SKAUT JEST PRZYJACIELEM ZWIERZĄT

Pierwszy był szpiegiem, zwiadowcą (po angielsku „scout”), a potem instruktorem zwiadowców w Europie, Indiach, Afganistanie i Afryce. Drugi szkolił się w podobnym „fachu” na amerykańskim Dzikim Zachodzie. Baden-Powell (Naczelny Skaut Świata) i Burnham (Honorowy Skaut Ameryki) stali się bohaterami w swych krajach i idolami skautów na świecie. Młodzieży wpaja się zasady zawarte w napisanym w 1908 r. przez Powella „Scouting for Boys” („Skautingu dla chłopców”) – podręczniku, którego popularność przyczyniła się do międzynarodowej kariery całego ruchu. Jedna z zasad głosi: „Skaut jest przyjacielem zwierząt i nie zabije celowo żadnego z nich dla samej przyjemności zabijania, ale tylko, jeśli potrzebuje jedzenia”. Tymczasem ze wspomnień Badena-Powella wynika, że w życiu prywatnym naczelnik kierował się inną polityką: „[...] jeszcze jako uczeń świetnie się bawiłem zastawianiem w lesie wnyków na króliki. [...]. Obdzierałem je ze skóry, gotowałem i zjadałem”. A potem nie przepuszczał już żadnemu zwierzakowi: łapał łososie i pstrągi, był entuzjastą polowań na lisa, w Indiach uganiał się konno za dzikami, które zabijał dzidą, twierdząc, że z pewnością sam dzik, do chwili otrzymania śmiertelnego ciosu, również „świetnie się bawi”. Zapewne podobnie jak niedźwiedź zabity strzałem w kręgosłup czy antylopa, którą trafił z pistoletu „[...] prosto w serce a skok przez mur, który potem wykonała, był jej ostatnim konwulsyjnym wysiłkiem”.

W Afryce Baden-Powell „bardzo miłe wspomnienia” zachował z pobytu na fermie, gdzie podziwiał dorodny okaz bonteboka, jednej z najrzadszych antylop, którą zabił strzałem w szyję. Napotkaną hienę jeźdźcy najpierw zamęczyli długim galopem, a potem, okrążywszy, zmasakrowali, wystrzeliwując całe magazynki karabinów. Z humorem naczelny skaut spuentował spotkanie z lwem: „wciąż żyję, a jego głowa i skóra zdobią mój pokój”. We wspomnieniach przyznaje się też do wielkiej słabości do hipopotamów. Radzi, by strzelać do nich natychmiast, jak tylko pokażą oczy nad powierzchnią wody. Co prawda „może nam się wydawać w pierwszej chwili, że nawet go nie drasnęliśmy, ale wystarczy unieść jego powiekę, żeby zobaczywszy przestrzelone oko, domyślić się, że kula trafiła w cel i utkwiła w mózgu”.

 

SKAUT AKCEPTUJE DRUGIEGO CZŁOWIEKA

Jedna z odznak skautowskich „Wood Badge” (drewniana odznaka) – dwa kawałeczki akacjowego drewna połączone rzemykiem – to pamiątka po polowaniu na afrykańskiego króla. W 1888 r. Dinizulu, władca Zulusów, stanął do walki przeciwko Brytyjczykom. Gdy po serii potyczek schronił się z wojownikami w górach, wysłano (wówczas jeszcze) kpt. Baden-Powella z rozkazem pojmania go. Rozpoczęła się jedna z ulubionych „rozrywek” przyszłego Naczelnego Skauta: „[...] kiedy wróg zostanie rozbity i wyparty ze swoich pozycji, staje się konieczne ściganie go przez lotne patrole i niewielkie kolumny wojska. [...] to polowanie na człowieka dostarczy nam wiele emocji i nowych wrażeń”. Tym razem dostarczyło nieco mniej, ponieważ królowi udało się wymknąć, a dzielnemu kapitanowi dostał się na pociechę królewski naszyjnik – znaleziony, otrzymany w darze lub skradziony (w zależności od wersji). Miał ponad 3 m długości i składał się z około 1000 akacjowych paciorków. W 1919 r., na zakończenie pierwszego kursu instruktorów, Baden- Powell podaruje każdemu z uczestników 1 taki paciorek, tworząc obyczaj skautowski.

