W uzasadnieniu uchwały stwierdzono, że sprzęt i odpadki, zostawione przez amerykańskich astronautów, stanowią bezcenną pamiątkę pierwszego lądowania ludzi na Srebrnym Globie 20 lipca 1969 r. „To było jedno z najważniejszych wydarzeń historycznych ostatnich stu lub dwustu lat” – stwierdził na łamach „San Francisco Chronicle” Jay Correia, stanowy historyk. Z badań amerykańskiej archeolożki Beth O’Leary z New Mexico State University wynika, że Neil Armstrong oraz Buzz Aldrin, pierwsi ludzie na Księżycu, porzucili tam co najmniej 106 obiektów. Wśród nich znalazł się tradycyjny symbol pokoju – złota gałązka oliwna oraz spora część ekwipunku: kamery, kable oraz instrumenty pomiarowe, a także dziesiątki kosmicznych śmieci, takich jak puste opakowania po jedzeniu. Dlaczego jednak Kalifornia – jako pierwszy amerykański stan – objęła ochroną prawną kosmozabytki? Pracujący na terenie tego stanu naukowcy mieli decydujący wpływ na rozwój technologii, która umożliwiła lot na Księżyc. „Kiedy uświadomimy sobie rolę Jet Propulsion Laboratory, Caltechu i innych kalifornijskich instytucji w tym projekcie, staje się jasne, że cały projekt Apollo [stworzony specjalnie z myślą o podboju Srebrnego Globu – przyp. red.] jest bezpośrednio powiązany z historią Kalifornii” – dodał Correia.

Kwestia ochrony księżycowych zabytków, jak i całej Bazy Spokoju – miejsca pierwszego lądowania człowieka na Srebrnym Globie – okazuje się jednak niezwykle delikatna. Według ratyfikowanego przez Stany Zjednoczone dokumentu z 1967 r., zwanego Outer Space Treaty, czyli układu o zasadach działania państw w zakresie badań oraz użytkowania przestrzeni kosmicznej, właścicielem kosmicznych odpadów, sond lub statków jest kraj, który wysłał je w przestrzeń. Jednak Srebrny Glob (podobnie jak Antarktyda) nie należy do żadnego z państw. Oznacza to, że słynny odcisk buta Armstronga jest własnością USA, ale pył, w którym postawił nogę – już nie. Dlatego na razie kalifornijska komisja stanowa objęła ochroną jedynie poszczególne przedmioty. Podobnie zamierzają postąpić wkrótce inne stany zaangażowane w amerykański program kosmiczny: Teksas, Floryda, Nowy Meksyk i Alabama. Jeśli tak się stanie, kolejnym krokiem będzie złożenie wniosku do UNESCO o wpisanie Bazy Spokoju na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Naturalnego UNESCO. W ten sposób całość: teren i znajdujące się tam obiekty  mają szanse zostać objęte międzynarodową opieką prawną. Czy jest jednak o co walczyć? Chyba tak, bo Amerykanie i Rosjanie planują powrócić na Srebrny Glob, a wybierają się tam również Chińczycy. Kilka lat temu P. J. Capelotti z Penn State University Abington College w artykule opublikowanym w „Archaeology” sugerował, że brak prawnej ochrony tych zabytków może mieć katastrofalne skutki. „Wcale bym się nie zdziwił, gdyby kawałki lądownika, w którym Armstrong doleciał na Księżyc, za kilkadziesiąt lat ktoś próbował sprzedać na e-Bayu” – twierdził dr Capelotti. Według niego odciśnięte w księżycowym pyle ślady stóp astronautów są dla historii ludzkości równie cenne, jak liczące trzy i pół miliona lat znalezione w Tanzanii najstarsze tropy człowiekowatych.