powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Kultura

Konsole drożeją, twórcy tracą pracę, a AI ma być ratunkiem. Nie dziwie się, że gracze są wściekli

Gry od zawsze były jednym z najbardziej technologicznych obszarów kultury. To środowisko potrafi zachwycić się silnikiem graficznym, fizyką wody, światłem na mokrym asfalcie i światem tak dużym, że po godzinie człowiek zapomina o głównym zadaniu. Ale potrafi też błyskawicznie wyczuć, kiedy coś zaczyna pachnieć skrótem i oszczędnością. AI w grach trafia właśnie w ten nerw. Jako gracz nie boję się przyszłości, ale nie lubię obietnic wygody zamieniać w zwolnienia albo kolejną warstwę plastikowej zawartości.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·4 minuty·
Konsole drożeją, twórcy tracą pracę, a AI ma być ratunkiem. Nie dziwie się, że gracze są wściekli

fot. Unsplash

AI nie tylko wchodzi do produkcji gier jako narzędzie automatyzacji, ale też pośrednio uderza w sprzęt, na którym w ogóle da się grać. Rozwój centrów danych i popyt na pamięć RAM mają napędzać globalne niedobory, co przekłada się na opóźnienia, wyższe ceny elektroniki i coraz trudniejszy dostęp do sprzętu, który jeszcze niedawno był naturalnym progiem wejścia dla graczy. W tym samym czasie branża po pandemicznym boomie mierzy się ze zwolnieniami, niepewną przyszłością konsol i rosnącą presją, by używać generatywnej AI do przyspieszania pracy.

AI nie tylko generuje obrazki

Gracze mogą nie chcieć AI w swoich grach, ale AI i tak wpływa na ich granie, bo centra danych potrzebują ogromnych zasobów obliczeniowych i pamięci. Centra danych mogą w 2026 roku zużywać około 70% globalnej produkcji RAM. Skutek jest prosty – droższe podzespoły, trudniejsze składanie PC, drożejące konsole i niepewność wokół kolejnych generacji sprzętu.

To jest dość gorzka ironia. Przez lata składanie komputera było dla wielu osób rytuałem wejścia do świata gier. Trochę techniczna inicjacja, trochę polowanie na promocje. Ale poczucie, że własnymi rękami buduje się maszynę do innych światów, było warte zabawy. Jeśli pamięci, karty i całe konfiguracje stają się coraz droższe przez popyt generowany przez AI, granie przestaje być zwykłym hobby, a zaczyna przypominać klub z rosnącym wpisowym.

W grach sprzęt nie jest dodatkiem. To sufit kreatywności. Jeśli gracze nie mogą pozwolić sobie na mocniejsze urządzenia, twórcy muszą projektować światy ostrożniej, a wydawcy wolniej ryzykują z nowymi technologiami. W filmie widz nie musi mieć kamery za milion dolarów, żeby obejrzeć film za milion dolarów. W grach odbiorca musi mieć sprzęt, który uniesie ambicję twórców. I właśnie dlatego niedobór RAM-u brzmi jak hamulec dla całej kultury grania.

Gracze nie kupują AI jako kreatywności

Dodatkowo gracze reagują alergicznie na generatywną AI w produkcji. Wiecie dlaczego? Bo boją się utraty rękodzieła, które odróżnia dobrą grę od technologicznej makiety. Na rynku były już  przypadki backlashu wobec studiów, które przyznały się do użycia AI, nawet jeśli twórcy tłumaczyli, że narzędzia były ograniczone do wąskiego fragmentu pracy. Na przykład wobec Squanch Games, gdzie użycie AI miało wywołać szkody reputacyjne, oraz reakcje po wypowiedziach dotyczących generatywnej AI w Larian Studios.

fot. Unsplash

Tu nie chodzi wyłącznie o niechęć do nowinek. Gry są medium, w którym pracę człowieka czuć w detalach. Czasami widzę ją w dziwnym dialogu NPC-a, w geście animacji, w zadaniu pobocznym, które nagle okazuje się lepsze niż główny wątek. Gracze potrafią wybaczyć błędy, jeśli czują charakter. Dużo gorzej znoszą wrażenie, że ktoś zasypuje ich treścią bez większego sensu, oby tylko zająć czas.

