„Rzeź Jezydów. Państwo Islamskie przeszło do czynów", „Dżihadyści grzebią jezydów żywcem", „Palili żywcem kobiety i dzie­ci", „Tysiące jezydów uciekło w góry. Grozi im śmierć z pragnienia". Te i inne nagłówki wstrząsnęły międzynarodową opinią publicz­ną w sierpniu tego roku. W trakcie wojny do­mowej w Iraku islamscy ekstremiści zdobyli Sindżar, pustynny rejon na zachód od Mosulu. Dziesiątki tysięcy osób uciekły w niegościnne góry, próbując chronić się przed bojownikami. Tysiące „czcicieli diabła" - jak bojownicy ka­lifatu określają jezydów - zostało zabitych za odmowę przejścia na islam.

WROGOWIE JEANSÓW i SAŁATY

Wierzenia jezydów od prawie 200 lat fascynują orientalistów. Badacze dostrzegali w nich wpływy neoplatonizmu, mitraizmu, gnozy, manicheizmu, dawnych religii perskich, a nawet mezopotamskich. Jezydzi są mono- teistami, ale oddają także szczególną cześć siedmiu aniołom, z Malak Tawus - Królem Pawiem - na czele. Anioły mogą reinkarnować się w ludzkiej postaci, zresztą wcielać się ponownie mogą także ludzie. Jednak przede wszystkim jezydyzm to religia, w której od wiary w tę czy inną doktrynę ważniejsze jest przestrzeganie określonych nakazów i tabu. Tradycyjnie każdy jezyda powinien modlić się trzykrotnie w ciągu dnia - o wschodzie i zacho­dzie słońca oraz w południe. Powinien także raz w roku odwiedzić sanktuarium w Lalish, najle­piej podczas jesiennego święta Jezna Jamalya (dosł. Święto Zgromadzenia). Trwa 7 dni i jest poświęcone wszystkim najważniejszym anio­łom, a jego kulminację stanowi ofiara z byka.

Wśród innych wymagań znajdują się za­kazy spożywania pewnych pokarmów: jezyda nie powinien jeść wieprzowiny, mięsa gazeli, ryb, kalafiorów, dyni ani... sałaty. Zakazy nie zawsze mają jasne uzasadnienie. Niektóre z nich, jak zakaz spożywania wieprzowiny, można zrzucić na wpływy islamu. Inne są bardziej zagadkowe. Przykładowo tabu sałaty niekiedy tłumaczy się tym, że muzułmanie ob­rzucili nią jednego z szejków przed egzekucją. Kiedy indziej zaś tym, że słowo sałata (kas) brzmi jak słowo określające anioły inkarnowane w ludzi (k^s). Jednak zakaz może mieć jeszcze starsze korzenie, biorąc pod uwagę, że w starożytności uważano sałatę za afrodyzjak.

Tabu nie ograniczają się do sfery pokar­mowej. Żeby nie kazić żywiołów rządzących światem, zakazane jest plucie. Jezydzi nie po- „ winni też nosić niebieskich ubrań, ponieważ s kolor ten kojarzy się ze smutkiem (albo dlatego, że jest on zastrzeżony dla Malak Tawus). Nie wszystkie zakazy są współcześnie równie powszechne i stosowane tak restrykcyjnie, jak kiedyś. Można spotkać jezydów noszących je­ansy i jedzących sałatki. Natomiast bezwzględ­nie utrzymuje się podział na kasty.

