Według Drosina wszystko co wydarzyło się i wydarzy na świecie zostało przewidziane i zapisane przed trzema tysiącami lat w Świętej Księdze. Wiedzę tę jednak zaszyfrowano w taki sposób, by złamanie kodu stało się możliwe dopiero wtedy, gdy człowiek będzie dysponował techniką pozwalającą wyręczyć Boga w doprowadzeniu do końca świata. Ta sama technika da nam jednak szansę na odczytanie ukrytego przekazu i uniknięcie katastrofy.

Kod Biblii

Kilkanaście lat temu Amerykanin Michael Drosnin podzielił się sensacyjną wiadomością ze światem, wydając książkę, która przyniosła mu sławę i fortunę. Po błyskawicznym przetłumaczeniu na kilkanaście języków sprzedano ponad 5 milionów egzemplarzy „Kodu Biblii”.

Drosnin zachował się przyzwoicie i przyznał, że to nie on złamał szyfr. Dokonał tego izraelski matematyk Elijahu Rips, który zauważył, że słowo Tora (hebrajskie określenie pierwszych pięciu ksiąg Biblii) pojawia się w tym samym miejscu na różnych „stronach” spisanego na zwoju świętego tekstu. Biegły w rachunkach szybko obliczył prawdopodobieństwo wystąpienia tej zadziwiającej regularności i wykluczył, by wynikała ona z przypadku.

Zaintrygowany postanowił sprawdzić, czy w Pięcioksiągu nie ma innych, niezwykłych prawidłowości. Wraz z zaprzyjaźnionym informatykiem opracował w tym celu specjalny program komputerowy. Następnie wpisał do komputera cały tekst Tory, ale jedynym ciągiem, bez odstępów między wyrazami i znaków przestankowych. Jedno kliknięcie w klawiaturę wystarczyło do policzenia wszystkich liter – było ich 304 805.

Po wykonaniu tej pracy Rips zaczął sprawdzać, czy przeskakując co dwie, trzy, cztery… litery można odczytywać nowe słowa. Okazało się, że tak. W ten sposób odnalazł imiona 66 wybitnych żydowskich rabinów i myślicieli. Wyniki swej pracy przedstawił w naukowym czasopiśmie „Statistical Science”, ale nie wzbudziły one większego zainteresowania. Wziął się więc za postacie bardziej współczesne.

Przeskakując co 4772 litery komputer odczytał nazwisko ówczesnego premiera Izraela Icchaka Rabina. Następnie podzielił cały tekst Pięcioksiągu na wiersze złożone dokładnie z takiej liczby liter. Dzięki temu nazwisko premiera pojawiło się w jednej pionowej kolumnie. I – ku osłupieniu Ripsa – skrzyżowało z zapisanymi poziomo słowami „zabójca, który zabił bliźniego”.

W alfabecie hebrajskim nie ma oddzielnych oznaczeń dla cyfr, zapisuje się je również literami. Gdy Rips dokonał zamiany, odkrył, że ze słowem Rabin krzyżuje się liczba 5756. Według kalendarza żydowskiego była to data odpowiadająca naszemu rokowi 1995.

Nowy rok żydowski zaczynał się we wrześniu, więc zaniepokojony matematyk przesłał do premiera ostrzeżenie przed zamachem na jego życie. List został zlekceważony, doradcy tłumaczyli potem, że szef rządu otrzymywał mnóstwo podobnych przestróg i pogróżek. Mieli się z czego tłumaczyć, gdyż 4 listopada 1995 r. Icchak Rabin został zastrzelony.

Apokalipsa za progiem

Kilka miesięcy później do Izraela przyjechał Michael Drosnin. Zamierzał przeprowadzić serię wywiadów z politykami i dowódcami wojskowymi. Przypadkiem dowiedział się o człowieku, który odczytał ukrytą treść Biblii. Wyczuł sensację i chociaż jako ateista uważał to za bzdury, postanowił poświęcić godzinę na zapoznanie się z tematem. Godzina zmieniła się w dwa tygodnie pasjonujących rozmów.

Po zamachu na premiera Rabina, Elijahu Rips uwierzył bowiem, że odkrył to, czego bezskutecznie szukały całe pokolenia żydowskich mistyków. I żarliwie przekonywał amerykańskiego gościa o wielkości swego dzieła.

Już w średniowieczu wyznawcy Kabały wierzyli, że Tora poza treścią dostępną dla każdego, kryje w sobie ukryty przekaz. Próbowali go odnaleźć różnymi sposobami. Jedna z metod polegała na zastępowaniu liter cyframi i poszukiwaniu słów o tej samej wartości liczbowej. Zamieniali następnie te słowa miejscami, zestawiali ze sobą, komentowali tworzone z nich zdania. Nikt jednak nie uzyskał wyników akceptowanych przez wszystkich.

Kodu Biblii szukali nie tylko nawiedzeni kabaliści. Wiele lat życia poświęcił na to jeden z największych naukowców wszech czasów, odkrywca prawa grawitacji Izaak Newton. Jak tłumaczył, chciał rozszyfrować „kryptogram ułożony przez Wszechmogącego”.

Nie mógł tego dokonać, gdyż nawet najwybitniejszy umysł nie jest w stanie ogarnąć setek tysięcy liter i odnaleźć ukrytych związków między nimi. Mógł to zrobić dopiero komputer.

Drosnin nie tylko dał się przekonać Ripsowi, ale stał się najbardziej gorliwym wyznawcą i krzewicielem jego teorii. Po powrocie do Stanów sam zasiadł przy komputerze i przystąpił do rozszyfrowywania świętych tekstów. W roku 1997 przedstawił wyniki swej pracy w „Kodzie Biblii”. Wyniki były zdumiewające.

Słowo „Kennedy” krzyżowało się z „Dallas”, „Clinton” z „prezydent”; „Saddam Husajn” ze „scud” (nazwa pocisków). Drosnin odnalazł w Biblii ostrzeżenia przed Hitlerem, zapowiedzi zrzucenia bomby atomowej na Hiroszimę, wybuchu wojny z Irakiem, plagi terroryzmu. Nic więc dziwnego, że jego książka zyskała światowy rozgłos. Nie wszystkich przekonał, ale krytyką się nie przejmował i wzorem hollywoodzkich reżyserów, którzy po sukcesie pierwszego filmu kręcą dalszy ciąg, tworzył kolejne części swego dzieła: „Kod Biblii 2: Odliczanie”, „Kod Biblii 3: Ratunek dla świata”.
Drugi tom ukazał się w rok po zamachach na nowojorskie wieże WTC. Według Drosnina również ten dramat został przepowiedziany. Nazwisko Osamy bin Ladena pojawia się w Biblii w sąsiedztwie słów „miasto” „wieża” i „ogień”; z „Nowym Jorkiem” krzyżuje się data 2001, z „terroryzmem” – „wojna” i „atomowa zagłada”.