Brytyjczycy zwyciężyli w kolejnych wojnach w latach 1824–1901 z zamieszkującymi Ghanę ludami Aszanti i uczynili ze słynącego ze złóż złota kraju kolonię. W 1896 r. pojmano króla Aszantów Prempeha wraz z rodziną i dworem. Podczas pokazowej ceremonii króla i królową matkę doprowadzono przed oficerów, siedzących na krzesłach ustawionych na podwyższeniu ze skrzynek po herbatnikach, pośrodku czworoboku brytyjskich żołnierzy, za którymi tłoczyli się poddani Prempeha. Król i jego matka musieli uklęknąć, objąć cholewy oficerskich butów i wysłuchać wyroku skazującego ich na wygnanie. Przyszły naczelnik „przyjaciół całego świata” i naoczny świadek tych wydarzeń twierdził, że pokonany król miał „głupi wyraz twarzy”, a uśmiech jego matki „ukrywał – jak zwykle u tej płci – całą masę podłości i zła”.

Dalej Baden-Powell zanotował: „Gapiowaty czarnuch, ze swoją beznadziejną biernością, jest gorszy niż wół; pies zrozumiałby szybciej, o co ci chodzi. Ludzie i bracia! Mogą być braćmi, ale na pewno nie są ludźmi”. A przecież jedna z zasad z podręcznika Baden-Powella brzmiała: „Skaut jest przyjacielem wszystkich, akceptuje drugiego człowieka takim, jaki jest”... Kilka miesięcy później Baden-Powell był już na przeciwległym krańcu Afryki, w Rodezji (dziś Zimbabwe) jako szef sztabu oddziałów tłumiących rewoltę plemienia Matabele. W walkach brał udział również Burnham, z którym właśnie wtedy Baden- Powell się zaprzyjaźnił. Podczas patroli Amerykanin opowiadał chłonącemu każde słowo Anglikowi o polowaniach na amerykańskich Indian i życiu na Dzikim Zachodzie.

Jednym z przywódców rewolty był kapłan plemiennego bóstwa M’limo. Burnhamowi udało się wytropić grotę, w której kapłan odprawiał rytuały, zaczaił się w niej i gdy ten – sam i nieuzbrojony – wykonywał obrzędowy taniec, zabił go strzałem w serce. Baden-Powell opisuje to zdarzenie z podziwem i żalem, że sam nie mógł w nim uczestniczyć. Poprawi sobie samopoczucie parę miesięcy później, podczas „polowania” na wodza buntowników Uwiniego. Pochwycą go rannego, a zaimprowizowany przez Baden-Powella sąd doraźny skaże go na rozstrzelanie. Naruszono w ten sposób rozkaz o przekazywaniu jeńców sądom cywilnym, co spowodowało ostrą reakcję Wysokiego Komisarza ds. Południowej Afryki, który zażądał z kolei aresztowania i postawienia przed sądem Baden-Powella. Jako żołnierz kapitan stanął przed wojskową komisją śledczą, która... oczyściła go z zarzutów. Wojnie z Matabelami zawdzięczał Baden-Powell nadany mu przez tubylców przydomek „Impeesa”. Tłumaczył go jako „wilk, który nigdy nie śpi”, czyniąc z określenia komplement ze strony nieprzyjaciela. Rzecz w tym, że w Afryce nie ma wilków [poza etiopskim kaberu – przyp. red.] a słowo „impeesa”, czyli „bestia, która nie śpi w nocy”, odnosi się do budzącej w krajowcach lęk i obrzydzenie... hieny.

