Wariant koronawirusa Delta – znany też jako B.1.617.2 – po raz pierwszy wykryto w Indiach. W lutym 2021 roku obecność wariantu potwierdzono u pierwszych pacjentów w Wielkiej Brytanii. Do chwili obecnej odnotowano tam już ponad 70 tys. zakażonych tym szczepem – najwięcej w Europie.

Wariant Delta dotarł też do Polski. Zgodnie z danymi dostępnymi w witrynie outbreak.info, pierwszy przypadek w naszym kraju odnotowano pod koniec kwietnia, a od tego czasu potwierdzono około 200 zakażeń tą odmianą.

Szacuje się, że koronawirus Delta jest nawet dwukrotnie bardziej zaraźliwy niż pierwotny szczep SARS-CoV-2. W Stanach Zjednoczonych i Australii w ciągu kilku tygodni stał się dominującym wariantem, odpowiadającym za największą liczbę nowych przypadków.

Pierwsze wstępne doniesienia sugerują, że może dawać bardziej poważne objawy, niż wariant macierzysty. Eksperci zauważają, że objawy infekcji nie są zbieżne z tymi, jakie dotychczas uważano za najbardziej charakterystyczne dla COVID-19.

Jakie są typowe objawy wariantu Delta?

Dane zgromadzone od pacjentów z Wielkiej Brytanii sugerują, że najczęstsze objawy COVID-19 mogły się zmienić w porównaniu z tymi, które tradycyjnie kojarzyliśmy z chorobą. Informacje o dolegliwościach, jakie towarzyszyły zakażonym, zostały zebrane za pośrednictwem aplikacji mobilnej do samoobserwacji chorych.

Dotychczas za jeden z najważniejszych objawów zakażenia SARS-CoV-2 uważano gorączkę. W pierwszych miesiącach pandemii pielęgniarki, lekarze i strażnicy wyposażeni w bezdotykowe termometry strzegli wejść nie tylko do szpitali, ale też na lotniska, dworce czy do sklepów. Poza tym do zgłoszenia podejrzenia zakażenia uprawniały jeszcze kaszel i duszności.

Obecnie najczęściej zgłaszanymi objawami zakażenia koronawirusem Delta są bóle głowy i suchość w gardle – symptomy, do których wcześniej nie przywiązywano wagi. Trzeci najczęstszy objaw to katar, który w początkach pandemii w ogóle nie był uważany za objaw infekcji (podobnie jak kichanie). Dalej mamy gorączkę – ważną, ale nie tak kluczową jak wcześniej, bo wiadomo już, że COVID-19 może przebiegać także bez gorączki. A dopiero na końcu listy najczęstszych objawów znalazł się kaszel.

Pacjenci bardzo rzadko zgłaszają też utratę węchu i smaku, które były charakterystyczne dla jesiennej fali koronawirusa. Ten objaw znalazł się na dziewiątym miejscu najczęściej zgłaszanych.

Dlaczego objawy infekcji koronawirusem się zmieniają?

Istnieje kilka powodów, dla których objawy COVID-19 mogą ewoluować w ten sposób. Pierwszym jest ewolucja samego wirusa. Możliwe, że mutacje istniejące w wariancie Delta odpowiadają za wywołanie objawów innych niż w przypadku wcześniejszych szczepów. Innym wytłumaczeniem jest zmiana sposobu gromadzenia danych o objawach, co daje nam lepszy wgląd w ich różnorodność.

– Pierwotnie dane pochodziły głównie od pacjentów zgłaszających się do szpitala, którzy prawdopodobnie byli bardziej poważnie chorzy. Biorąc pod uwagę wyższy odsetek szczepień w starszych grupach wiekowych, obecnie młodsi ludzie odpowiadają za większy odsetek przypadków COVID-19 i mają tendencję do odczuwania łagodniejszych objawów – wyjaśnia Lara Herrero, ekspertka ds. badań wirusologicznych i chorób zakaźnych w Griffith University.

Herrero podkreśla, że jednoznaczne scharakteryzowanie kluczowych objawów wariantu Delta wymaga dokładniejszych badań. Kluczowe jest zestawienie symptomów z czynnikami takimi, jak wiek, płeć, czy stan zdrowia zgłaszających je pacjentów.

– Chociaż wciąż musimy lepiej poznać wariant Delta, to pojawiające się dane są ważne, ponieważ pokazują nam, że to, co możemy uznać za łagodne przeziębienie – katar i ból gardła – mogą być w rzeczywistości objawem COVID-19 – podkreśla badaczka.

Specjaliści przypominają, że cały czas najskuteczniejszą ochronę przed zachorowaniem na COVID-19 dają szczepionki (dwiema dawkami w przypadku preparatów dwudawkowych). Obecnie w pełni zaszczepionych zostało ponad 16 mln Polaków, czyli ok. 43% populacji. W Europie pod tym względem  jesteśmy na 19. miejscu.

Źródło: The Conversation, GIS.