AI może wygenerować setki wariantów tekstur, dialogów, głosów i postaci. Problem w tym, że gry już teraz często cierpią na nadmiar zawartości. Poboczne aktywności są już teraz często powtarzalne. Jeśli generatywna AI dołoży do tego jeszcze więcej średniej treści, gracze mogą dostać dokładnie to, czego nie chcą: gry dłuższe, pełniejsze i bardziej puste jednocześnie.

Zwolnienia pokazują, gdzie kończy się zapewnianie o „uwalnianiu kreatywności”

Najbardziej niewygodna część tej debaty dotyczy pracy. Branża gier po pandemicznym boomie przeszła przez ogromną falę redukcji. Od 2022 do końca 2025 roku według szacunków, które znalazłam w internecie, pracę straciło podobno około 45 tysięcy osób, a na 2026 rok przewidywane są kolejne zwolnienia. W tym samym czasie pracownicy dużych studiów mówią o presji, by stosować AI, nawet jeśli sami mają do tego poważne zastrzeżenia.

To rozbraja najładniejszą korporacyjną narrację o AI. Miała zdejmować z twórców nudne zadania, żeby mogli skupić się na „najważniejszej pracy”. Gry nie powstają wyłącznie z genialnych decyzji kilku głównych twórców. Powstają z tysięcy małych wyborów ludzi na różnych poziomach doświadczenia. Jeśli AI stanie się pretekstem do odchudzania zespołów, cięcia kosztów i przyspieszania produkcji, gracze prędzej czy później zobaczą to na ekranie.

Gracze mogą być bardziej konserwatywni, niż branża zakłada

Wiele firm technologicznych lubi wierzyć, że odbiorcy ostatecznie zaakceptują wszystko, jeśli produkt będzie wygodny. Gry są tu wyjątkiem. Gracze bywają kapryśni, głośni, czasem przesadni, ale potrafią bardzo skutecznie odrzucić coś, co pachnie cynizmem. Mikrotransakcje, always online, zbyt agresywne DRM-y, NFT, a teraz AI – branża regularnie sprawdza granice cierpliwości tej grupy na każdą formę monetyzacji lub automatyzacji.

fot. Unsplash

Przy grach moim zdaniem stawką jest nie tylko produkt, lecz także wspólnota wokół niego. Ludzie robią fanarty, cosplaye, mody, poradniki, memy, analizy fabuły i całe internetowe mitologie. Tego nie buduje się wokół treści, która wygląda jak wygenerowana w celu wypełnienia kalendarza wydawniczego. Gracz musi czuć, że po drugiej stronie ktoś naprawdę coś stworzył, nawet jeśli używał do tego nowoczesnych narzędzi.

AI w grach nie musi być zła z definicji. Może pomagać w testowaniu, dostępności, lokalizacji, narzędziach dla twórców, prototypowaniu albo eliminowaniu technicznej nudy. Ale jeśli stanie się sposobem na omijanie aktorów głosowych, redukcję juniorów, produkowanie dialogów bez autora i pompowanie światów bez charakteru, gracze będą mieli pełne prawo powiedzieć: nie o taką przyszłość graliśmy.

M

Monika Wojciechowska

Najbliższe są mi tematy związane z nauką, gadżetami i motoryzacją, a szczególne miejsce zajmują wśród nich astronomia i astrofizyka. Fascynują mnie odkrycia, które pomagają lepiej rozumieć świat i Wszechświat, a także innowacje, które z laboratoriów trafiają do codziennego życia. Ukończyłam studia dziennikarskie oraz szkolenia z zakresu dietetyki i sztucznej inteligencji. W wolnym czasie uwielbiam gry i muzykę.

Więcej tekstów autora→

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Udostępnij
FacebookX