Tak, szwedzki producent, znany przede wszystkim z oczyszczaczy powietrza, właśnie dołączył do tego grona, prezentując swój pierwszy przenośny wentylator Blueair AlwaysCool. I trzeba przyznać, że wygląda znacznie bardziej elegancko niż typowy plastikowy wiatraczek z kiosku czy AliExpress. W końcu skoro mamy nosić go ze sobą przez całe lato, dobrze, żeby nie wyglądał jak zabawka, która umrze szybciej niż jego bateria.
Mały wentylator, który chce zastąpić wszystkie inne
To nie tak, że przenośne wiatraczki to nowość, zdecydowanie nie. Są obecne na rynku od dawna, jednak popularniejsi producenci raczej od nich stronili, przynajmniej w naszej części świata. W sumie trudno mi powiedzieć, dlaczego. A Azji są one niezwykle popularne i kiedy zaczyna się lato, w Korei, Japonii czy Chinach, widok kogoś z przenośnym wiatraczkiem nikogo nie dziwi. U nas, choć lata bywają równie nieznośne, jakoś brakowało takich gadżetów. A raczej – gadżetów, które nie byłyby plastikową tandetą za dziesięć złotych. Oczywiście cena ma mniejsze znaczenie, po prostu takie urządzenia zwykle psuły się bardzo szybko i to było ich największą wadą, na równi z niezbyt dużą mocą.
AlwaysCool zdecydowanie nie wygląda tanio. Przypomina trochę niewielką suszarkę do włosów, bez typowego wiatraka widocznego na pierwszy rzut oka. Jego konstrukcja została zaprojektowana tak, by sprawdzał się zarówno w dłoni, jak i na biurku. Można postawić go na płasko, a ruchoma głowica pozwala regulować kąt nawiewu w zakresie od 0 do 75 stopni. Dzięki temu nie trzeba cały czas trzymać urządzenia w ręce – wystarczy ustawić je obok laptopa podczas pracy albo na stoliku w kawiarni i cieszyć się choć odrobiną chłodu.

Jak przystało na nowoczesny gadżet, na pokładzie znalazł się wyświetlacz LCD pokazujący poziom baterii oraz aktualną moc nawiewu. A tych poziomów jest… aż 100. Oczywiście większość osób pewnie skończy na kilku ulubionych ustawieniach, ale możliwość bardzo precyzyjnego dopasowania siły podmuchu brzmi całkiem sensownie. Wentylator wykorzystuje technologię AeroSilent, osiąga prędkość nawiewu do około 27 km/h (17 mph), a przy tym pozostaje zaskakująco cichy. Maksymalny poziom hałasu wynosi 46 dB, natomiast na najniższym ustawieniu spada do zaledwie 23 dB, więc bez problemu można używać go nawet podczas pracy czy czytania, dając sobie tak wyczekiwane wytchnienie w upale.
Głośność ma tu szczególnie duże znaczenie. Wiele osób podczas gorących dni cierpi na ból głowy, a dodatkowy hałas, nawet jeśli pochodzi z chłodzącego wiatraczka, tylko pogarsza sytuację. Jasne, AlwaysCool nie zastąpi klimatyzacji w domu, ale może jej pomóc, chłodząc nas bezpośrednio. Przede wszystkim jednak ma być naszym towarzyszem podczas każdego wyjścia z domu.
A jeśli interesuje was, jak długo można z niego korzystać zanim padnie bateria, to mam świetną wiadomość. Blueair zastosował ogniwo o pojemności 5200 mAh, czyli nawet większej niż w Galaxy S26 Ultra. Taka pojemność pozwala nawet na 32 godziny pracy na jednym ładowaniu. Oczywiście taki wynik osiągniemy przy najniższym poziomie nawiewu, ale nawet jeśli w praktyce będzie to zauważalnie mniej, wynik i tak robi wrażenie. Dla porównania, konkurencyjny Shark ChillPill oferuje około trzykrotnie krótszy czas działania, więc różnica jest kolosalna.
Ile kosztuje ten przenośny chłodek?
Zapewne wszystkich interesuje cena. Nie jest to poziom gadżetów z AliExpress, więc trochę pieniędzy musimy wyłożyć, ale myślę, że to się opłaci. AlwaysCool dostępny jest w trzech kolorach – Night Charcoal, Cloud Linen oraz Arctic Sage – a jego regularna cena wynosi 59,99 dolarów. Na start producent przygotował jednak promocję, dzięki której urządzenie można kupić za 50,99 dolara w sklepie Blueair lub nawet 47,99 dolara na Amazonie. Mowa więc o kwotach około 180-230 zł w zależności od kanału sprzedaży.

Na razie wentylator trafił wyłącznie do sprzedaży w Stanach Zjednoczonych i nie wiadomo jeszcze, kiedy pojawi się na innych rynkach. Szkoda, bo patrząc na temperatury, które funduje nam tegoroczne lato, taki niewielki gadżet mógłby okazać się jednym z najbardziej praktycznych zakupów sezonu. Zwłaszcza dla osób, które codziennie przemieszczają się po mieście albo pracują tam, gdzie klimatyzacja nadal pozostaje luksusem, a nie standardem.
