Największy polski operator apartamentów, firma Renters (zarządzająca ponad 7,5 tys. obiektów w Polsce, Chorwacji i Bułgarii), postanowiła nam to ułatwić i wyciąć z tego równania zbędnych pośredników. W ten sposób powstała nowa platforma Heyrent. Może nie z taką gigantyczną ofertą, ale ze znacznie lepszą obsługą.
Na start serwis udostępnia nam ponad 5 tysięcy apartamentów w ponad 60 lokalizacjach w kraju – od Warszawy i Trójmiasta, po Zakopane, Świnoujście czy Kołobrzeg.
Całkowity brak pośredników i jeden spójny standard
Największą różnicą między Heyrent a tradycyjnymi serwisami ogłoszeniowymi jest fakt, że gość rezerwuje pobyt bezpośrednio u operatora, który odpowiada za fizyczne przygotowanie mieszkania i jego codzienną obsługę. Oznacza to koniec z koniecznością dostosowywania się do zupełnie innych, abstrakcyjnych zasad w każdym kolejnym mieście.
Standard obejmuje nie tylko czystą pościel czy ręczniki, ale również tzw. pakiet startowy (kawa, papier toaletowy, tabletki do zmywarki), który zapobiega natychmiastowej wyprawie do osiedlowego marketu tuż po przyjeździe. Ważnym elementem jest też całodobowe wsparcie (24/7) dostępne telefonicznie, mailowo oraz na czacie. I to nie z botem, z którym zwykle nie da się dogadać. Marka bowiem wyraźnie podkreśla, że choć wykorzystuje sztuczną inteligencję jako wsparcie przy wyborze idealnego lokum, to w sytuacjach problematycznych stawia na bezpośredni kontakt z żywym człowiekiem.
Za prostą rezerwacją musi iść dobrze przygotowany pobyt. W Renters odpowiadamy za apartamenty i codzienną obsługę gości, a Heyrent pozwala nam połączyć to doświadczenie z własnym serwisem rezerwacyjnym. Chcemy, żeby podróżujący od początku wiedział, co rezerwuje, na jakich zasadach i do kogo może zwrócić się po pomoc. Budujemy markę, do której będzie chciał wrócić przy kolejnym wyjeździe – mówi Borys Pawliczak, Prezes Zarządu Renters.
Polacy zostawiają miliardy na rynku krótkoterminowego wynajmu, więc trzeba o nich dbać
Z danych Eurostatu wynika, że w 2025 roku w samej Polsce goście spędzili łącznie około 44,4 mln nocy w apartamentach i domach rezerwowanych przez internet. To aż o 14 proc. więcej niż rok wcześniej i siódmy wynik w całej Unii Europejskiej. Tylko w samym 2026 roku Renters zrealizował ponad 300 tys. rezerwacji i obsłużył 750 tys. gości. Jesteśmy więc całkiem dochodowymi klientami, o których warto walczyć.
Nie da się jednak ukryć, że dla wielu z nas różnorodność rynkowa jest plusem tylko do momentu, w którym realnie nie trzeba niczego rezerwować, nie wspominając już o realnym pobycie. Twórcy platformy chcą dać klientom pewność, że niezależnie od lokalizacji dostaną dokładnie to, za co zapłacili.
Nie chodzi o identyczny wystrój czy wyposażenie każdego wnętrza, ale o spójny sposób obsługi, komunikacji i przygotowania apartamentu na przyjazd. Gość powinien mieć pewność, że podstawowe rzeczy będą na miejscu, a w razie problemu będzie mógł skontaktować się bezpośrednio z kimś, kto będzie w stanie go rozwiązać – wyjaśnia Paulina Szadkowska, Dyrektor ds. Zarządzania Przychodami w Renters.

Na tym oczywiście nie koniec
Aplikacja i serwis działają obecnie w trzech wersjach językowych (polskiej, angielskiej i niemieckiej), celując zarówno w turystów, jak i osoby podróżujące służbowo. Polska jest jednak dopiero pierwszym przystankiem, a w kolejnym etapie Heyrent ma rozszerzyć ofertę o kraje, w których grupa Renters posiada już swoje struktury – czyli o Chorwację oraz Bułgarię, czyli bardzo popularne kierunki, zwłaszcza na wakacje.
Nie chcemy budować marki, która będzie kojarzona tylko z rezerwacją apartamentów w Polsce. Naszą ambicją jest stworzenie platformy o europejskim zasięgu, która połączy szeroki wybór miejsc z tym samym wysokim standardem obsługi […] W dłuższej perspektywie chcemy, aby Heyrent stał się rozpoznawalną marką, po którą podróżujący będą sięgać niezależnie od tego, dokąd się wybierają – dodaje Paulina Szadkowska.
Całość wpisuje się w długoterminową strategię firmy, która zakłada podwojenie skali działalności w Europie Środkowo-Wschodniej do 2030 roku. Na razie nie znamy szczegółów, ale plany jak widać są bardzo ambitne. Czy uda się je zrealizować? Miejmy nadzieję. Nie da się bowiem nie zauważyć, że brakowało nam podobnej platformy. Jeśli marce uda się utrzymać obiecany, jednolicie wysoki standard obsługi klienta i faktycznie wyeliminować absurdy związane z zakwaterowaniem, ma potężną szansę stać się pierwszym wyborem dla wielu z nas podczas planowania kolejnego urlopu.