DZIECI DZBANA

Najliczniejszą kastę stanowią Mridzi, czyli osoby świeckie. Nad nimi stoją Pirsowie, któ­rzy sprawują przywództwo duchowe. Odpra­wiają ceremonie, takie jak obrzezania, śluby, przygotowują też ciała do pogrzebów. Trady­cyjnie zajmowali się również. fryzjerstwem. Na szczycie społeczności stoją Szejkowie. Od Pirsów różnią się bardziej pochodzeniem niż obowiązkami. Kasta ta dzieli się na trzy dalsze grupy, które wywodzą się od towarzyszy Szejka Adiego, założyciela jezydyzmu. Najważniejsi są Szejkowie z rodu Qatani, spośród których wy­łaniany jest Mir (dosł. „Książę" jezydów). O ile większość jezydów musi zawierać małżeństwa w obrębie własnej kasty, o tyle Szejkowie mu­szą łączyć się z przedstawicielami własnej gru­py rodowej. Tu zła informacja dla osób zainte­resowanych - jezydą nie można zostać, trzeba się nim urodzić. Co więcej, jezyda (lub jezydka) wchodzący w związek małżeński z niewierny­mi staje się automatycznie apostatą.

Być może tłumaczy ten stan rzeczy jezydzka historia o prarodzicach. Adam miał żyć samotnie w raju, gdzie mógł spożywać wszyst­ko poza pszenicą. Najwyższy z aniołów Malak Tawus (dosł. Król Paw) zapytał Boga, jak czło­wiek ma się rozmnażać. Bóg odpowiedział, że anioł może sam podjąć tę decyzję. Wobec tego Malak Tawus dał Adamowi zboże (w myśl: żeby produkować nasienie, trzeba zjadać nasienie). Jednak nasyciwszy się w ten sposób, pierwszy człowiek się roztył. Nie wiedząc, co czynić, anioł zabrał go na ziemię, a Bóg ulżył Adamo­wi, zsyłając ptaka, który wydziobał mu odbyt. Pierwszy człowiek jednak ciągle lamentował, wobec czego Bóg polecił aniołowi Gabrielowi, by stworzył Ewę „z tego, co było pod lewym ramieniem Adama". Para pokłóciła się o to, z czyjego nasienia ma zostać stworzona ludz­kość. „Po długiej dyskusji, Adam i Ewa ustalili, że każde z nich powinno złożyć swoje nasienie (w starożytności sądzono, że dzieci poczynają się z połączenia męskiego i kobiecego nasienia) do dzbana, zamknąć je i zapieczętowane po­zostawić na dziewięć miesięcy. Gdy otworzyli swoje dzbany po upływie tego czasu, znaleź­li w naczyniu Adama dwójkę dzieci, chłopca i dziewczynkę (...). W naczyniu Ewy odkryli tylko zgniłe robaki, wydzielające straszliwy za­pach. I Bóg uczynił, że sutki wyrosły Adamowi, aby mógł wykarmić dzieci, które wyszły z jego dzbana" - tak powstanie ludzi przedstawia przypisywana jezydom „Czarna księga".

 

W innej wersji tej opowieści w dzbanie był tylko chłopiec - Sahed ben Jarr, któremu Bóg zesłał na partnerkę niebiańską hurysę. Tak czy inaczej, jezydzi mieliby pochodzić wy­łącznie od Adama, a pozostała część ludzko­ści od dzieci spłodzonych przez prarodziców. Czy to oznacza, że traktują innych ludzi jako „gorszych”? Niekoniecznie, jest to raczej wy­raz swoistego ekskluzywizmu tej wiary Tyle o początkach mitycznych. Ustalenie tych hi­storycznych nie jest prostą sprawą.

