Obecność ciał martwych płodów w szczepionkach przeciwko COVID-19 jest jedną z często pojawiających się w mediach społecznościowych fałszywych informacji dotyczących tych preparatów. Te sensacyjne doniesienia nie są jednak tak niedorzeczne, jak mogą się wydawać na pierwszy rzut oka. U ich podłoża leżą, dość opacznie interpretowane, dane naukowe.

Podobnie wygląda to w przypadku innych badań prowadzonych obecnie przez naukowców. Kontrowersje etyczne wywołuje hodowanie embrionów metodami in vitro albo tworzenie chimer ludzko-zwierzęcych. Czy słusznie?

Jakie komórki są potrzebne do prowadzenia badań naukowych?

Zdecydowana większość z nas przyjęła w ciągu swojego życia przynajmniej raz preparat medyczny stworzony z wykorzystaniem komórek pochodzących z abortowanych płodów. Do produkcji wielu farmaceutyków – w tym części szczepionek – wykorzystuje się bowiem ludzkie linie komórkowe.

Pod tą nazwą kryją się nieprzerwanie namnażające się komórki, powszechnie używane w laboratoriach. Do przeżycia potrzebują sterylnych warunków oraz ciągłego dostarczania pożywki. Można je również przechowywać zamrożone i „ożywiać”, gdy są potrzebne do testów.

Warunkiem stworzenia linii z próbki komórek jest ich zdolność do ciągłego podziału. Nie jest to często spotykana cecha. Wykazują ją komórki nowotworowe, używane do tworzenia linii, na których bada się nowe leki onkologiczne. Zdolność tą mają również komórki zarodkowe.

Martwe płody w szczepionkach? Rzeczywistość wygląda inaczej

Wiele powszechnie stosowanych w laboratoriach linii powstało z próbek pobranych z tkanek płodów pochodzących z legalnych aborcji. Większość z nich została stworzona ponad 50 lat temu. Nie ma danych wskazujących na to, że któraś z ciąż została przerwana z pobudek naukowych. Najczęstszym powodem były przyczyny społeczne, takie jak bieda lub duża liczba dzieci w rodzinie.

Chore płody nie były brane pod uwagę w pracach badawczych ze względu na duże ryzyko obecności u nich mutacji genetycznych. Oficjalnie decyzja o wykonaniu aborcji oraz wykorzystaniu tkanek płodu do badań została we wszystkich przypadkach podjęta przez ciężarną kobietę lub oboje małżonków.

Linie komórek zarodkowych to w rzeczywistości komórki, które są od dziesięcioleci hodowane sztucznie w warunkach laboratoryjnych. Obecnie używane linie komórek zarodkowych są efektem namnażania pokoleń komórek pobranych z oryginalnej tkanki płodu i nie zawierają żadnego jej fragmentu – komentuje dr Aleeny Banerji z Amerykańskiego Kolegium Alergii, Astmy i Immunologii.

Wirusy do produkcji szczepionek można uzyskać tylko z hodowli komórkowych

Zarodkowe linie komórkowe są wykorzystywane zarówno do testów, jak i produkcji szczepionek. W większości z tych preparatów znajdują się nieaktywne patogeny, takie jak wirusy czy bakterie. Po wprowadzeniu do ciała człowieka wywołują one reakcję układu odpornościowego, który uczy się, jak z nimi walczyć.

Bakterie do szczepionek pozyskuje się stosunkowo łatwo, ponieważ rozmnażają się w pożywkach. Z wirusami jest trudniej. Są niejako pomiędzy światem ożywionym i nieożywionym, ponieważ poza organizmem żywiciela nie są zdolne do żadnej aktywności. Namnażają się jedynie dzięki pasożytowaniu w komórkach. Aby stworzyć dużą liczbę wirusów na potrzeby produkcji szczepionek, trzeba zainfekować nimi zdrowe ludzkie komórki. A te pochodzą z hodowli komórek zarodkowych.

