"Wyrok skazujący” na IE11 został wydany już w 2015 roku, gdy Microsoft zaprezentował przeglądarkę Edge, a podpisany rok później, gdy firma zamknęła Explorera w wersji 8, 9 i 10. Teraz ten wyrok tylko ogłoszono. Nie ma sensu utrzymywać równolegle dwóch programów spełniających tę samą funkcję.

Decyzja ta nie może też dziwić w czasach, gdy niemal 7 na 10 komputerów stacjonarnych używa dziś Google Chrome, a sam Microsoft wybiera napędzający ją silnik Chromium na serce swojego własnego produktu (Edge).

Jeżeli we wszystkich urządzeniach wykorzystujących obecnie Internet Explorera zainstaluje się nową przeglądarkę Microsoftu, to pod kątem udziału w rynku desktopów Edge znajdzie się (teoretycznie) na poziomie własnej przeglądarki Apple, czyli Safari (8-9 proc. urządzeń).

We wpisie na blogu poświęconym aplikacjom z rodziny Microsoft 365 znalazła się zapowiedź skasowania też Edge w starszej wersji korzystającej jeszcze z własnego silnika. Nastąpić to ma 9 marca 2021.

Niejako na pocieszenie Microsoft poinformował też, że korzystając z Edge na Chromium będzie można korzystając z trybu Internet Explorer Legacy “bezproblemowo doświadczać wszystkiego co oferuje nowoczesny internet” w jednej zakładce, a w drugiej korzystać z usług sieciowych wymagających dawną architekturę IE11.

Konsekwencje przejścia firmy Microsoft na oprogramowanie Open Source konkurencji, czyli Google’a, ma swoje poważne konsekwencje dla idei otwartego internetu. Szczególnie w  czasach, gdy politycy wspomagają międzynarodowe wojny koncernów, jak z Google z Huawei czy Facebooka z ByteDance.

Chromium jest dziś bazą dla przeglądarek internetowych Google Chrome, Microsoft Edge, Brave, Vivaldi, Opera oraz Avast Secure Browser. Oznacza to, że Google decyduje o dalszym rozwoju elementów tego systemu, akceptuje określone praktyki dotyczące bezpieczeństwa i nadaje większe lub mniejsze znaczenie poszczególnym funkcjom.

Oczywiście jak silnik nie stanowi całego samochodu, tak i Microsoft ma możliwość decydowania o ostatecznym kształcie swojego programu. Edge wyróżnia np. włączona z automatu opcja blokująca reklamy i kod służący do śledzenia (niemal całkowitego) ruchu użytkownika w sieci.