Przebywający w więzieniu Frankland (od 2016 roku, wcześniej ponad trzy dekady w szpitalu psychiatrycznym Broadmoor) Sutcliffe dożył 74 lat. Najmłodsza z jego ofiar, Jayne McDonald, zabita w Leeds w czerwcu 1977 roku miała jedynie 16.

Syn Wilmy McCann, pierwszej ofiary śmiertelnej ”Rozpruwacza” z 1975 roku (Sutcliffe atakował kobiety od 1969 roku), powiedział dziennikarzom, że śmierć oprawcy jego matki w pewnym sensie zamyka ten bolesny rozdział jego życia.

28-letnia prostytutka McCann została zabita młotkiem a jej ciało nosiło 15 ran od noża. Emerytowany policjant Bob Bridgestock, ścigający aktywnego przez 5 lat zabójcę kobiet, powiedział jedynie, że ”płakać z powodu śmierci Sutcliffe’a nie będzie”.

Podczas fatalnie prowadzonego śledztwa policja przesłuchiwała go aż 9 razy. Dopiero po 6 latach udało się postawić winnego przed sądem. Na pewnym etapie mężczyzna otrzymał nieoczekiwaną pomoc ze strony przypadkowego człowieka.

John Humble, który nigdy w pełni nie wyjaśnił swojej motywacji, podszywał się pod zbrodniarza wysyłając policji anonimowe nagrania, zwodząc ją w ten sposób 18 miesięcy i pozwalając zabójcy na trzy dodatkowe zbrodnie.

Choć Sutcliffe początkowo przyznał się do zabicia 13 kobiet i usiłowania zamordowania dalszych7, przed sądem domagał się uniewinnienia. Twierdził, że to Bóg kazał mu zabijać prostytutki. Urodzony w 1946 roku w Zachodnim Yorkshire pracował m.in. jako grabarz i kierowca ciężarówki.

- Po pierwszym razie [zabójstwie – red.] pojawiała się u mnie, i to ona mną kierowała, nienawiść do prostytutek. Musiałem sobie jakoś wyjaśnić, dlaczego zaatakowałem i zamordowałem Wilmę McCann – Sutcliffe zeznał śledczym.

O śmierci 74-letniego więźnia doniosło 13. listopada brytyjskie ministerstwo sprawiedliwości. Choć przed śmiercią zdiagnozowano u Sutcliffe’a COVID-19, Brytyjska Służba Więzienna nie chciała komentować bezpośredniej przyczyny śmierci odsyłając media do koronera.