SPADKOBIERCY KALIFÓW

Wielu badaczy wywodzi nazwę jezydzi od Jezyda ben Moawiji, drugiego kalifa z rodu Umajjadów, którego jezydzi czczą niekiedy jako Sułtana Ezi. Właściwym założycielem tej religii był najprawdopodobniej Szejk Adi ben Mosafer. Miał urodzić się ok. 1070 roku w dolinie Beeka w Libanie. Wiadomo, że stu­diował w Bagdadzie i uchodził za potomka dynastii Umajjadów. Szejk Adi nie intereso­wał się jednak polityką. Ostatecznie osiadł w Lalish na północy dzisiejszego Iraku, gdzie ascetycznym życiem zyskał sobie szacunek okolicznej ludności. Gdy umarł ok. 1162 roku, miejsce jego pochówku stało się celem pielgrzymek, a jego samego uznano potem za emanację najwyższego z aniołów, czyli Króla Pawia. Muzułmanie jednak przez dwa poko­lenia po śmierci Szejka Adiego nie traktowa­li jezydów jako osobnej religii. Wydaje się, że jezydyzm powstał w procesie powolnego zlewania się różnorodnych tradycji lokalnych z nauczaniem Szejka Adiego i innych sufitów (sufizmem nazywa się różne mistyczne nur­ty na obrzeżach islamu), którzy osiedlili się w górach Kurdystanu. Ewolucji ich wierzeń nie da się prawdopodobnie odtworzyć. Wie­my, że pierwsze, co zarzucano jezydom, to okazywanie nadmiernej czci Szejkowi Adi emu i Jezydowi ben Moawiji. Dziedzictwo Umajja­dów było dość kłopotliwe. Warto pamiętać, że wojska Jezyda rozgromiły w bitwie pod Kar- balą syna Alego Husajna, a to zapewniło mu nienawiść szyitów. Sunnici szeptali natomiast o późnym nawróceniu tej dynastii na islam, a od siebie wiele dodała propaganda pogrom­ców Umajjadów - kalifów z rodu Abbasydów.

KIM SĄ JEZYDZI?

Etnicznie – Kurdami, choć niektórzy (szczególnie w diasporze) postrzegają siebie jako odrębny naród. Wieki prześladowań sprawiły, że nie są liczną społecznością. Najbardziej optymistyczne szacunki mówią o 1,5 mln jezydów na całym świecie, jednak prawdopodobnie jest ich znacznie mniej. Większość z nich żyje tam, gdzie ich przodkowie przez wieki – na północ i zachód od Mosulu: w obecnej irackiej prowincji Sindżar i w Autonomii Kurdyjskiej. Znaczna diaspora istnieje na Zakaukaziu (Armenia i Gruzja), ponadto w Rosji i Niemczech. Mniejsze społeczności funkcjonują także w innych krajach. W Polsce aktualnie żyje jedynie dwóch jezydów.

CZCICIELE DIABŁA?

Jezydzi nie mieli też „dobrej prasy”, ponieważ oskarżano ich o oddawanie czci diabłu. Pogłoski te przejęli pierwsi chrześci­jańscy misjonarze, a za ich sprawą zachodnia popkultura. Rzekoma sekta wyznawców sza­tana idealnie nadawała się na czarne charakte­ry horrorów i kryminałów. Czy w tym zarzucie jest choćby ziarno prawdy? Popularnonauko­we publikacje powtarzają historię o najwyż­szym z aniołów, który miał zbuntować się po­dobnie jak nasz szatan. Jednak w odróżnieniu od niego Malak Tawus w trakcie trwającego siedem tysięcy lat wygnania poczuł skruchę. Zaczął płakać, a jego łzy ugasiły piekło. Za ten szlachetny czyn Bóg miał mu oddać wła­dzę nad światem. Problem w tym, że jezydzi (przynajmniej współcześni) tej historii nie znają! Są przekonani, że Bóg rządzi światem, a piekło i niebo wciąż istnieją.

