Nocna harmonia zamiast porannego szoku
Zamiast kilku urządzeń walczących o miejsce na blacie, ten wyceniony na niespełna 400 złotych gadżet łączy w sobie funkcje głośnika Bluetooth, zaawansowanej maszyny do białego szumu oraz inteligentnego budzika z personalizowanym wyświetlaczem. I co najważniejsze – twórcy nie poszli na tanie kompromisy. Każda z tych funkcji działa tu dokładnie tak, jak powinna, a nie jako dorzucony na siłę dodatek.

Weźmy na tapet sam dźwięk. Zazwyczaj głośniki wbudowane w klasyczne budziki brzmią płasko i metalicznie, jakby ktoś zamknął radio w plastikowym pudełku. FlowToo wyposażono w 45-milimetrowy przetwornik szerokopasmowy i 10-watowy wzmacniacz. Kiedy wieczorem sparujecie go ze smartfonem przez Bluetooth, dostaniecie czyste, głębokie brzmienie, które bez problemu wypełni całą sypialnię ulubioną muzyką czy podcastem bez żadnych nieprzyjemnych zniekształceń.
Z kolei dla tych, którzy mają problem z zasypianiem lub potrzebują neutralnego tła do pracy w ciągu dnia, urządzenie oferuje gigantyczną bibliotekę ponad 90 wbudowanych dźwięków. Od klasycznego deszczu i szumu oceanicznych fal, przez odgłosy lasu, aż po uspokajające, głębokie tony. Jest tego tak dużo, że każdy bez problemu znajdzie swój idealny usypiacz.

Prawdziwym zbawieniem okazuje się jednak poranny rytuał. Zamiast agresywnego, piskliwego alarmu, który stawia na równe nogi i momentalnie podnosi ciśnienie, FlowToo budzi nas niezwykle delikatnie. Urządzenie stopniowo zwiększa głośność naturalnych dźwięków przyrody, podczas gdy wbudowany ekran powoli rozświetla się miękkim, ciepłym światłem, imitując wschód słońca. Dzięki temu poranne wstawanie przestaje przypominać szok dla organizmu, nawet jeśli w nocy znów położyliśmy się spać za późno.
Trochę technologii z dużą dawką charakteru
Całym urządzeniem zarządza inteligentny, 2,26-calowy wyświetlacz smart, który nadaje mu unikalnego charakteru. To nie jest zwykła, nudna tarcza zegarka. Za pomocą dedykowanej aplikacji Divoom możecie całkowicie odmienić jego wygląd – od klasycznych cyfr, przez hipnotyzujące wizualizacje reagujące na puszczaną muzykę, aż po kojące nocne animacje i nastrojowe oświetlenie, które stworzy w sypialni niesamowity klimat.

Divoom FlowToo trafia na rynek w dwóch klasycznych, matowych wersjach kolorystycznych – głębokiej czerni oraz czystej bieli. Obudowa jest zwarta, opływowa i pozbawiona surowego, laboratoryjnego wyglądu, dzięki czemu naturalnie wtapia się w wystrój przytulnego pokoju, zamiast krzyczeć, że jest kolejnym typowo technologicznym gadżetem.
Urządzenie w oficjalnej sprzedaży kosztuje niecałe 400 złotych. Oczywiście ortodoksyjni audiofile mogą kręcić nosem, że dedykowany, kilkukrotnie droższy głośnik zagra głośniej, a profesjonalna maszyna do szumu zaoferuje głębszy bas. Tylko że umówmy się – w sypialni nikt nie szuka koncertowego nagłośnienia. Szukamy niezawodności, estetyki i przede wszystkim odzyskania wolnej przestrzeni na szafce nocnej, na której w końcu bez obaw będzie można położyć szklankę z wodą.

Zamiast kupować trzy osobne sprzęty, wydawać na nie fortunę i żonglować w telefonie trzema różnymi aplikacjami, dostajemy jedno zgrabne urządzenie, które skutecznie czyści szafkę nocną z kabli i ładowarek. Wydanie równowartości kilku obiadów na mieście za poranki bez stresu i estetyczny minimalizm przy łóżku to całkiem niezły układ. Jedynie ładowarki do telefonu w tym zestawie brakuje, ta wciąż będzie musiała gdzieś się tam znaleźć, ale cóż, wszystkiego mieć chyba nie można.