 

SKAUT JEST OSZCZĘDNY

Kolejną okazję do przeżycia przygód przyniosła Powellowi wojna w południowej Afryce pomiędzy Burami („chłopami”) – potomkami holenderskich osadników – broniącymi niepodległości swych republik Transwalu i Oranii a Anglikami pragnącymi przyłączenia ich do swoich posiadłości z powodu odkrytych tam diamentów i złota. Burskie pospolite ruszenie zdołało dzięki taktyce partyzanckiej przez całe miesiące wodzić za nos i poniżać armię imperium. Jej dowództwo powierzono wówczas generałowi Horatio Kitchenerowi, który dodał do operacji militarnych metodę „spalonej ziemi”: grabiąc i paląc gospodarstwa, zabijając zwierzęta hodowlane, rozstrzeliwując jeńców i zamykając w obozach koncentracyjnych rodziny walczących, zmusił partyzantów do kapitulacji. „Dzięki” takim metodom wojna zostanie nazwana „pierwszą nowoczesną wojną totalną”. I właśnie w piekle tej wojny, podczas obrony Mafeking, którą dowodził Baden-Powell, powstał pierwowzór ruchu skautowskiego.

Burowie okrążyli miejscowość w październiku 1899 r. i oblegali ją do maja 1900 r. W tej wyjątkowej sytuacji Anglicy wciągnęli do służby przy roznoszeniu poczty i rozkazów, w zwiadzie i służbie wartowniczej, a także do pomocy w szpitalu i przy transporcie amunicji dzieci poniżej 15 lat. Mafeking był jedynie epizodem tej wojny, ale stał się w dalekiej ojczyźnie symbolem bohaterskiego i zwycięskiego czynu. Zaraz na początku oblężenia Baden-Powell zapowiedział, że żywność dostępna będzie wyłącznie dla białych, a próby dobrania się do niej przez kolorowych mieszkańców karane będą śmiercią, stawiając ich przed wyborem: a) umrzeć z głodu w Mafeking, b) umrzeć za zjedzenie czegoś w Mafeking oraz c) próbować wydostać się z Mafeking i umrzeć z głodu lub być zjedzonym przez dzikie zwierzęta w okolicznym buszu. Liczbę ofiar wszystkich tych trzech wariantów szacuje się na ok. 2 tys. osób – 140 miesięcznie albo 5 dziennie. Nie przeszkadzało to jednak coniedzielnym meczom polo czy serwowaniu kawioru w miejscowej restauracji hotelowej, a przybyłe po 7 miesiącach z odsieczą oddziały godnie ugoszczono ze zgromadzonych w magazynach zapasów.

Baden-Powell przybył do Anglii w aurze bohatera, męża opatrznościowego i przede wszystkim antidotum na „kaca” moralnego, jaki  dręczył imperium upokorzone przez chłopską partyzantkę. Londyn i kraj zaś uczciły go w iście karnawałowym stylu, tworząc nawet specjalne określenie „maffikować” na podobną uroczystość. Pojawiły się nie tylko kapelusze, krawaty i biżuteria, ale restauracje, a nawet pigułki i mydła o nazwie „Baden-Powell”. Najistotniejsze jednak, że sam bohater, zainspirowany rozmowami z Burnhamem i doświadczeniami z oblężenia, wiedział, jak zapobiec powtórzeniu się takich „wpadek”: należało wzmacniać morale i ducha bojowego obywateli od najmłodszych lat. To, co w Mafeking odbywało się z powodu wyższej konieczności, teraz proponowano w atmosferze psychozy „słabnącego imperium”, przekonując, że kraj znalazł się w stanie wyższej konieczności, wymagającej prowadzenia z młodzieżą zajęć wzorowanych na szkoleniu zwiadowców wojskowych (skautów).