Dlaczego właśnie z nich? Bo to najbezpieczniejsze rozwiązanie. Zastosowanie zwierzęcych linii komórek zarodkowych niesie ze sobą ryzyko przypadkowego przeniesienia się wirusów zwierzęcych na ludzi. Kłopotliwa sytuacja tego typu miała miejsce w latach 60. XX w., gdy wykryto małpi patogen w szczepionce na polio.

Komórki nowotworowe mają ograniczone zastosowania w badaniach medycznych

Inne komórki zdolne do nieograniczonego namnażania się pochodzą z nowotworów. Jednak i ich stosowanie w przypadku produkcji szczepionek jest ryzykowne. Komórki rakowe zawierają niebezpieczne mutacje, które mogą zostać wbudowane do genomu wirusa używanego do produkcji szczepionki, a potem wraz z nim trafić do organizmu szczepionej osoby. W takim przypadku szczepienie mogłoby zwiększać ryzyko raka.

– Jeżeli chcemy poznawać biologię jakiegoś wirusa, musimy posiłkować się liniami komórkowymi. To nie jest nasz wymysł. Praca z liniami komórkowymi jest ciężka i niewdzięczna. A i tak niektóre wirusy odmawiają współpracy i nie chcą się namnażać w innych liniach niż ludzkie – opowiada dr hab. Tomasz Dzieciątkowski, wirusolog z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Jak zapewnić komórkom nieśmiertelność?

W laboratoriach wykorzystuje się również komórki sztucznie unieśmiertelnione. Fachowo nazywamy je indukowanymi pluripotencjalnymi komórkami macierzystymi (iPS lub iPSCs). Ich linie powstają zazwyczaj z próbek pobranych od żywych, dorosłych ludzi, a nie z embrionów czy płodów.

– Kiedy zobaczyłem embrion, nagle zdałem sobie sprawę, jak niewielka jest różnica między nim a moimi córkami. Pomyślałem, że nie powinniśmy dalej niszczyć embrionów w pracach badawczych. Musi istnieć inne rozwiązanie – wyjaśniał Shin’ya Yamanaka, japoński lekarz uhonorowany Nagrodą Nobla za prace nad iPS.

W celu unieśmiertelnienia komórek naukowcy wprowadzają do nich geny zmieniające ich cykl życiowy. Zmuszają je w ten sposób do ciągłych podziałów. Pluripotentne komórki macierzyste mogą tworzyć dowolny typ tkanek występujących w ludzkim organizmie.

Z nieśmiertelnych komórek można będzie hodować narządy do przeszczepów

Sztucznie unieśmiertelnione komórki nie są jednak wykorzystywane w produkcji szczepionek, ponieważ – podobnie jak w przypadku komórek nowotworowych – ich materiał genetyczny zawiera mutacje, których przeniesienie przez wirusa do organizmu pacjenta mogłoby być niebezpieczne.

Próbki, z których tworzone są linie iPS, pobiera się nie tylko od osób zdrowych, ale również pacjentów cierpiących na różnego rodzaju choroby mające swoje źródło w wadliwie działających genach. Chodzi o to, by zbadać wpływ eksperymentalnych leków na zmienione chorobowo komórki. Obecnie Uniwersytet Oksfordzki, łącząc siły z firmami farmaceutycznymi, pracuje nad stworzeniem biblioteki 1,5 tys. różnych iPS, z której mogliby korzystać badacze z całego świata.

Naukowcy mają nadzieję, że sztucznie unieśmiertelnione komórki posłużą również do wytwarzania organów na potrzeby transplantologii. Tego typu przeszczepy hodowane z komórek pobranych od pacjenta nie byłyby atakowane przez jego układ odpornościowy. A to oznacza mniej powikłań po operacji i brak konieczności przyjmowania leków hamujących reakcje odpornościowe. Problemem pozostaje jednak, jak nakłonić iPS do stworzenia całego działającego narządu.