Holenderskie linie lotnicze KLM postanowiły jednak pójść o krok dalej i zrealizować wizję całkowicie darmowego, szybkiego internetu dla każdego pasażera. Po sukcesie nowej polityki na trasach krótkich, przewoźnik szykuje prawdziwą rewolucję na lotach transoceanicznych i naprawdę jestem ciekawa, jak zareaguje na to konkurencja, chcąca wydrzeć od nas każdą złotówkę choćby za pomyślenie o połączeniu się z siecią.
KLM idzie pod prąd i bardzo mu się to podoba
Prawdziwy przełom w strategii KLM nastąpił w styczniu 2026 roku, gdy linia zdecydowała się udostępnić bezpłatne Wi-Fi na trasach wewnątrz europejskiej siatki połączeń. Szybki i nielimitowany internet działa obecnie na większości kontynentalnych połączeń. Proces instalacji nowoczesnych modułów odbiorczych stale trwa i obejmuje docelowo całą flotę samolotów Airbus A321neo, Embraer 195-E2 oraz wybraną część popularnych Boeingów 737-800. Jeśli lataliście ostatnio po Europie, to zapewne mieliście już okazję przetestować to rozwiązanie w praktyce.
Teraz holenderski przewoźnik idzie za ciosem. KLM zapowiedział udostępnienie całkowicie bezpłatnego dostępu do szybkiego, szerokopasmowego internetu pokładowego w czasie lotów międzykontynentalnych. Do tej pory pasażerowie długich rejsów mogli bez opłat wysyłać jedynie wiadomości tekstowe przez komunikatory, podczas gdy przeglądanie stron czy streaming wymagały zakupu płatnych pakietów, bo zwyczajnie pobierały więcej danych. Tymczasem nowa usługa całkowicie znosi te ograniczenia, zastępując dotychczasowy model hybrydowy i sprawiając, że linia odskakuje europejskiej konkurencji o kilka długości.
Łączność Starlink z niskiej orbity – koniec z wolnym internetem w chmurach
Za ten bezprecedensowy skok jakościowy w lotach dalekiego zasięgu odpowiadać będzie technologia dostarczona przez SpaceX. Linie KLM nawiązały bezpośrednią współpracę z siecią satelitów Starlink, umieszczonych na niskiej orbicie okołoziemskiej (LEO), więc można oczekiwać niespotykanej dotąd w lotnictwie cywilnym przepustowości oraz minimalnych opóźnienia, co przekłada się na stabilną i niezwykle płynną pracę łącza przez całą podróż.
Dla nas, pasażerów, oznacza to przede wszystkim całkowitą swobodę. Dzięki infrastrukturze Starlink będzie można bez przeszkód wysyłać i odbierać duże załączniki w e-mailach, prowadzić rozmowy na służbowych komunikatorach czy pracować zdalnie bez irytującego ładowania stron przez kilkanaście sekund. Fani rozrywki docenią fakt, że sieć udźwignie płynne przeglądanie mediów społecznościowych, słuchanie muzyki w wysokiej jakości, a nawet oglądanie filmów w serwisach VOD. Przewoźnik deklaruje wręcz, że przepustowość pozwoli na granie w gry sieciowe w czasie rzeczywistym oraz sprawne pobieranie dużych plików, a to już w ogóle wyczyn. W dodatku sygnał będzie dostępny bez jakichkolwiek przerw – od momentu zajęcia miejsca w fotelu i zamknięcia drzwi samolotu, aż do kołowania po lądowaniu na lotnisku docelowym. Brzmi pięknie, więc gdzie jest haczyk?
Darmowy internet dla każdego, niezależnie od biletów
No właśnie, chyba nie ma. Wielu przewoźników przyzwyczaiło nas do tego, że darmowe udogodnienia rezerwowane są wyłącznie dla pasażerów klasy biznesowej lub posiadaczy prestiżowych kart lojalnościowych. KLM na szczęście nie idzie tą drogą. Usługa zostanie udostępniona całkowicie bezpłatnie we wszystkich klasach podróży – od ekonomicznej, przez klasę Premium, aż po prestiżową World Business Class. To naprawdę zaskakujące podejście i wciąż trochę ciężko w to uwierzyć.
Cały proces wdrażania nowej technologii we flocie dalekiego zasięgu będzie realizowany stopniowo. Pierwsze samoloty wyposażone w anteny systemu Starlink zaczną obsługiwać trasy międzykontynentalne w połowie 2027 roku. Choć trzeba będzie na to jeszcze chwilę poczekać, ruch Holendrów bez wątpienia wywrze potężną presję na pozostałych europejskich graczach, takich jak Lufthansa, Air France czy British Airways. Możemy być pewni, że w najbliższych miesiącach rywale odpowiedzą własnymi deklaracjami, na czym ostatecznie zyskają wszyscy pasażerowie.
Źródło:KLM