 

SKAUT JEST LOJALNY

W 1902 r., gdy Baden-Powell opracowywał jeszcze swój pomysł, jego rodak Ernest Thompson Seton, miłośnik natury i kultury Indian, założył w USA „Woodcraft Indians” („Puszczańskich Indian”), pragnąc rozwijać u młodzieży samodzielność i zmysł społeczny w kontakcie z naturą. Panowie spotkali się i nawiązali korespondencję, a do jednego z listów Seton dołączył egzemplarz swego podręcznika „The Birch-bark Roll of the Woodcraft Indians” (Brzozowy zwój puszczańskich Indian). Już wkrótce miało się okazać, że jednak nie za bardzo im ze sobą „po drodze”. W 1907 r. Baden-Powell organizuje próbny obóz, a rok później ukazuje się jego „Scouting for Boys” (Skauting dla chłopców). Seton miał wpaść we wściekłość, gdy przekonał się, jak wiele „zerżnął” „dzielny skaut” z jego podręcznika, a potem umieścił pośród – całkowicie obcych pomysłom Setona – odniesień do patriotyzmu, religii, flagi, imperialnych idei i umundurowanych dzieci, gdzie słowa: „gra”, „zawody”, „sport” przemieszano z uwagami typu: „Każdy chłopiec powinien się przygotowywać – poprzez naukę strzelania i musztry – do zajęcia miejsca w obronie imperium (…). Gdy nasi wrogowie zobaczą, że jesteśmy tak przygotowani jako naród, nigdy nie odważą się nas zaatakować i pokój będzie zapewniony”.

Naiwność tej myśli nie wynika bynajmniej z naiwności autora, przeciwnie: umiejętnie odwołuje się do naiwności nastoletniego odbiorcy. „Dobry pomysł został wykorzystany w złym celu” – skomentował Seton. Sam próbował nadać inny charakter powołanym przez siebie skautom amerykańskim. Przewodniczył im, będąc w konflikcie z pozostałymi członkami zarządu, zwłaszcza z honorowym wiceprzewodniczącym Theodorem Rooseveltem. Przyszły prezydent ubolewał nad „niezdyscyplinowaniem” i „zniewieścieniem” amerykańskich chłopców oraz nad pacyfistami w szeregach skautów (czyt. Seton), którzy nie rozumieją, że: „[Ruch skautowski] nie usiłuje zrobić ze skautów żołnierzy, ale chłopców, którzy jako dorośli staną się dobrymi obywatelami zdolnymi, gdy kraj będzie ich potrzebował, być lepszymi żołnierzami, dzięki temu, że byli skautami”. Po 5 latach przepychanek pozbyto się Setona pod pretekstem jego kanadyjskiego obywatelstwa, uniemożliwiającego mu, jakoby, pełnienie funkcji naczelnego skauta USA i zasiadanie we władzach ruchu.

 

SKAUT JEST POSŁUSZNY

Skauting za to rozkwitał, związki organizacji z wojskiem również. Rok przed wybuchem I wojny światowej, w Anglii na 11 członków komitetu wykonawczego 5 było zawodowymi oficerami, a na 352 przewodniczących i komisarzy – 247. Ponad 40 000 skautów, którzy w 1914 r. stali się pełnoletni, zgłosiło się na ochotnika do armii (organizacja liczyła 150 000 członków). Młodsi zostali zmobilizowani przez Baden-Powella do służby pomocniczej. Jednak nie wszyscy dali się oczarować skautingowi i jego twórcy. Oprócz zachwytów i peanów na jego cześć znajdziemy w ówczesnej prasie również określenia typu: „największy drań i kabotyn wojny burskiej”, gdy okazało się, „że miał pod dostatkiem zapasów żywności i mógł opuszczać oblężoną miejscowość, kiedy mu się podobało”. Nazywa się go „showmanem z Mafeking”, który „musi zawsze błyszczeć i być na pierwszym planie”, czy też „ autopromującym się w bezczelny sposób, zarozumiałym bufonem”. Co do samej organizacji zastrzeżenia budziło: „kultywowanie i wpajanie w głowy dzieci krwiożerczych emocji” oraz „typowej dla Baden-Powella fanfaronady”.

