Wolf Messing szybko zyskał własną publiczność i po raz pierwszy w życiu zaczęło mu się powodzić, wysyłał nawet pieniądze biedującej rodzinie. Wkrótce, z własnym programem, występował już w Wiedniu. Szybko zdobywał sławę jasnowidza i medium. Zaczęli interesować się nim naukowcy.

Lynn Schroeder, współautorka książki „Psychic Discoveries Behind the Iron Curtain”, twierdzi, że zdolności Messinga zafascynowały również Zygmunta Freuda i Alberta Einsteina. W wywiadzie dla Paranormal TV Schroeder opowiada, że w 1915 r. obydwaj naukowcy spotkali się z jasnowidzem, żeby go zbadać. W trakcie eksperymentu Freud nakazał w myślach Messingowi, by ten wziął z łazienki pęsetę i wyrwał nią trzy włosy z wąsów Einsteina. Chłopak wykonał polecenie bezbłędnie. 

Dziś trudno dociec, czy rzeczywiście doszło do tego spotkania. Ów brak pewności jest zresztą stałym elementem życia jasnowidza. W 1915 r. Albert Einstein nie odwiedzał Austrii, był wtedy profesorem na Uniwersytecie Berlińskim. Po drugie wiele źródeł utrzymuje, że Einstein po raz pierwszy spotkał Freuda dopiero w 1927 r. Niemniej to wydarzenie, prawdziwe czy nie, stało się częścią legendy Wolfa Messinga. 

Zaczęła się jego dobra passa. Nie występował już w cyrku. Przez kilka następnych lat dużo podróżował po świecie. Odwiedził Japonię, Brazylię i Australię. Występował w Paryżu, Londynie, Rzymie, Sztokholmie oraz w Warszawie. W 1927 r. poznał Mahatmę Gandhiego, a podczas kolejnego pobytu w Indiach jedenastoletniego wówczas Sai abę, późniejszego słynnego mistrza duchowego i przywódcę religijnego. 

STĄD DO STALINA

Pokazy estradowe Messinga ściągały tłumy. Demonstrował, jak odnajdywać ukryte przedmioty, odczytywał listy schowane w zalakowanej kopercie, odbierał przekazy telepatyczne od osób z widowni. 

W 1921 r. wrócił do Polski, żeby odbyć służbę wojskową. Jednak częściej niż w koszarach bywał na salonach. Przed utytułowanymi gośćmi demonstrował swoje niezwykłe umiejętności, oglądał go m.in. Józef Piłsudski. O pomoc prosił go książę Czartoryski, który nie mógł odnaleźć zaginionych rodzinnych klejnotów. Policja była w tej sprawie bezradna. Messing szybko wskazał małego chłopca, syna jednej ze służących w posiadłości księcia. Uwagę jasnowidza zwrócił podobno pluszowy niedźwiadek, którym bawiło się dziecko. We wnętrzu zabawki zostały ukryte zaginione klejnoty, których wartość sięgała 800 tys. zł. Jasnowidz wspomagał też stróżów prawa w ustalaniu tożsamości przestępców i poszukiwaniach ofiar zbrodni. Po zakończeniu służby wojskowej miał „opracować” swój numer specjalny: z zasłoniętymi oczami prowadził samochód, pilot zaś przekazywał mu informacje o drodze jedynie w myślach... 

Częste sukcesy sprawiały, że czuł się coraz pewniej. W 1937 r. przepowiedział, że Hitler zginie, jeśli zaatakuje Związek Radziecki, a Rzeszę czeka wielka tragedia. Rozwścieczył tym Führera. Przywódca III Rzeszy wyznaczył 200 tys. marek nagrody za pomoc w ujęciu jasnowidza. Gdy w 1939 r. niemieckie wojska zajęły Warszawę, w mieście pojawiły się ulotki o pieniądzach w zamian za wydanie Messinga. Tak skończyła się dobra passa jasnowidza. Ciężko pobity, znalazł się na gestapo. W pamiętnikach zaznaczał później, że choć posiadał dar widzenia przyszłych wydarzeń, kompletnie nie był w stanie przewidzieć swojego losu. W więzieniu musiał więc użyć sprytu i swoich zdolności. Zapisał: „Kiedy, zgodnie z moją wolą, policjanci weszli razem do celi, leżałem bez ruchu, jak martwy. Gdy stanęli w celi, szybko wybiegłem na korytarz i zanim się spostrzegli, zaryglowałem drzwi”. 

Ukryty w pociągu towarowym, dotarł do granicy ze Związkiem Radzieckim. Choć w głębi duszy uważał się za monarchistę, fascynowało go państwo robotników i chłopów. Uważał, że tylko tam może panować sprawiedliwość społeczna i dobrobyt. Poza tym podziwiał Józefa Stalina, a nawet był nim zafascynowany. Kiedy w listopadzie 1939 r. znalazł się w ZSRR, życie uratowała mu niemiecka ulotka obiecująca nagrodę za jego schwytanie. Ale w ZSRR nikt nie potrzebował jasnowidzów ani wróżbitów. Dopiero gdy zademonstrował urzędnikom swoje zdolności, pozwolono mu na występy przed publicznością. Szybko wyłuskało go NKWD i zawiodło prosto przed oblicze Ojca Narodów. Wtedy doszło do słynnej próby przejęcia pieniędzy z moskiewskiego banku. 

Stalin zabawił się, Messing uwiarygodnił – ale nie na tyle, żeby nie musiał przejść jeszcze jednej próby. Tym razem otrzymał zadanie przedostania się do gabinetu Stalina na Kremlu bez żadnych dokumentów. Jakiś czas potem zdumiony dyktator zobaczył w swym gabinecie Messinga. Nie mógł uwierzyć, że mimo tak szczelnej ochrony udało mu się przemknąć niepostrzeżenie. Na pytanie, jak tego dokonał, jasnowidz odrzekł, że zasugerował kontrolującym go strażnikom, że jest jednym z najbardziej zaufanych ludzi Stalina, szefem NKWD Ławrientijem Berią. Również to zastanowiło Stalina. Nie wiedział, że Beria może wejść na Kreml bez okazywania dokumentów.

Bohater ZSRR

Relacja łącząca Messinga ze Stalinem, choć stanowi jeden z najbarwniejszych epizodów jego biografii, ciągle nie jest do końca znana. Przepowiednia jasnowidza z 1940 r. o tym, że radzieckie czołgi wjadą na ulice Berlina, wywołała sporą konsternację. W tym czasie Kraj Rad i Niemcy łączył sojusz wojskowy. Nikt jeszcze nie wiedział, że staną do wojny przeciwko sobie. „Rewelacje” jasnowidza nie uszły uwagi niemieckiego wywiadu i wkrótce po wystąpieniu Messinga ambasada Niemiec złożyła oficjalny protest w tej sprawie.