koniczyna (za której pomocą miał objaśniać Irlandczykom tajemnicę Trójcy Świętej), a pod stopami węże (od których miał uwolnić wyspę).

Patryk podróżował rzekomo do Rzymu, żeglował po Morzu Tyrreńskim, uczył się u św. Germana z Auxerre i św. Marcina z Tours. Żył ponad sto lat, a gdy umarł, przez dwanaście dni nie zapadała ciemność...

Ale to wszystko legendy. Mnożą się, począwszy od końca VII w., kiedy zaczęły powstawać pierwsze dzieła pisane o Patryku. Odpowiadają za nie hagiografowie – zwykli skrybowie i poeci - dla których był wyidealizowanym bohaterem narodowym.

Z BRYTANII DO IRLANDII

Co tak naprawdę wiemy o św. Patryku? Apostoł Irlandczyków napisał dwa dzieła: „List do żołnierzy Korotyka" i „Wyznanie". W pierwszym surowo napomina lokalnego władcę z Brytanii, który ważył się napaść na bezbronnych chrześcijan i sprzedać ich w niewolę. Drugie, obszerniejsze dzieło stworzył niedługo przed śmiercią. Zgodnie z nazwą jest swoistym rozliczeniem się z własnego życia.

Misjonarz napisał, że urodził się gdzieś w dzisiejszej Walii, w zamożnej rodzinie obywateli rzymskich. Jego ojciec był diakonem, dziadek kapłanem. W Brytanii, wówczas części wciąż istniejącego Cesarstwa Rzymskiego, świadczyło to o wysokiej pozycji społecznej. Patryk wiódł dość beztroskie życie, dzieląc czas między miasto Bannavem Taberniae - do dzisiaj niezidentyfikowane (niektórzy widzą w nim... francuską miejscowość Tarvenna/Tarabanna koło Calais) - a wiejskie posiadłości jego rodziny. Beztroska skończyła się, gdy w wieku 16 lat został porwany przez piratów z Irlandii.