Brytyjskie kuratorium oświaty, odpowiadając na jego propozycję większego zbliżenia pomiędzy szkołami i ruchem skautowskim, stwierdziło, że wolałoby, „aby militaryzm nie był kojarzony ze szkołami podstawowymi i że część rodziców obawia się tego, [zaś] kuratorium podziela te obawy, ponieważ jest to wyłącznie ruch militarystyczny, pragnący zapewnić obowiązkową służbę wojskową w całym kraju”. Przed niebezpieczeństwem „powiązanego z militaryzmem ruchu skautowskiego” ostrzegało zgromadzenie prezbiteriańskie z Melbourne. Z kolei amerykański czytelnik „Skautingu dla chłopców” w liście podpisanym „Patriota” zacytował zdanie: „Wyceluj najpierw w człowieka, potem przesuwaj wylot lufy nieco szybciej od jego ruchu i strzelaj w miejsce, w którym on znajdzie się za sekundę lub dwie, wtedy kula znajdzie się w tym samym miejscu i czasie, co on i trafi go” i zauważył: „Jeśli to nie jest militaryzm, to jest to w takim razie morderstwo”. Na początku października 1939 r. 82-letni Baden-Powell zapisał w dzienniku: „Przeczytałem »Mein Kampf«. Cudowna książka, z dobrymi pomysłami w zakresie oświaty, zdrowia, propagandy, organizacji itd.”.

Kandydatura Baden-Powella była pięciokrotnie zgłaszana do Pokojowej Nagrody Nobla (bezskutecznie) za „założenie i zorganizowanie międzynarodowego ruchu skautowskiego”, po raz ostatni właśnie w 1939 r. Jego konkurentem był wtedy... Adolf Hitler nominowany jako „przywódca NSDAP”. W końcu nagrody nie dostał nikt, bo w tym samym roku autor „cudownej” książki rozpętał konflikt światowy. Baden-Powell nazywał ruch skautowski „fabryką charakterów”. Skaut miał: „Wykonywać rozkazy przełożonych natychmiast i bez dyskusji”, „Być wierny królowi, przełożonym, ojczyźnie i pracodawcom; trwać przy nich przeciwko każdemu wrogowi”. Jednostka miała być „[...] jak cegła pomiędzy innymi cegłami w ścianie domu. Jeśli nie jesteś zadowolony ze swego miejsca lub towarzystwa albo jeśli jesteś zepsutą cegłą – nie nadajesz się do ściany. Jesteś nawet niebezpieczny. Jeśli cegły zaczną się spierać, ściana może pęknąć i cały dom runąć”. To chyba nie przypadek, że przenikliwe krytyki podobnego podejścia do człowieka powstały właśnie w Anglii: „Nowy wspaniały świat” Aldousa Huxleya (1932), „Folwark zwierzęcy” (1945) i „Rok 1984” Orwella (1949), „Władca much” Goldinga (1954) czy „Mechaniczna pomarańcza” Burgessa (1962).

W 1979 r. ukazał się album „The Wall” (ściana, mur) brytyjskiej grupy Pink Floyd ze słynnym protest songiem: „Another brick in the wall” (Kolejna cegła w murze), gdzie słowom: „Nie potrzebujemy nauki, nie potrzebujemy prania mózgów, nauczyciele, dajcie dzieciom spokój, to tylko kolejna cegła w murze, wy sami jesteście tylko kolejną cegłą w murze”, towarzyszą obrazy demolowanej przez uczniów klasy, rozbijanego muru z cegieł i stojącej w ogniu szkoły – fabryki ludzkich manekinów. Ludzie uczący dzieci i młodzież, ani dzieci i młodzież uczące się obcowania z przyrodą czy pomagania innym, nie muszą być umundurowani, zorganizowani w oddziały, przysięgać czegokolwiek Bogu, królowi, ojczyźnie. Jeśli jest inaczej, trudno się potem dziwić, że niezależnie od deklarowanych założeń i celów, tylko krok dzieli pomysłodawców od włożenia młodzieży broni w ręce i wskazania wroga, który temu Bogu, królowi, ojczyźnie „zagraża”.