Najcenniejszy zabytek Południowej Korei, 600-letnia Wielka Południowa Brama nazywana Namdaemun, spłonął doszczętnie na początku lutego po tym, jak podpalił ją 70-letni sprawca. Brama to część XIV wiecznych fortyfikacji Seulu. Drewniana budowla, która dotąd była symbolem Seulu spaliła się aż do kamiennego fundamentu. Był to jeden z najbardziej lubianych przez odwiedzających obiektów. Turyści chętnie fotografowali się przed bramą z dzielnicą drapaczy chmur w tle. Brama powstała w 1398 roku i była najstarszą drewnianą budowlą w Korei. W 1962 roku przeszła gruntowną renowację, która miała usunąć uszkodzenia powstałe w czasie wojny koreańskiej. Miała w Korei Południowej status zabytku numer 1.
Ogień wybuchł w niedzielę 10 lutego około godziny 20:30 - podała policja. Natychmiast na miejsce przyjechało 30 jednostek straży pożarnej. 80 strażaków stłumiło ogień. Po dwóch godzinach gaszenia zabytku akcja ratunkowa została przerwana, gdy wydawało się że płomienie zostały ugaszone. Zaraz później wybuchły na nowo i przeniosły się na dach. Ogień był zbyt duży, aby strażacy mogli sobie z nim poradzić. Pozostało im tylko dogasić zgliszcza.
Dziwnym trafem w ogniu przetrwała zabytkowa tablica drewniana zapisana chińskimi znakami informującą o żyjącym w XIV wieku fundatorze bramy. Strażacy wyjęli nietkniętą tablicę z dymiącego pogorzeliska godzinę przed północą.
Tuż po pożarze policja ustaliła na podstawie zeznania taksówkarza, który czekał niedaleko na pasażera, że ogień musiał podłożyć mężczyzna w wieku około 50 lat, który wbiegł po schodach z torbą. Zaraz potem taksówkarz zobaczył iskry i dym. To ten sam kierowca natychmiast zawiadomił policję, a potem krążył bezskutecznie w poszukiwaniu podpalacza, który zbiegł z powrotem po schodach i zniknął. Śledczy wszczęli intensywne poszukiwania zakończone sukcesem. Sprawca został zatrzymany i przyznał się do podpalenia. Zniszczył zabytek, bo chciał zemścić się na władzach, które wysiedliły go z przebudowywanej dzielnicy nie dając godziwego - jego zdaniem - odszkodowania. W 2006 roku ten sam mężczyzna usiłował podpalić w Seulu zabytkowy pałac. Wtedy został ujęty i skazany na więzienie w zawieszeniu.
Po pożarze w Korei Południowej rozgorzała dyskusja o fatalnym zabezpieczeniu narodowego dziedzictwa kulturowego. Eksperci zastanawiali się, jak mogło dojść do tego, że agencja ochroniarska pilnująca zabytkowej bramy nie zdołała odpowiednio wcześnie zareagować na wtargnięcie podpalacza. Trwa także debata na temat kary dla podpalacza.
Koreańskie władze zapowiedziały rekonstrukcję zabytku. Zdaniem ekspertów, odbudowa Namdaemun potrwa co najmniej trzy lata i będzie kosztować 21 mln dolarów. W akcję odbudowy budynku włączają się instytucje i osoby prywatne. Gazeta Korea Times ( http://www.koreatimes.co.kr ) wypuściła unikatowe pocztówki-cegiełki z wizerunkiem Wielkiej Południowej Bramy. Każdy, kto chce wesprzeć odbudowę, może kupić pocztówkę w cenie 1000 wonów, a za 3000 wonów może dostać elegancką fotografię na biurko.