O Królu Pawiu powtarzają za to inną hi­storię. Pewnego razu Bóg rozkazał siedmiu aniołom, by pokłoniły się przed Adamem. Jedynie Malak Tawus odmówił złożenia hoł­du pierwszemu człowiekowi, powołując się na przykazanie oddawania czci wyłącznie Bogu. Okazało się, że Stwórca poddał anioły próbie, którą jedynie Król Paw przeszedł. To historia zbliżona do opowieści o upadku Sza­tana z innych tradycji. W islamie Iblis (dia­beł) został wygnany z nieba za odmówienie złożenia pokłonu przed Adamem. W trady­cji chrześcijańskiej przypisywane Lucyferowi słowa non serviam („nie będę służył”) łączy się z odmową służenia człowiekowi. To jednak, co u chrześcijan czy muzułmanów stanowi o szatańskiej pysze, w jezydyzmie świadczy o posłuszeństwie anioła wobec Boga. Mimo pewnych podobieństw Malak Tawus nie jest naszym Szatanem. Jezydzi uważają wręcz, że personifikowanie zła w jakiejkolwiek postaci to błąd dualizmu, gdyż nie może istnieć siła zdolna przeciwstawić się Bogu. Jak tłumaczył mi Pir Dymitr, jeden z duchowych przywód­ców jezydzkiej wspólnoty w Tbilisi, zło jest tylko brakiem dobra, podobnie jak ciemność jest wyłącznie brakiem światła.

PODDANI KRÓLA PAWIA

Kolejnym powodem, dla którego Malak Tawus wydawał się muzułmańskim i chrze­ścijańskim sąsiadom szatanem, była postać w jakiej oddawano mu cześć. Jezydzi wyobra­żają sobie anioły jako pawie, w świątyniach (i nie tylko) przechowują ich figurki (tzw. Sanjag) odlane z metalu. Będąc w Aknalich (Armenii), gdzie mieści się jedyna funkcjo­nująca świątynia jezydów poza Irakiem, wi­działem, jak wierni wchodzący do świątyni składali pocałunek na metalowym pawiu sto­jącym na ołtarzu. Z pawiami wiąże się także ważne święto Tawusgerran (dosł. „krążenie Pawia”), podczas którego pieśniarze zwani Qewals obnoszą po wsiach figurki pawi, bło­gosławiąc mieszkańcom, rozdzielając wodę święconą i zbierając jałmużnę.

Podobne zachowania musiały wydawać się sąsiadom innej wiary co najmniej bluźniercze, zresztą sam wybór ptaka również był moc­no kontrowersyjny. Paw - zależnie od czasu i miejsca-pojawiał się jako symbol nacechowa­ny pozytywnie lub negatywnie. Z czasów staro­żytnych najbardziej znany jest mit wywodzący ego ptaka od Hery. Zazdrosna o Zeusa bogini uwięziła piękną nimfę Io i postawiła na straży stuokiego giganta Argusa. Wykradł ją Hermes. Uśpił Argusa, po czym odciął mu głowę. Hera wynagrodziła wiernego sługę, przenosząc jego oczy na pawi ogon. Starożytni byli przekonani, że mięso pawia nie gnije, wiązano go też z fe­niksem. Być może z powodu tych skojarzeń dla pierwszych chrześcijan bywał symbolem zmartwychwstania Jezusa. Później jednak pa­wia kojarzono z pychą, czyli tym z grzechów, który najbardziej wiązano z szatanem.

 

Z podobną ambiwalencją spotykamy się także na Wschodzie. Choć w Persji paw przez wieki stanowił symbol monarchii, równolegle powtarzano, że został stworzony przez boga ciemności Arymana. Eznik z Kolb, ormiański teolog z IV wieku, napisał, że zdaniem Persów tym gestem zły Bóg chciał udowodnić, że po­trafi czynić rzeczy dobre, ale nie chce. Ta opo­wieść może tłumaczyć przedislamskie korzenie niechęci do jezydów. Natomiast według islam­skiego folkloru paw był niefortunnym straż­nikiem bramy raju, który przepuścił diabła. Został za to wyrzucony wraz z nim i z pierw­szymi ludźmi na ziemię. Dlaczego więc jezydzi przedstawiają anioły w tak niejednoznacznej postaci? Najwyższy z aniołów nazywany jest królem - prawdopodobnie wśród nich zawa­żyła więc ta część perskich wyobrażeń, która kojarzyła pawia jako symbol władzy.

LUDZIE KSIĘGI?

