Stoimy w korku i zastanawiamy się, na co idą podatki ze sprzedaży paliw. Pytamy, kiedy wreszcie ruszy budowa obiecywanej od lat obwodnicy. Klniemy, że akurat dziś musiała pęknąć rura pod jezdnią. I stoimy. Jutro też będziemy stać: bez korków ani rusz.

NIE MA SIŁY


Korki to nie tylko nerwy, ale przede wszystkim straty. Komisja europejskich ministrów transportu ocenia, że kosztują nas jeden procent produktu krajowego brutto. Amerykański ekonomista Anthony Downes twierdzi, że miasta są skazane na korki w godzinach szczytu. Dopóki opłaca się wjeżdżać do centrum miast samochodem, dopóty ludzie będą to robić. Poszerzanie ulic jest środkiem na krótką metę, bo ruch uliczny byłby w stanie zaabsorbować każdą przestrzeń.

Im kraj bogatszy, tym problem korków większy. Pamiętam, jak kilka lat temu wylądowałem na paryskiej obwodnicy Peripherique w piątkowe popołudnie. Trzy, cztery, czasem pięć pasów w jedną stronę i nic. Wszystko stoi. Tak wspaniale rozwinięte miasto nie radzi sobie z korkami? Nie radzi, i polskie miasta czeka to samo. Ratunkiem mogą być inteligentne systemy sterowania ruchem.

Wąskimi gardłami w miastach są skrzyżowania. Ulica może mieć kilka pasów ruchu, ale cały ten potok trzeba w końcu zatrzymać, by przepuścić inne samochody albo pieszych. Od tego, jak zapalają się zielone i czerwone światła, zależy komfort jazdy po mieście.

Typowe skrzyżowanie z sygnalizacją świetlną korzysta z prostego urządzenia zwanego sterownikiem stałoczasowym. Raz nastawiony wyświetla: dziesięć sekund zielone dla Kwiatowej, trzydzieści sekund dla Bukietowej. I tak w kółko.

Można taki sterownik zaprogramować, by inaczej przełączał światła na przykład w nocy albo reagował na konkretny impuls, na przykład wysyłany przez zatopioną w asfalcie tzw. pętlę indukcyjną, albo na naciśnięcie przycisku przez pieszego.

TRAMWAJ GÓRĄ

Zaawansowany system sterowania ruchem korzysta z danych dostarczanych z wielu skrzyżowań. Wie, ile samochodów jedzie którą ulicą, oblicza „zapotrzebowanie” na światło zielone i na tej podstawie steruje sygnalizatorami. Coraz dokładniejsze dane, mierzone już w milisekundach, napływają nieustająco i trafiają do szybkiego komputera. System błyskawicznie decyduje, komu można dać zielone, który kierunek już za długo czeka itd.Do pomiaru ruchu wciąż używa się pętli indukcyjnych. Są dokładne, tanie i łatwe w montażu, ale na skrzyżowaniach, gdzie hamuje dużo aut i asfalt faluje, mogą się zwyczajnie zerwać. Dlatego coraz częściej korzysta się z wideodetekcji.Systemy sterowania ruchem często dają przywileje komunikacji miejskiej. Bardzo ważne jest, aby komputer centralny znał położenie swoich „podopiecznych”. Tu z pomocą przychodzi satelitarny system GPS. Komputer może tak zapalić zielone, by tramwaj przejechał bez zwłoki, albo zaczekać sekundę z czerwonym, by jeszcze przepuścić nadjeżdżający w ostatniej chwili skład.

Ale nawet najbardziej wydajny komputer nie uchroni nas przed porannym korkiem. Dla kierowców istotna jest wtedy informacja o zatkaniu konkretnych ulic, by mogli wybrać szybszą drogę do pracy. Rolę poradnika spełniają serwisy radiowe, zbierające dane na przykład od taksówkarzy – dzięki czemu wiadomo, gdzie zdarzył się wypadek albo gdzie jest wyjątkowo ciasno. Są to jednak często informacje spóźnione i nieprecyzyjne.

PŁATNE CENTRUM

Jednym ze sposobów na odkorkowanie najbardziej zatłoczonych ulic jest obrzydzenie kierowcom zwyczaju wjazdu do centrum przez wprowadzenie dolegliwości finansowej. Opłaty za wjazd pobierane są od kilku lat w Londynie, od niedawna w Mediolanie, a nawet w stolicy maleńkiej Malty. System działa: po wprowadzeniu wiosną zeszłego roku opłat za wjazd do centrum La Valetty liczba samochodów w stolicy wyspy spadła o ponad jedną piątą. Nagle przestało brakować miejsc do parkowania. Poza tym to się opłaca – Londyn zarabia rocznie na opłatach 120 milionów funtów. Ale to wszystko są kłody pod nogi. A gdzie pomoc dla kierowców?



Rozwój komunikacji internetowej umożliwił powstanie serwisów, dostarczających kierowcom na bieżąco informacji na temat zatkania dróg prosto na telefon komórkowy bądź ekran systemu nawigacji. Taki system działa już choćby w USA: na stronie www.beatthetraffic.com można prześledzić aktualną sytuację drogową wokół 50 amerykańskich miast. System wykorzystujący dane z tysięcy czujników, kamer itd. jest samouczącym się, zmyślnym mózgiem. Wyliczając najszybszą trasę przejazdu, bierze pod uwagę nie tylko oczywistości w postaci informacji o robotach drogowych czy stłuczkach, ale i spodziewaną prędkość przejazdu na konkretnych ulicach. Co ważne, nie podaje tej informacji tylko na podstawie aktualnego natężenia ruchu, ale wykorzystuje dane statystyczne – ponieważ pamięta, jak narastał ruch w poprzednich dniach i tygodniach, umie przewidzieć, jak rozwinie się sytuacja w najbliższych minutach. Dzięki temu kierowca nie tylko wie, czy na ulicy X jest luźno teraz, ale czy będzie luźno, gdy już na nią wjedzie. W ten sposób może wybrać najkorzystniejszą porę wyjścia z domu czy z pracy.

NAJSŁABSZE OGNIWO