Religia jezydów przekazywana jest ust­nie. Jej badanie nie jest więc łatwe. Nic dziw­nego, że orientaliści wychowani w kulturze świętej księgi marzyli o odnalezienia świętych pism jezydów, poukrywanych rzekomo gdzieś w górach Sindżaru. Ich marzenie spełniło się na początku XX wieku, gdy wypłynęły dwie księgi: „Mishefa Resh” (Czarna księga) i „KitebaKliwe” (Księgaobjawień). „Czarnaksię­ga” zawiera opowieść o stworzeniu świata z perły (mit kreacji podobny do tego, który pojawiał się w starożytnej gnozie), historię o pierwszych ludziach, pochodzeniu jezydów od Adama, dwóch potopach (sic!), po czym następuje wyliczenie różnych tabu. „Księga objawień” jest znacznie krótsza. W kilku pa­ragrafach Bóg opowiada o swojej wszechmocy i o tym, że nie-jezydzi zafałszowali jego nauki. Niestety, wspomniane księgi są dziełem fał­szerza, który jednak znał jakieś autentyczne tradycje. Choć więc sama kompozycja to fał­szerstwo, przynajmniej znaczna część mate­riału daje pewne pojęcie o tym, w co wierzyli jezydzi. Pytałem kilkakrotnie jezydów żyją­cych w diasporze (także urodzonych w Ira­ku) o los autentycznych pism. Niektórzy byli przekonani, że wspomniane księgi są ukrywa­ne w Lalish, gdzie tylko nieliczni upoważnieni mogą do nich zaglądać. Inni twierdzili, że nie przetrwały licznych prześladowań i odtąd je­dynymi świętymi księgami są te „zapisane w głowach”. I faktycznie, jezydzi mają ogrom­ną literaturę funkcjonującą w przekazie ust­nym. Większość z niej stanowią pieśni religij­ne (qawl), których uczą się wyspecjalizowane w tym rodziny. Także członkowie wyższych kast poznają niektóre pieśni, specjalne mo­dlitwy, genealogię itp. Wiele z tych tradycji zostało zapisanych w ostatnich dziesięcioleciach przez orientalistów, etnografów, a także przez samych jezydów.

OFIARY PRZEŚLADOWAŃ

Niestety wojna w Iraku doskonale wpisuje się w historię jezydów. Oni sami wspominają 72 prześladowania, którym ich poddano. Najstarsze wiązane są z najazdami Mongołów i zdobyciem Lalish przez Badr Al-Dina w XIII wieku. W czasach Imperium Osmańskiego Jezydów wielokrotnie prześla­dowali kurdyjscy i arabscy watażkowie, a na­wet otomańscy urzędnicy. Sytuację pogorszył wzrost nacjonalizmu tureckiego pod koniec XIX wieku, czego kulminacją była wielka rzeź Ormian (1915-1918), której ofiarą padły tak­że tysiące jezydów, a kolejne dziesiątki tysięcy zmuszone zostały do emigracji.

Powstałe niedługo po I wojnie świa­towej państwo irackie również nie było dla nich przyjaznym miejscem. W 1935 r. zde­sperowani jezydzi wywołali nawet nieudane powstanie w Sindżarze. Przez cały wiek XX dzielili losy Kurdów, raz za razem powsta­jących przeciwko władzom w Bagdadzie. Po upadku Saddama Husajna islamscy ekstremi­ści wielokrotnie atakowali Jezydów. W 2007 r. Al-Kaida dokonała zamachu w Al-Kahtanijji, wówczas zginęło prawie 800 osób. Był to drugi pod względem liczby ofiar zamach terrorystyczny w historii (zaraz po ataku na wieże WTC). Eksterminacja ludności Sindżaru, jaką w sierpniu tego roku przeprowadzali bojownicy Państwa Islamskiego, jest więc 73. prześladowaniem w historii tej religii. Niestety, prawdopodobnie nie ostatnim.